Dyktatorzy nie lubią literatury pięknej i nieocenzurowanych książek o historii. Wiemy to dobrze. Z niedawnej historii. Ale to też nasza współczesność. Łukaszenkowskie służby prześladują polskich obywateli za wydawanie takich właśnie książek.
W Białymstoku od wielu lat działa Fundacja Kamunikat. Zarejestrowana w Polsce, według polskiego prawa i prowadzona przez obywateli RP. Zajmuje się literaturą białoruską i książkami w tym języku. Wydaje dzieła i prace autorów białoruskich lub tłumaczy na tę mowę książki z innych języków. Przede wszystkim zaś stworzyła wielką ogólnodostępną bibliotekę internetową. Założycielem i prezesem Fundacji jest Jarosław Iwaniuk, historyk z wykształcenia, wieloletni dziennikarz redakcji białoruskiej Polskiego Radia. Od dłuższego czas miał szlaban na wjazd na Białoruś, ale tym razem Białoruś – w tej najgorszej łukaszenkowskiej wersji – przyjechała do niego. Sąd w Mińsku ogłosił go – obywatela RP – ekstremistą.
Co to za ekstremizm? Trochę podobny do ekstremizmu Andrzeja Poczobuta, który został skazany za pielęgnowanie pamięci o żołnierzach AK. Tu winą Iwaniuka jest wydawanie książek w jęz. białoruskim. Ale na terenie Polski. Bo podkreślmy – mowa o obywatelu RP, działalności zarejestrowanej i prowadzonej na terenie naszego kraju. W grudniu zeszłego roku białoruski sąd wydał werdykt o ekstremizmie z powodu wydania książki. „Zbrodniczą” książką okazała się być monografia Doroty Michaluk, profesor z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Prof. Michaluk wydała 16 lat temu w uniwersyteckim wydawnictwie książkę pt. „Białoruska Republika Ludowa 1918-1920. U podstaw białoruskiej państwowości”. Potem Fundacja Kamunikat wypuściła jej białoruskie tłumaczenie. Reżim Łukaszenki uznał to za zagrożenie.
Atak poszedł na bibliotekę internetową Fundacji Kamunikat. Była to prawdziwa instytucja kultury – 70 tys. zgromadzonych książek, gazet, artykułów, audiobooków itp. itd. Z jej zasobów korzystali naukowcy i studenci, pisząc doktoraty, prace magisterskie i licencjackie. Tuż po grudniowym wyroku mińskiego sądu na portal próbowali włamać się hakerzy. Dzięki czujności administratorów pierwszy atak został odparty.
7 maja tego roku atak hakerski był już tak zmasowany, że biblioteka została zniszczona. Istnieją backupy, ale Fundacja nie ma pewności, czy i one nie zostały zainfekowane. Nie ma wątpliwości kto to zrobił. Już w 2023 r. Ministerstwo Informacji Republiki Białoruś zablokowało domenę. W marcu tego roku białoruska bezpieka włączyła Kamunikat w sprawę zwaną „koalicją wydawców białoruskich”. To akurat ciekawy wątek, bo nie istnieje żadna taka organizacja, ale została wykreowana przez bezpiekę na potrzeby procesowe. Zgodnie ze starymi wzorcami a la NKWD i KGB.
Fundacja zawiadomiła odpowiednie polskie służby. Trwa dochodzenie. Mamy prawo oczekiwać nie tylko wyjaśnienia tej sprawy, ale także retorsji wobec państwa białoruskiego. To jego służby zniszczyły efekty ciężkiej pracy polskich obywateli i własność podmiotu działającego w Polsce. Jeśli Rzeczpospolita odpuści tę sprawę to tylko rozzuchwali satrapę z Mińska. Da mu znak, że można hakować i niszczyć domeny polskich organizacji, instytucji i firm. Że może bezkarnie terroryzować obywateli RP. Brak ostrej reakcji będzie znakiem naszej słabości. Łukaszenka, a także Putin, tego nie przegapią.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760275-wojna-u-naszych-bram-sluzby-lukaszenki-przesladuja-polakow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.