„Donald Tusk przez lata osłabiał relacje Polski i Europy ze Stanami Zjednoczonymi” - czytamy we wstępie do raportu Zespołu Pracy dla Polski powołanego przez PiS. W Białej Księdze zatytułowanej „Jak Donald Tusk wypycha USA z Polski i Europy” podkreślono, że stoimy w obliczu szansy, której „historia może nam drugi raz nie dać”. „Musimy wrócić do polityki, która rozumie, że Polska to nie peryferyjny kraj Europy, lecz strategiczne centrum bezpieczeństwem naszego kontynentu. Musimy zabiegać o stałą amerykańską bazę w Polsce. Musimy budować wspólne interesy wojskowe, energetyczne, technologiczne i gospodarcze. (…) Bo obecność Ameryki w Polsce to szansa, której nie wolno zmarnować” - czytamy w dokumencie.
Zespół Pracy dla Polski działający w ramach Prawa i Sprawiedliwości przygotował raport o relacjach Polski z USA, a konkretnie - ich osłabianiu przez rządy premiera Donalda Tuska. Chodzi nie tylko o obecne działania rządu koalicji 13 grudnia, ale również to, co obserwowaliśmy w latach 2007-2015.
Czytaj także
Polityka PiS wobec USA a polityka KO
Raport zaprezentowali na konferencji prasowej politycy PiS, w tym m.in. były premier Mateusz Morawiecki.
To nie jest tylko taki zwykły spór pomiędzy opozycją a rządem. To jest wyjątkowy moment historyczny. Moment, w którym możemy podnieść poziom bezpieczeństwa Polski do obszarów, obok których dawno naprawdę nie byliśmy
— wskazał.
Nakreślił działania rządu PiS w relacjach z USA i porównał z „dokonaniami” obecnej ekipy Donalda Tuska.
Prawo i Sprawiedliwość to dbanie o bezpieczeństwo, dbanie o sojusze. Platforma Obywatelska to umizgiwanie się do elit europejskich - i to za darmo! Prawo i Sprawiedliwość to przyciąganie najnowszych technologii. Platforma Obywatelska to wypychanie żołnierzy amerykańskich i brak prowadzenia odpowiednich działań, aby ci, którzy mogą przyjechać do Polski znaleźli tutaj swoje miejsce na stałe. Jest taka szansa. Prezydent Nawrocki, wcześniej prezydent Duda, otwarli tę szansę, ale to rząd musi to zrealizować. Do rządu należy polityka wykonawcza. I tego „wykonu” nie ma. Mamy do czynienia z takim dramatycznym momentem w historii Rzeczpospolitej. To dlatego nie możemy milczeć. To dlatego będziemy głośno pokazywać na różnice między nami a obecnym rządem. To dlatego pokazujemy wszystkim Polakom, jak ważny jest to moment w historii Polski. Jak musimy dzisiaj doprowadzić do tego, żeby skorzystać z tego okna możliwości, z tej obecności, stałej obecności wojsk sojuszniczych na terytorium Polski. Nie zmarnujmy tej okazji, drodzy rodacy. Nie zmarnujmy
— wskazał.
Na konferencji zaprezentowano też specjalny spot streszczający główne tezy raportu.
Dlaczego USA są najważniejszym gwarantem bezpieczeństwa dla Polski?
Stany Zjednoczone są najpotężniejszym państwem świata i głównym gwarantem bezpieczeństwa Europy. Można mieć różne sympatie polityczne, można inaczej oceniać poszczególne administracje w Waszyngtonie, ale jednego odpowiedzialny polski polityk nie ma prawa kwestionować: bez silnej obecności USA w Europie nie ma trwałego bezpieczeństwa Polski. Dlatego strategiczny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jest jednym z filarów polskiej racji stanu. Dziś Polska stoi przed historyczną szansą. Musimy zrobić wszystko, aby obecność wojsk amerykańskich w Polsce została nie tylko utrzymana, ale wzmocniona i trwale zakotwiczona. Musimy zabiegać o stałą amerykańską obecność w Polsce, o większą liczbę żołnierzy USA na naszej ziemi, o centrum dowodzenia, logistykę, infrastrukturę, przemysł zbrojeniowy, atom, technologie i kapitał. To nie jest kwestia prestiżu. To jest kwestia bezpieczeństwa, rozwoju i miejsca Polski w historii XXI wieku
— czytamy we wstępie do raportu „Jak Donald Tusk wypycha USA z Polski i Europy”.
Autorzy podkreślają, że stała obecność armii amerykańskiej w Polsce oznaczałaby dla Kremla - w razie potencjalnego ataku na nasze państwo - nie tylko „abstrakcyjne ryzyko polityczne”, lecz „bezpośrednie starcie z największą armią świata” - innymi słowy, zapewnia nam prawdziwe odstraszanie agresora.
To jest sygnał dla Moskwy: Polska nie jest ziemią niczyją, Polska nie jest strefą buforową, Polska nie jest przedmiotem cudzych układów. Polska jest twardym centrum wschodniej flanki NATO
— czytamy.
Za gwarancjami militarnymi idą również te gospodarcze.
Tam, gdzie pojawia się strategiczna infrastruktura USA, tam pojawia się bezpieczeństwo inwestycji i długofalowe interesy. Żołnierze, dowództwa, magazyny sprzętu, atom, LNG, nowoczesne technologie i współpraca przemysłowa tworzą sieć powiązań, której nie da się łatwo zerwać. Im więcej Ameryki w Polsce, tym więcej bezpieczeństwa dla polskich rodzin, polskich firm i polskiej przyszłości
— wskazuje Zespół Pracy dla Polski.
Donald Tusk, osłabiając relacje Polski z USA, osłabia więc nie tylko nasze bezpieczeństwo militarne, ale także naszą szansę rozwojową. Każde opóźnienie w atomie, każda utracona inwestycja, każdy sygnał niepewności wysłany do Waszyngtonu oznacza mniej technologii, mniej miejsc pracy i mniej pieniędzy w polskiej gospodarce. Polska potrzebuje dziś polityki, która rozumie, że bezpieczeństwo i rozwój są dwiema stronami tej samej monety. Więcej Ameryki w Polsce to nie tylko więcej żołnierzy. To także więcej inwestycji, więcej technologii, więcej energii dla gospodarki i więcej szans dla polskich rodzin. W najważniejszym momencie od dekad Polska ma premiera, który zdaje się tego nie rozumieć albo nie chce zrozumieć
— czytamy w raporcie.
„Polska nie ‘podbiera’ żołnierzy. Polska wzmacnia wschodnią flankę”
Autorzy przypominają haniebne słowa premiera Donalda Tuska, który stwierdził niedawno, że nie chciałby Niemcom „podbierać” amerykańskich żołnierzy.
To słowo powinno przejść do historii jako symbol polityki, w której interes Niemiec i dobre samopoczucie europejskich elit stawia się wyżej niż bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. Publiczne wypowiedzi Tuska o tym, że Polska nie powinna „podbierać” żołnierzy USA z Niemiec, były szeroko odnotowane w maju 2026 roku. To nie jest odpowiedzialność. To jest kapitulacja wyobraźni strategicznej. Polska nie „podbiera” żołnierzy. Polska wzmacnia wschodnią flankę NATO. Polska nie rozbija solidarności europejskiej. Polska buduje jej realny fundament. Bo jeśli amerykańscy żołnierze będą w Polsce, to Europa będzie bezpieczniejsza
— podkreślono.
Donald Tusk przez lata robił wiele, aby osłabiać więź Europy z Ameryką, podważać zaufanie do Stanów Zjednoczonych, atakować amerykańskich przywódców i wciągać relacje transatlantyckie w swoją partyjną wojnę
— oceniają autorzy dokumentu.
Ten dokument pokazuje, jak przez lata Donald Tusk osłabiał relacje Polski i Europy ze Stanami Zjednoczonymi. Pokazuje kalendarium błędów, zaniechań, wypowiedzi i decyzji, które zmniejszały naszą wiarygodność, osłabiały pozycję negocjacyjną i odbierały Polsce szanse. Ale ten dokument nie jest tylko aktem oskarżenia. Jest także wezwaniem do działania. Musimy wrócić do polityki, która rozumie, że Polska to nie peryferyjny kraj Europy, lecz strategiczne centrum bezpieczeństwem naszego kontynentu. Musimy zabiegać o stałą amerykańską bazę w Polsce. Musimy budować wspólne interesy wojskowe, energetyczne, technologiczne i gospodarcze. Musimy wykorzystać moment, którego historia może nam drugi raz nie dać. Bo obecność Ameryki w Polsce to szansa, której nie wolno zmarnować
— podkreśla Zespół Pracy dla Polski.
Czytaj także
Cztery filary współpracy
W raporcie wyróżniono cztery filary współpracy polsko-amerykańskiej:
● Instytucjonalny - budowanie ram prawnych i traktatowych niezależnych od bieżących zmian politycznych.
● Wojskowy - zakupy najnowocześniejszego sprzętu (Patriot, Abrams, F-35), a także interoperacyjność armii.
● Przemysłowo-technologiczny - transfer technologii (offset), współpraca w dziedzinie AI, półprzewodników i cyberbezpieczeństwa.
● Dyplomatyczny - utrzymywanie kanałów komunikacji z każdą administracją w Waszyngtonie, niezależnie od opcji politycznej.
Wszystkie te elementy zostały omówione w rozdziale I: ” Znaczenie USA w strukturze bezpieczeństwa Polski”.
Wszystkie antyamerykańskie działania Tuska
W drugim rozdziale zebrano wypowiedzi i działania Donalda Tuska i jego rządu wobec USA w latach 2005-2026. Znajdziemy tu m.in. rozpiskę dat i wydarzeń wokół budowy tarczy antyrakietowej w Redzikowie. Premier Donald Tusk nie tylko okazał Waszyngtonowi lekceważenie, ale w sprawie ewentualnej budowy tarczy konsultował się z Władimirem Putinem. Obrońcy prowadzonej przez rząd PO-PSL w latach 2007-2015 polityki resetu z Rosją przekonują, że moskiewski dyktator nie prowadził wówczas pełnoskalowej wojny, a Polska rozmawiała z Putinem, ponieważ rozmawiał z nim cały świat. Owszem, pełnoskalowej wojny nie prowadził, ale już wtedy były sygnały, że na zachodzie nie mamy do czynienia z demokratycznym przywódcą mieszczącym się w europejskich standardach. Część polityków w Polsce chciała to widzieć, inni - nie.
W pierwszym exposé Tusk zapowiedział, że negocjacje ws. tarczy antyrakietowej będą kontynuowane dopiero po konsultacjach z „niektórymi sąsiadami” czyli z Rosją. Uzależnił polską obronność od zgody Kremla, zamiast działać dwustronnie z USA. Znajduje to potwierdzenie w oficjalnych dokumentach sejmowych. W odpowiedzi na interpelację poselską nr SPS-023-6529/08, MSZ przyznaje, że rząd przystąpił do realizacji zapowiedzi z expose premiera Tuska ws. zacieśnienia relacji z Moskwą. (…) Tusk pojechał do Moskwy i publicznie ogłosił, że Putin „nie jest entuzjastą” projektu tarczy antyrakietowej, konsultując z Kremlem obecność USA w Polsce. W odtajnionej notatce polskiego dyplomaty w Moskwie z 2008 r. czytamy: „Moskwa domaga się albo rezygnacji ze zbudowania systemu na terytorium Polski (co jest zupełnie nierealne) albo też zapewnienia ciągłej kontroli stacji przez Rosjan. Rosyjskie władze pokładały nadzieję w tym, że rozmowy między Warszawą a Waszyngtonem zostaną zerwane lub będą się przeciągać w związku z bardziej nieprzejednanym stanowiskiem rządu Donalda Tuska w tej sprawie”. Wydarzenia kolejnych lat potoczyły się dokładnie tak, jak brzmiały przytoczone powyżej oczekiwania Rosjan. Tuskowi udało się spełnić pokładane w nim przez Kreml nadzieje
— zwracają uwagę autorzy Białej Księgi.
Przypomnijmy, że rząd Tuska odrzucił amerykańskie gwarancje w dniu 4 lipca. Wtedy też ogłosił tę decyzję. A jest to, jak powszechnie wiadomo, Dzień Niepodległości USA.
Sprawa tarczy antyrakietowej to zresztą jedynie wierzchołek antyamerykańskiej góry lodowej Donalda Tuska.
Abstrahując od nieudolności w kwestii budowy tarczy antyrakietowej, rząd Tuska przez ponad rok rządów nie wynegocjował umowy SOFA regulującej status prawny żołnierzy USA w Polsce – uniemożliwiając ich stałe stacjonowanie na polskim terytorium. Podpisane je dopiero w grudniu 2009 r. Był to wyraźny sygnał dla USA o braku determinacji polskiego rządu w zapewnieniu amerykańskiej obecności w Polsce. Porozumienie wykonawcze podpisano dopiero w 2014 r.
„Kardynalnym błędem Tuska jest też, że do dzisiaj nie wynegocjowano istotnego porozumienia SOFA, regulującego status prawny żołnierzy amerykańskich, którzy przebywaliby na terytorium Polski.” – Witold Waszczykowski
— czytamy.
Wymieniono tu również opóźnianie budowy elektrowni jądrowej w Polsce, wycofanie wojsk USA z bazy w Jasionce czy porzucenie tematu relacji transatlantyckich podczas polskiej prezydencji w UE.
Wszyscy pamiętamy, jak Donald Tusk atakował byłego premiera Węgier Viktora Orbana za faktycznie zbyt bliskie relacje z Rosją i blokowanie pomocy dla Ukrainy. Czy jednak pamiętamy również, jak w 2014 r., po bezprawnej aneksji Krymu przez Moskwę, Tusk publicznie sprzeciwiał się zbyt ostrym sankcjom? Tym samym polski premier był hamulcowym skoordynowanych działań USA i UE wobec państwa, które coraz bardziej otwarcie pokazywało agresywne, imperialistyczne oblicze. Kolejne wymienione działania to brak wsparcia lub wręcz ataki na sprawujących swój urząd w ciągu minionej dekady prezydentów wywodzących się z PiS lub popieranych przez tę partię, po ich wizytach w USA czy rozmowach z obecnym przywódcą Stanów Zjednoczonych, czyli Donaldem Trumpem.
W raporcie opisano też, jak Tusk już w 2007 r. zarzucał ówczesnemu rządowi PiS “uległość wobec rzeczywistego imperium”. Tego określenia użył wobec Stanów Zjednoczonych. Kolejne punkty to oczywiście liczne ataki na Donalda Trumpa - tak podczas jego pierwszej prezydentury w latach 2016-2021, po przegranych wyborach w 2020 r., w trakcie amerykańskiej kampanii wyborczej i już po powrocie Trumpa do Białego Domu w 2024 r.
Do czego doprowadzi nas polityka obecnego rządu?
W dalszej części dokumentu wymieniono skutki polityki prowadzonej przez rząd Donalda Tuska. Będzie to oczywiście osłabienie pozycji negocjacyjnej Polski.
Publiczne stawianie pod znakiem zapytania lojalności USA,rzucanie na prawo i lewo oskarżeniami oraz zniewagami wobec istotnego dla Polski sojusznika to nie jest dyplomacja, tylko awanturnictwo. To nie walka o interes Polski, lecz próba zbicia politycznego kapitału jego kosztem. Podaje to w wątpliwość powagę Polski jako partnera do rozmów, a co dopiero do realizacji kluczowych inwestycji
— ocenia Zespół Pracy dla Polski.
Rządy PiS z lat 2005-2007 i 2015-2023 w kontekście relacji polsko-amerykańskich miały wspólny mianownik: pewność i skuteczność współpracy. Daliśmy się poznać jako niezawodny sojusznik i uczciwy partner w realizacji kluczowych projektów
— zwracają uwagę twórcy raportu, dodając, że Tusk swoją polityką doprowadza do utraty tej dywidendy.
Dalej jest ograniczenie współpracy gospodarczej i zaangażowania militarnego USA. W tym kontekście raz jeszcze przypomniano, jak obecny premier jawnie próbuje zmarnować szansę, jaką daje wycofanie amerykańskich wojsk z Niemiec.
Im więcej Amerykanów stacjonuje możliwie blisko nas – tym gorzej dla Rosji wygląda kalkulacja potencjalnego ataku na nasze granice. Oczywiste zatem się wydaje, że powinniśmy – ponad wszelkimi podziałami – skoncentrować wszystkie nasze zabiegi na zatrzymaniu owych sił w Europie. Zwłaszcza, że jako Polska mamy ku temu narzędzia. Wiele razy udowodniliśmy naszą sojuszniczą lojalność i niezawodność – od Iraku, przez Afganistan po przyjęcie roli centrum operacyjnego pomocy Ukrainie. Jesteśmy postrzegani w USA jako prymus w dziedzinie wywiązywania się z nakładów na obronność. Do tego Donald Trump ma w Polsce partnera do rozmów opartych na wzajemnym szacunku (w przeciwieństwie do niektórych innych liderów państw UE) – prezydenta Karola Nawrockiego. Mamy realną okazję nie tylko do zapobieżenia osłabieniu naszego bezpieczeństwa, a wręcz do jego zwiększenia – jeśli wycofywani z Niemiec żołnierze zasilą kontyngent w Polsce. A jednak, Donald Tusk mówi: weto. Nie dość, że w możliwe że kluczowym dziejowo momencie, nie zamierza podejmować wysiłku na rzecz naszej obronności, ale wręcz zapowiada torpedowanie takich inicjatyw. Bo nie chce “podbierać” Niemcom, bo to nieładnie. Bo jeszcze źle o nim pomyślą
— czytamy.
To wszystko w imię “europejskiej solidarności”. Czyli czego? Potrzeby zakonserwowania hierarchii zaszczytów – czyli jak Niemiec nie może mieć Amerykanów, to nikt w Europie nie będzie miał? Czy na pewno to jest to, czego chcą solidarnie wszyscy Europejczycy? A może chodzi tylko o niemieckie partyjne rozgrywki, w które z powodów niezrozumiałych z punktu widzenia polskiej racji stanu angażuje się polski premier? Kwestia bliżej nieokreślonych przysług i interesów w ramach Europejskiej Partii Ludowej? Tylko wtedy to partyjniactwo ponad narodowym interesem, a na pewno nie europejska solidarność. Zabieganie o ugoszczenie wycofywanych z Europy żołnierzy w Polsce byłoby próbą wykorzystania reputacji Polski w USA do łatania wyrw w transatlantyckiej solidarności. W interesie całego kontynentu jest utrzymanie amerykańskiej obecności. Gdyby udało się namówić USA do tego, żeby zamiast wycofania tych 5 tys. żołnierzy w ogóle z Europy, przesunąć ich o 500 km na wschód – do Polski – to byłby olbrzymi sukces i korzyść dla bezpieczeństwa wszystkich w Europie. Dla bezpieczeństwa Niemiec, Francji czy Hiszpanii lepiej gdyby Jankesi byli w Polsce, niż za oceanem. Jeśli więc, z różnych powodów, mieliby opuścić RFN, niemieccy politycy powinni robić wszystko, aby trafili do Polski. Obrażanie się na Polaków, że mają możliwości zadbania o dobro kontynentu, podczas gdy na własne życzenie utraciły je niektóre kraje starej UE – to byłoby rozbijanie jedności europejskiej i lekceważenie bezpieczeństwa wszystkich Europejczyków. Z kolei obowiązkiem polskiego rządu jest dbanie o wzrost bezpieczeństwa Polski, a nie bronienie jakiejś wyimaginowanej solidarności europejskiej. To amerykańscy żołnierze w Polsce podnoszą bezpieczeństwo spójności i solidarności Europy. Gdyby wschodnia flanka UE była słaba i umożliwiła rosyjską agresję – to właśnie ta agresja byłaby największym zagrożeniem dla spójności i solidarności UE
— podkreślono w raporcie.
„Nie wolno tej szansy zmarnować”
Jaką politykę wobec USA powinna zatem prowadzić Polska? Tu znów wyróżniono wspomniane wcześniej 4 filary.
Sojusz strategiczny Polski i Stanów Zjednoczonych powinien być dla polskiej klasy politycznej czymś więcej niż elementem programu jednego obozu. Powinien być trwałą zasadą polskiej racji stanu, wyjętą z bieżącej wojny partyjnej, osobistych sympatii i ideologicznych uprzedzeń. W świecie, w którym Rosja prowadzi brutalną wojnę za naszą wschodnią granicą, Chiny budują globalną dominację technologiczną, a Europa coraz częściej mówi o bezpieczeństwie więcej, niż jest gotowa za nie realnie zapłacić, Polska nie ma prawa osłabiać relacji z najważniejszym sojusznikiem wolnego świata
— czytamy w dokumencie.
Donald Tusk przez lata robił dokładnie to, czego odpowiedzialny premier Polski robić nie powinien. Podważał wiarygodność Stanów Zjednoczonych, wieszczył rozpad relacji transatlantyckich, personalnie atakował amerykańskich polityków, wpisywał się w antyamerykańskie nastroje części europejskich elit i torpedował projekty wzmacniające obecność USA w Polsce. Od sprawy tarczy antyrakietowej, przez lekceważenie strategicznych formatów transatlantyckich, po opóźnienia w atomie i niechęć wobec relokacji dodatkowych żołnierzy USA do Polski, widać jeden stały wzór: kiedy pojawia się szansa na mocniejsze zakotwiczenie Ameryki nad Wisłą, Donald Tusk wybiera ostrożność wobec Berlina, poklask Brukseli albo własny interes polityczny. To jest polityka, na którą Polski nie stać
— podkreślają autorzy.
Polska musi wrócić do polityki, która rozumie wagę Ameryki. Musi wrócić do polityki, która nie myli lojalności sojuszniczej z uległością, a asertywności z awanturnictwem. Musi wrócić do polityki, która wie, że silna Polska to Polska z własną armią, silną gospodarką, sprawnym państwem i trwałym sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi. Bo w XXI wieku Polska nie może być państwem, które czeka na decyzje innych. Polska musi być państwem, które samo zabiega o swoje bezpieczeństwo, samo buduje swoją siłę i samo wykorzystuje historyczne szanse. Stała obecność wojsk amerykańskich w Polsce jest właśnie taką szansą. Trzeba ją wywalczyć. Trzeba ją utrwalić. Trzeba ją przekuć w bezpieczeństwo, rozwój i pozycję Polski jako lidera Europy Środkowej. Nie wolno tej szansy zmarnować
— napisano w podsumowaniu.
dlapolski.pis.org.pl/X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760257-tusk-wypycha-usa-z-polski-ten-raport-to-akt-oskarzenia
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.