Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda tak nabrała wiatru w żagle po odrzuceniu przez posłów koalicji 13 grudnia wniosku o wotum nieufności dla niej, że co kilka dni wysyła do Polaków, a głównie pacjentów, komunikaty, które dobitnie świadczą o tym, że jest kompletnie oderwana od rzeczywistości. Świadczy o tym między innymi jej wypowiedź podczas wywiadu w zaprzyjaźnionej z rządem telewizji TVN24, kiedy na pytanie dziennikarki, kiedy pacjentom będzie lepiej, zdecydowanie odpowiedziała „ja myślę, że już jest lepiej”. Natomiast wczoraj z kolei podczas wywiadu w Polsat News, niespodziewanie wypaliła „ja jeżdżę po kraju i widzę, jak ludzie się cieszą”, co wprowadziło w zdumienie dziennikarza, prowadzącego wywiad z Panią minister zdrowia.
To wręcz nieprawdopodobne, że osoba wskazana osobiście przez premiera Tuska na stanowisko ministra zdrowia decyduje się udzielać wywiadów i wypowiadać się w taki sposób, jakby nie wiedziała i nie rozumiała, jakie negatywne skutki dla pacjentów przynoszą jej decyzje cięć w wydatkach na ochronę zdrowia. A te są zupełnie dramatyczne, media, nawet te sprzyjające rządowi Tuska, wręcz codziennie publikują informacje o ogromnych finansowych zaległościach NFZ wobec szpitali, zamykaniu oddziałów szpitalnych, wydłużaniu się kolejek do wielu badań o charakterze diagnostycznym, co z kolei powoduje wypychanie pacjentów do prywatnej ochrony zdrowia, a więc postępującą prywatyzację w tym sektorze. Ba mimo rosnącego niezadowolenia pacjentów i ich rodzin, minister zdrowia zapowiada kolejne decyzje, które polegają na kolejnych cięciach wydatków NFZ przekazywanych do placówek ochrony zdrowia, a to znowu pogorszy sytuację pacjentów i ograniczy ich dostęp do publicznych usług zdrowotnych.
Przypomnijmy, że kolejne decyzje minister zdrowia, w wyniku których likwidowane są oddziały szpitalne to kontynuacja procesów, które zaczęły się już na początku 2024 roku, kiedy resort zdrowia określił, że oddział położniczo-ginekologiczny może przetrwać w szpitalu, tylko wtedy kiedy odbywa się na nim przynajmniej 400 porodów rocznie, co spowodowało, że ograny założycielskie dla szpitali, a więc powiaty i gminy, zdecydowały o likwidacji już co najmniej 40. takich oddziałów w całym kraju. Z kolei od ponad miesiąca obowiązuje rozporządzenie już obecnej ministra zdrowia, które pozwala na uzyskanie finansowych bonusów za likwidację oddziałów funkcjonujących całodobowo, albo ich zamianę na oddziały planowe, czy też oddziały procedur jednodniowych. Ten bonus to 50% dotychczasowego ryczałtu na funkcjonowanie oddziału, płacone przez NFZ, aż przez 2 lata, jednak pod warunkiem jego likwidacji, albo też wspomnianej zamiany na oddział z przyjęciami planowanymi, czy procedurami jednodniowymi, a więc znacznie „tańszymi” od tych dotychczasowych, ale nie koniecznie lepszych dla pacjentów. Pomysł, aby płacić szpitalom 50% dotychczasowego ryczałtu i to przez 2 lata, za to tylko, że nie będzie się na tym oddziale przyjmować pacjentów i ich leczyć, jest dosłownie „z piekła rodem”, bo wręcz wymusza na samorządach, będących organem założycielskim dla szpitali, do których jest on adresowany tego rodzaju decyzje.
Z kolei od 1 lipca tego roku ruszy realizacja sztandarowego pomysłu minister zdrowia na cięcia w wydatkach na ochronę zdrowia, nazwany ładnie brzmiącą, choć brutalną w skutkach, „konsolidacją szpitali”, głównie powiatowych, prowadzonych przez jeden organ założycielski, np. związek tych samorządów. Na ten cel minister zdrowia chce przeznaczyć aż ponad 1,1 mld zł „ukradzione” z Funduszu Medycznego i mają to być bezzwrotne granty o charakterze inwestycyjnym, adresowane do tych samorządów, nawet do wysokości 70 mln złotych, choć ze względu na wielkość środków, będą to raczej zasilenia po kilkanaście milionów złotych na jeden projekt konsolidacyjny. Ma to być finansowa zachęta do podejmowania tego rodzaju decyzji przez samorządy i zapewne część z nich zdecyduje się na łącznie szpitali na terenie kilku powiatów i likwidację dublujących się oddziałów szpitalnych, głównie dlatego, że mają one gigantyczne długi, więc każde dodatkowe środki będą chętnie przyjmowane mimo konieczności podjęcia decyzji o charakterze likwidacyjnym.
Ale szczególnie niekorzystnym dla pacjentów obszarem cięć forsowanych przez minister zdrowia jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce, czego spektakularnym przykładem było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej, jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-etem z tego tytułu nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej. Wręcz spektakularną odpowiedzią na ten stan rzeczy prywatnego sektora ochrony zdrowia, była reakcja jednej z firm, która oferuje usługi w zakresie tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego. Otóż w związku z tym, że są to badania drogie, szczególnie dla niezamożnych pacjentów, ta firma od niedawna oferuje możliwość rozłożenia na raty płatności za te usługi jednocześnie z zerowym ich oprocentowaniem.
Jeżeli minister zdrowia po tym jak musiały dotrzeć także do niej negatywne skutki jej własnych decyzji w przestrzeni publicznej, potrafi powiedzieć, że „pacjentom jest lepiej”, albo że „jeżdżę po kraju i widzę, jak ludzie się cieszą”, to oznacza jej kompletne oderwanie od rzeczywistości. Posłowie Koalicji Obywatelskiej ze względu na to, że minister zdrowia jest osobistym wyborem Donalda Tuska, będą jej bronić „do ostatniej kropli krwi”, ale czy posłowie PSL-u, Polski 2050, czy też Lewicy, będą to robić z równo determinacją, to się okaże w najbliższym czasie.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760232-minister-zdrowia-przekazuje-pacjentom-kolejny-komunikat
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.