Nie minął tydzień od spotkania z papieżem, po którym Donald Tusk oświadczył, że wreszcie znalazł rozmówcę, z którym ma „identyczne poglądy na sprawy polityczne”, a już zdążył rozpętać ideologiczne piekło. Nie bacząc na ład prawny, gwarancje konstytucyjne, stanowisko Kościoła i sprzeciw społeczny, podjął decyzję o wdrażaniu transkrypcji „małżeństw” homoseksualnych. Skąd ta schizofreniczna skrajność w działaniach premiera? Jest kilka powodów, ale jeden szczególny… KE zaczęła wdrażać nową, silną strategię UE na rzecz równości osób LGBTIQ+ na lata 2026–2030. A mechanizm warunkowości zobowiązuje.
W czasie kampanii wyborczej unikał tej sprawy jak ognia. Dobrze wiedział, że nie ma przyzwolenia większości Polaków na ideologiczną indoktrynację, a co dopiero na legalizację związków homoseksualnych. Padły oczywiście obietnice, których oczekiwał elektorat Koalicji Obywatelskiej, ale starano się nie epatować stanowczymi zapowiedziami. Tęczowej flagi wstydził się także Rafał Trzaskowski, który przecież od lat jest hojnym promotorem wszelkiego rodzaju aktywistów LGBT+. Teraz obaj nagle ożywili się w działaniach progenderowych.
Absurdalne priorytety KO
Służba zdrowia w zapaści, budżet państwa w ruinie, dług publiczny przyrasta w Polsce najszybciej ze wszystkich krajów europejskich, strajkują lekarze, rolnicy, górnicy, przewoźnicy i inne grupy zawodowe, jesteśmy w stanie zaawansowanej wojny hybrydowej, za ścianą czwarty rok toczy się fizyczna, a premier uznaje za priorytetowe legalizowanie „małżeństw” jednopłciowych. Argumentuje tę decyzję infantylnym i ckliwym zapewnieniem, że każdy ma prawo do miłości i szacunku.
„Zobowiązaliśmy się - i będę tego też osobiście pilnował - aby przestrzegać wyroków zarówno trybunałów europejskich, jak i polskich sądów. (…) Jest to także kwestia godności człowieka i praw człowieka”
— oświadczył wczoraj na posiedzeniu rządu. Śmiałe zobowiązania, jak na „obrońcę konstytucji”, która przecież zastrzega pojęcie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny oraz gwarantuje szczególne prawa rodzinie.
Na jego apel natychmiast odpowiedział Rafał Trzaskowski, zapowiadając że jako kierownik Urzędu Stanu Cywilnego cieszy się na kolejne rozstrzygnięcia prawne na rzecz społeczności LGBT+, że jego urząd jest otwarty na transkrypcję, ale ubolewa, że musi poruszać się w ramach prawa: „ Określenie tych praw, mam nadzieję, że między innymi przez szybkie przyjęcie ustawy o statusie osoby najbliższej, musi zatem nastąpić na szczeblu państwowym: na drodze ustawowej bądź sądowej”.
Co za tym stoi?
Wszyscy pytają, co Donald Tusk chce przykryć tą nagłą deklaracją na rzecz LGBT+. Z jednej strony to pewnie kość rzucona tej części elektoratu, która domaga się ideologicznych zmian prawnych. Skierował do niej zresztą przeprosiny, ubolewania i obietnice. Z drugiej strony wie, że rozpalony płomień ideologicznej rewolucji odwróci uwagę od bieżących problemów i nieudolności jego słabego rządu. Ale jest coś jeszcze.
Komisja Europejska nie daje nic za darmo. W pierwszej kolejności ma twarde oczekiwania, także te dotyczące dekonstrukcji struktur społecznych. Posiada także narzędzia dyscyplinujące, a w ostatnich dniach, dzięki łamiącym prawo działaniom rządu Donalda Tuska, otrzymała kolejne. Podpisano bowiem skrajnie szkodliwą umowę SAFE (uparcie przeze mnie nazywaną SLAVE z uwagi na niewolnicze uzależnienie Polski od zewnętrznych decyzji). Otwiera ona drogę do zaciągnięcia gigantycznego kredytu, ale w zamian nie tylko stawia warunki dotyczące wydatkowania pożyczonych środków, lecz także narzuca warunek wypełniania wymogów praworządności. Skoro jednak siłowe przejmowanie instytucji publicznych, łamanie konstytucji i jawnie bezprawne działania nie budzą niepokoju Brukseli, to co może zostać przez nią uznanie za działanie niepraworządne? Działanie sprzeczne z wytycznymi unijnej koncepcji społeczeństwa otwartego, multikulturowego, genderowego. W październiku 2025 roku Komisja Europejska ogłosiła nową strategię UE na rzecz równości osób LGBTIQ+ na lata 2026–2030. I traktuje ją śmiertelnie poważnie. W dokumencie „Wolność kochania, wolność bycia” zapowiada wzmożoną ochronę osób homo-, bi-, trans- plus-seksualnych i queer, wzmacnianie ich pozycji w społeczeństwie, dodatkowe pieniądze na promocję i kontrolowanie w sieci „mowy nienawiści”. Krajom członkowskim narzuca obowiązek wdrażania tych zaleceń we wszystkich obszarach polityki. Tusk jako brukselski prymus doskonale zna swoje miejsce w szyku. Będzie wdrażał powierzone mu zadania z poddańczą bezwzględnością, budując kłamliwy obraz własnego bohaterstwa. Nie raz jeszcze pewnie usłyszymy, jak wielkim jest katolikiem, jak bardzo troszczy się o wszystkich Polaków i jak bardzo ceni Ojca Świętego. Manipulacjom i szachrajstwom nie ma końca…
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760216-od-watykanu-do-homomalzenstw-dlaczego-tusk-tak-sie-miota
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.