Okazuje się, że nie tylko europosła Prawa i Sprawiedliwości Dominika Tarczyńskiego spotkał zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii. Podobny los spotkał także innych konserwatywnych polityków i publicystów z całego świata, którym odmówiono wjazdu na wyspy, aby nie mogli wziąć udziału w politycznym wydarzeniu. Sprawa oburzyła brytyjskich internautów.
Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński poinformował na platformie X, że nie został wpuszczony do Wielkiej Brytanii, gdzie miał wziąć udział w konserwtywnym evencie. Polityk poinformował, że zamierza pozwać premiera Keira Starmera.
Reakcje w Wielkiej Brytanii
Sprawa wywołała oburzenie brytyjskiej opinii publicznej.
Rząd całkowicie się myli, zakazując zagranicznym prelegentom udziału w sobotnim wiecu Robinsona. Po raz kolejny złożę formalny sprzeciw do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w związku z decyzją o odmowie wjazdu tym osobom. Sam tam nie będę, ale pojawi się wielu patriotów, którzy zasługują na to, by wysłuchać uzasadnionych poglądów, aby mogli sami zdecydować, czy się z nimi zgadzają, czy nie. Na tym polega wolność słowa. Islamscy ekstremiści są osobiście witani przez premiera, a ta grupa została zakazana.
— zauważył Rupert Lowe, lider ugrupowania Restore Britain.
Keir Starmer to haniebne. Nie macie problemu z muzułmańskimi kaznodziejami nienawiści odwiedzającymi kraj, ale zakazujecie wjazdu każdemu, kto jest za zachodnią cywilizacją. Kiedy staliśmy się dyktaturą?!
— zapytał Gavin Glicksman, dziennikarz sportowy.
To, że Starmer w ten sposób cię zablokował za to, że chciałeś zabrać głos na pokojowej manifestacji, to prawdziwa hańba, Dominiku. Dumny polski patriota odesłany z kwitkiem, podczas gdy granice pozostają otwarte? To jest nie w porządku pod każdym względem. Twój głos (i duch Polski) i tak dotrą do Londynu 16 maja
— napisała Sivan Ab, brytyjska internautka.
Nie tylko Tarczyński
Co więcej, nie tylko Dominik Tarczyński nie został wpuszczony do Wielkiej Brytanii. Taki sam los spotkał innych konserwatystów.
Starmer właśnie przyznał, że zakazał mi i innym komentatorom wjazdu do Wielkiej Brytanii, bo moglibyśmy „zaszkodzić społecznościom”. Nie przeszkadza mu jednak masowa migracja z krajów trzeciego świata, bo ta szkodzi tylko tej jednej społeczności, na którą ma gdzieś: białej rdzennej ludności
— przekazała Eva Vlaardingerbroek, publicystka z Holandii.
Mam zakaz podróżowania do Wielkiej Brytanii wydany przez socjalistyczny rząd Keira Starmera, ponieważ sprzeciwiam się masowej imigracji i islamizacji. Wolność słowa w socjalistycznym kraju oznacza tylko mowę zatwierdzoną przez państwo… Znam ten system już wystarczająco dobrze… Powinienem był podrzeć paszport, przepłynąć z belgijskiego wybrzeża do Dover pontonem i zarejestrować się tam jako uchodźca polityczny. Wtedy zapewne zostałbym przyjęty z otwartymi ramionami, dostałbym hotel i przyznano by mi status uchodźcy. Jest tylko jedna możliwa odpowiedź na represje państwa ze strony lewicy: opór! Wyjdźcie na ulice Londynu w sobotę i pokażcie swój gniew pokojowo! Stańcie po stronie Tommy’ego Robinsona i odeślijcie Starmera do domu, odeślijcie nielegalnych imigrantów i przestępców do domu, odzyskajcie swój kraj i sprawcie, by Anglia i Europa znów były wielkie!
— wskazał Filip Dewinter, belgijski polityk.
Cóż, po odwiedzeniu Wielkiej Brytanii 8 lub 9 razy w ciągu ostatnich dwóch lat i uczestniczeniu w bardzo pokojowych i patriotycznych wydarzeniach Unite The Kingdom wraz z moim dobrym przyjacielem Tommym Robinsonem, odmówiono mi teraz wjazdu do kraju. Nigdy nie brałem udziału w żadnej przemocy ani do niej nie nawoływałem. Nigdy nie byłem zamieszany w żadną działalność przestępczą — ani w Wielkiej Brytanii, ani w żadnym innym kraju. Jedyną rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem, było utrzymywanie kontaktów z Tommym Robinsonem i zabieranie głosu w imieniu zapomnianych ludzi Wielkiej Brytanii — ludzi, którzy zostali zmiażdżeni i skrzywdzeni przez tyraniczny lewicowy reżim. Więc do prezydenta Donalda Trumpa i wiceprezydenta J.D. Vance’a — wiedzcie, że kiedy przyszły były premier Keir Starmer siedział w Gabinecie Owalnym i mówił wam obu, że w Wielkiej Brytanii istnieje wolność słowa, kłamał wam prosto w twarz. Moje przeprosiny dla Dana Woottona. Bardzo czekałem na poprowadzenie twojego programu na żywo podczas marszu UTK
— zauważył Don Keith, amerykański publicysta.
Adrian Siwek/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760138-nie-tylko-tarczynski-prawicowcy-z-zakazem-wjadzu-do-w-brytanii
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.