Wczoraj na konferencji prasowej pod Kancelarią Premiera kandydat na premiera prof. Przemysław Czarnek ogłosił alarm budżetowy, podkreślając rekordowy poziom deficytu budżetowego i długu publicznego po 2 latach rządów Tuska, a także dramatyczne wręcz braki środków w ochronie zdrowia i dla poszkodowanych przymrozkami rolników, oraz równie dramatycznie złe wyniki spółek Skarbu Państwa obecnych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW). Wszystkie te fatalne informacje pojawiają się w przestrzeni publicznej, ale rząd Tuska przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów robi wszystko, albo żeby je przemilczeć, albo odwrócić od nich uwagę opinii publicznej i skierować ją na wydarzenia o charakterze marginalnym. A przecież dramatyczny stan budżetu i w konsekwencji całych finansów publicznych, przekłada się wprost na brak publicznych pieniędzy w zasadzie na wszystko, ale szczególny wymiar ma to w ochronie zdrowia, gdzie nowa minister, wiedząc o gigantycznych brakach środków, dokonuje cięć w wydatkach, które skutkują gwałtownym wydłużeniem kolejek nawet do dwóch lat i dłużej na podstawowe usługi medyczne.
Przypomnijmy, że pod koniec kwietnia ukazał się komunikat GUS w ramach unijnej tzw. kwietniowej notyfikacji fiskalnej wg ESA2010 dotyczący wielkości deficytu i długu sektora instytucji rządowych i samorządowych za rok 2025, łącznie z danymi w tym zakresie za ostatnie 4 lata. Deficyt wyniósł blisko 284 mld zł, czyli aż 7,3% PKB, a dług publiczny aż 2 biliony 335 mld zł, czyli 59,7% PKB, deficyt był 2,1 pp PKB wyższy, a dług aż o 10,1 pp PKB wyższy niż deficyt i dług w 2023 roku, ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości. Szokujące jest tempo przyrostu deficytu i długu, jesteśmy najszybciej zadłużającym się krajem UE, co więcej zaplanowany na 2026 rok deficyt budżetowy w wysokości 272 mld zł i przyrost długu publicznego o kolejne ponad 400 mld zł, oznacza, że w tym roku tempo zadłużania naszego kraju jeszcze przyśpieszy.
I rzeczywiście sytuacja budżetu państwa, a w konsekwencji także finansów publicznych, pogarsza się z roku na rok, a w tym roku jego realizacja przebiega zupełnie dramatycznie, bo deficyt budżetowy zaledwie po I kwartale, sięgnął już 70 mld zł i jest najwyższy deficyt w tym czasie od roku 1990. Co więcej, realizacja dochodów budżetowych już na początku roku jest wyraźnie niższa od upływu czasu (19% a upływ czasu 25%) i to mimo tego, że jak to podkreślał w debacie budżetowej minister finansów, dochody podatkowe zostały urealnione (zmniejszone) mimo wysokiego jak na warunki unijne wzrostu gospodarczego, który został zaplanowany na poziomie 3,9% PKB. A przecież wzrost PKB jest ciągle przede wszystkim oparty o konsumpcję, inwestycję mają nieduży wkład do tego wzrostu, a eksport netto wręcz ciągnie PKB w dół, a konsumpcja, co do zasady jest w Polsce opodatkowana stawką VAT w wysokości 23%.
Równie źle jest w ochronie zdrowia, choć urzędująca minister Jolanta Sobierańska-Grenda, uratowana przez posłów koalicji 13 grudnia przed odwołaniem w Sejmie jest w wyjątkowo dobrym nastroju, czemu daje wyraz w medialnych wywiadach. W jednym z nich w TVN24, po długim wywodzie, jakich to korzystnych zmian dokonała w ochronie zdrowia przez już blisko 10 miesięcy swojego kierowania resortem, zapytana przez dziennikarkę „to kiedy pacjentom będzie lepiej?” , bez wahania stwierdziła „myślę, że pacjentom już jest lepiej”. To zadziwiające, że osoba, która jeszcze rok temu zarządzała dużą spółką skupiającą 4 szpitale w Trójmieście, zarządzane przez samorząd województwa pomorskiego, może być aż tak odklejona od rzeczywistości w ochronie zdrowia, będącą przecież w dużej mierze pochodną jej decyzji w tym sektorze. A przecież za jej rządów dochodzi do masowej likwidacji oddziałów porodowych w szpitalach powiatowych, resort chce płacić przez 2 lata 50% ryczałtu za oddział szpitalny, który będzie zlikwidowany i nie będzie przyjmował pacjentów, a kolejki do tomografii, rezonansu, kolonoskopii czy gastroskopii po zatrzymaniu finansowania tych usług, ponad przyznane limity, wydłużyły się z kilku tygodni do miesięcy, a w skrajnych przypadkach nawet do ponad 2 lat.
Nic także nie wiadomo o przygotowanej przez rząd pomocy finansowej dla rolników, którym przed dwoma tygodniami fala mrozów, która utrzymywała się nad Polską przez kilka dni, spowodowała szkody w uprawach sadowniczych i ogrodniczych na wielką skalę, często wręcz stuprocentową. Minister rolnictwa najpierw zapowiedział taką pomoc, ale od ponad dwóch tygodni milczy, co więcej nic nie słychać o jego wystąpieniu do Komisji Europejskiej o zgodę na pomoc publiczną, bo tylko po jej uzyskaniu można taką pomoc wypłacić, chyba że minister ma na myśli pomoc symboliczną w ramach mechanizmu de minimis. A ta oznacza pomoc zaledwie symboliczną, która w zestawieniu ze 100% stratami wielu ogrodników i sadowników i to w zasadzie na terenie całego kraju, byłoby wręcz prowokacją wobec polskich rolników.
Kolejnym powodem do alarmu jest dramatyczna sytuacja w spółkach Skarbu Państwa, właśnie w tych dniach portal „Business Insider”, jak co kwartał, opublikował wyniki tzw. holdingu Tuska, czyli 19 największych spółek obecnych na GPW. Chodzi o wyniki finansowe tych 19 spółek SP za IV kw 2025 roku, zamiast spodziewanych zysków, okazało się, że spółki te przyniosły niestety łączne straty i to w wysokości aż 1 mld 42 mln zł. Ten fatalny wynik jest wręcz szokiem dla analityków przyzwyczajonych jednak do sytuacji z okresu rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy te spółki zarządzane ponoć przez „niefachowców”, przynosiły jednak zyski i to mierzone w dziesiątkach miliardów złotych. Stało się tak mimo wysokiego wzrostu PKB w całym 2025 roku, wynoszącego 3,6 %, a w IV kw wynoszącego aż 4 %, podczas gdy w całym roku 2023 ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości wzrost PKB wyniósł zaledwie o 0,1%, a mimo tego łączny wynik finansowy tych 19 spółek był dodatni i wynosił kilkanaście miliardów złotych. Przy czym mimo głębokiego spadku zysku netto, są SSP, które osiągnęły w IV kwartale 2024 roku lepsze wyniki finansowe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, ale łączną stratę przekraczającą 1 mld zł spowodowały głównie straty trzech spółek: Orlenu, Grupy Azoty i Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW).
Wynik całego holdingu Tuska w IV kwartale 2025 roku pociągnęły w dół, jak już wspomniałem, wyniki finansowe trzech spółek: JSW ze stratą sięgającą blisko 3,4 mld zł, Grupa Azoty ze stratą blisko 4,2 mld zł i Orlen SA ze stratą aż blisko 5,5 mld zł. Największym rozczarowaniem był po raz kolejny wynik finansowy Orlen S.A., który odnotował w IV stratę netto, jak już wspomniałem w wysokości aż blisko 5,5 mld zł, w sytuacji, kiedy analitycy oczekiwali nie straty, ale zysku. Ale tak się składa, że Grupa Orlen S.A. opublikowała już skonsolidowany raport za cały rok 2025, z którego wynika, że zysk netto grupy Orlen, wyniósł zaledwie ok. 2,7 mld zł, podczas gdy w 2023 roku, ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości i prezesury Daniela Obajtka, wyniósł blisko 21 mld zł, a więc w poprzednim roku, był on aż 8-krotnie niższy. Przy tej okazji zarząd Orlenu wprawdzie pisał o konieczności wprowadzenia odpisów na rezerwy związane ze stratami, spowodowanymi jego zdaniem przez poprzedników, ale aż 8-krotny spadek zysku netto w 2025 roku w stosunku do roku 2023, jest dosłownie szokujący. Zwłaszcza że w dalszym ciągu firma wręcz „łupiła” swoich klientów nabywców paliw na stacjach tej firmy, czy też nabywców gazu i energii elektrycznej, dostarczanych przez spółki znajdujące się w strukturze Orlenu. Świadczą o tym dane dotyczące zysków ze sprzedaży detalicznej paliw, energii elektrycznej i gazu, w każdym z tych sektorów, w których obecne są spółki grupy Orlen, zyski były wyższe niż rok wcześniej.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że we wszystkich tych obszarach mamy do czynienia z sytuacją wręcz dramatyczną, co więcej coraz szybsze zadłużanie naszego kraju grozi po prostu całkowitym krachem finansów publicznych. Stąd alarm budżetowy ogłoszony przez prof. Czarnka i pytanie adresowane do rządzących, gdzie się podziały pieniądze Polaków, bo mimo tego, że rząd, żeby realizować wydatki budżetowe na każdy taki wydatek aż 1/3 pieniędzy trzeba pożyczyć, ciągle ich brakuje w zasadzie na wszystko, co najbardziej dramatycznie widać po brakach środków w ochronie zdrowia.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760074-alarm-budzetowy-prof-czarnka-rekordowy-deficyt-i-dlug
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.