Znany medialnie rolnik z Krynek opublikował wpis, w którym wykazuje kompletną nieznajomością tematu rolnictwa i myślistwa u rzecznika Greenpeace Polska. „Pan Józefiak w swoim wpisie mniej więcej przedstawił się w ten sposób: Cześć jestem z Greenpeace i nie rozumiem tego co pokazuję więc wyjaśnię wam po swojemu tak jak mi pasuje do mojej teorii” - napisał Jacek Słoma na portalu X, odnosząc się do próby ataku rzecznika Greenpeace na Marcina Możdżonka - polityka Konfederacji, ale i prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej.
W ostatnim czasie jednym z palących tematów w debacie publicznej jest kwestia dzikich zwierząt, które podchodzą pod ludzkie osady. Środowiska lewicowo-liberalne przypuściły kolejny atak na myśliwych, którzy próbują spokojnie wytłumaczyć, że populacje poszczególnych zwierząt muszą być regulowane, żeby zachować bezpieczeństwo oraz balans w przyrodzie. Niedawno doszło do śmiertelnego ataku, którego dopuścił się niedźwiedź. Polskie miasta mają coraz większy problem z dzikami.
Wydaje się, że głównym celem ataków jest polityk Konfederacji i prezes Naczelnej Rady Łowieckiej - Marcin Możdżonek.
„Trzeba zakazać nęcisk”
Ostatnio rzecznik Greenpeace Polska opublikował w mediach społecznościowych nagranie, które miało postawić byłego reprezentanta Polski w siatkówkę w złym świetle.
Oto miejsce, gdzie doszło do „ataku” niedźwiedzia na rolnika, którym straszył Marcin Możdżonek. Od szefa NRŁ nie usłyszymy, że na polu jest nęcisko. To tony wysypywanej przez myśliwych karmy wyciągają niedźwiedzie z lasu! Trzeba zakazać nęcisk w ostojach niedźwiedzi
— czytamy w załączonym wpisie Marka Józefiaka.
Czytaj także
„Dziecinada”
Riposta nadeszła ze strony rolnika Jacka Słomy. Wychodzi więc na to, że jedyne, co zrobił rzecznik Greenpeace Polska, to pokazał, że kompletnie nie wie o czym mówi…
Pan Józefiak w swoim wpisie mniej więcej przedstawił się w ten sposób: Cześć jestem z Greenpeace i nie rozumiem tego co pokazuję więc wyjaśnię wam po swojemu tak jak mi pasuje do mojej teorii
— napisał na portalu X.
Pan Józefiak pokazuje resztki pożniwne po polu kukurydzianym. Ogolone z ziaren kolby kukurydzy nie są zbierane, sprzedawane czy też nie służą do nęcenia zwierzyny. Są zwyczajnym „odpadem” naturalnym nawozem i zostają tam, gdzie rozrzuci je kombajn
— wyjaśnił rolnik.
Oznacza to, że najprawdopodobniej w poprzedzającym sezonie było tam pole kukurydziane. Tacy ludzie próbują zmieniać świat pod swoje wyobrażenia, nie zważając na rzeczywistość. Jeśli rzeczywistość przeczy ich wyobrażeniom, tym gorzej dla rzeczywistości. Dziecinada
— zakończył Słoma.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759775-rolnik-orze-ekologa-w-tle-kukurydza-niedzwiedz-i-mozdzonek
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.