Mamy dwa stanowiska władzy wykonawczej wzajemnie się wykluczające. ‘Tak’, prezydenta, który chce żołnierzy pozyskać i premiera, który mówi, że tego nie chce. To wskazuje, w jakim stanie znalazło się państwo polskie - mówi prof. Romuald Szeremietiew w rozmowie z portalem wPolityce.pl. Były p.o. ministra obrony narodowej stwierdza też, że jest optymistą ws. ewentualnego przeniesienia części wojsk z Niemiec do naszego kraju, gdyż - jak zaznacza - Donald Trump opiera relacje z Polską głównie na swoich kontaktach z prezydentem, nie premierem. - Pozostaje tylko pytanie, czy taki chwiejny minister obrony, jakim jest [Władysław] Kosiniak-Kamysz, będzie przyjmował żołnierzy amerykańskich, jeżeli Stany Zjednoczone wyrażą taką wolę - podkreśla.
Co powiedział Donald Tusk?
Donald Tusk podczas wczorajszego briefingu powiedział dziennikarzom, że plany wycofywania wojsk amerykańskich z niektórych państw europejskich to sprawa delikatna.
Pojawiały się w przestrzeni publicznej zapowiedzi czy groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec, z Włoch, z Hiszpanii […] chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać, nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi
— powiedział premier Donald Tusk.
Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim
— podkreślił.
„Nie ma mowy o ‘podbieraniu’!”
Do jego wypowiedzi odnosi się prof. Romuald Szeremietiew, specjalizujący się w tematyce wojskowej.
Solidarnościowe podejście na poziomie europejskim oznacza podporządkowanie interesów Polski interesom wyrażanym przez Unię Europejską, ogólnie mówiąc, a w praktyce przez Berlin
— stwierdza były wiceszef MON w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
Zaznacza przy tym, że nie mam mowy o jakimkolwiek „podbieraniu”.
Żołnierze Stanów Zjednoczonych nie są własnością jakiegoś państwa europejskiego, więc tutaj nie ma mowy o „podbieraniu”. O tym, gdzie ci żołnierze mają być rozlokowani, decyduje prezydent Stanów Zjednoczonych. Jeżeli pojawiła się sytuacja taka, że z Niemiec mają być wycofane jakieś siły amerykańskie, to w interesie Polski leży, aby te siły wzmocniły kontyngent, który jest w Polsce
— wskazuje prof. Szeremietiew.
Ekspert podkreśla też, że słowa Tuska są dodatkowo niezrozumiałe w kontekście wywiadu dla „Financial Times”, gdzie premier mówił o ewentualnej agresji Rosji, możliwej już w ciągu miesięcy.
Opowiadanie o jakiejś solidarności europejskiej w sytuacji, w której żołnierze amerykańscy mogliby wzmocnić stan naszego bezpieczeństwa, jest po prostu niezrozumiałe. No, ale zrozumiałe jest biorąc pod uwagę politykę, którą uprawia obecnie rząd
— przyznaje Romuald Szeremietiew.
A ten całokształt wskazuje na to, że on [rząd] starał się po prostu pomóc Niemcom w wypchnięciu Stanów Zjednoczonych z Europy
— dodaje.
Szeremietiew: Jestem optymistą, ale…
Nasz rozmówca zauważa również, że po wypowiedzi Donalda Tuska Polska znalazła się w dziwacznej sytuacji.
Mamy dwa stanowiska władzy wykonawczej wzajemnie wykluczające się. „Tak” prezydenta, który chce żołnierzy pozyskać i premiera, który mówi, że tego nie chce. To wskazuje, w jakim stanie znalazło się państwo polskie, jeżeli idzie o kwestia najważnie czyli bezpieczeństwo narodowe.
— stwierdza prof. Szeremietiew.
Jednak były polityk przyznaje, że ws. ewentualnego przeniesienia części wojsk z Niemiec do naszego kraju, to Donald Trump opiera relacje z Polską głównie na swoich kontaktach z prezydentem, nie premierem.
Pozostaje tylko pytanie, czy taki chwiejny minister obrony, jakim jest [Władysław] Kosiniak-Kamysz, będzie przyjmował żołnierzy amerykańskich, jeżeli Stany Zjednoczone wyrażą taką wolę
— zastanawia się Romuald Szeremietiew.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759572-szeremietiew-dwa-stanowiska-wladzy-wykonawczej-wykluczaja-sie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.