Czy prokuratura zareaguje na szokujący reportaż Telewizji wPolsce24 dotyczący posła KO Romana Giertycha i spółki w Liechtensteinie? „Trzeba bardzo szybko zabezpieczyć dowody. Trzeba przesłuchać konkretne osoby, w szczególności tę Rosjankę, a także żonę pana posła Giertycha” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł PiS Paweł Jabłoński. Były wiceminister spraw zagranicznych już w kwietniu złożył w prokuraturze wniosek. „Domagałem się, aby to śledztwo zostało podjęte na nowo, ponieważ podawane przez media pewne informacje były wcześniej nieznane opinii publicznej, ale także nieznane samej prokuraturze” - przypomniał nasz rozmówca.
Telewizja wPolsce24 wyemitowała wczoraj wieczorem szokujący reportaż „Giertych - ciemna kasa mecenasa”. Dowiadujemy się z niego, że spółką w Liechtensteinie, z której dokonywano przelewów na konto kancelarii Romana Giertycha, zarządzały osoby obsługujące ludzi oskarżanych o finansowanie muzułmańskiego terroryzmu i wojny na Ukrainie. W materiale przedstawiono nowe ustalenia ws. afery Polnord, a także ujawniono niepublikowane wcześniej dokumenty.
O tych śladach mówił na początku kwietnia poseł Paweł Jabłoński z PiS, który już wtedy przesłał do Prokuratury Krajowej wniosek o wznowienie postępowania karnego wobec Romana Giertycha. Zakończonego wcześniej prawomocnym umorzeniem.
Jeszcze nie dostałem żadnej odpowiedzi na wniosek o wznowienie postępowania ws. Romana Giertycha. Uważam, że prokuratura powinna to zrobić niezwłocznie i jak najszybciej zabezpieczyć dowody, bo istnieje tu bardzo poważne ryzyko. Roman Giertych próbuje publicznie zaciemniać tę sprawę i mówi, że to nie była Rosjanka a Francuzka, opowiada jakieś historie, które - jak się potem okazuje - nie mają związku z rzeczywistością. Dlatego trzeba bardzo szybko zabezpieczyć dowody. Trzeba przesłuchać konkretne osoby, w szczególności tę Rosjankę, a także żonę pana posła Giertycha, która też była w to zaangażowana w jakiejś formule. Zresztą on sam tak twierdzi
— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł PiS Paweł Jabłoński.
Fakt, że prokuratura w ogóle nie zrobiła tego w pierwszym śledztwie bardzo źle o niej świadczy. Albo ktoś prowadził to śledztwo nierzetelnie i niedbale, albo celowo pomijał pewne wątki. Rzecz jasna ta druga ewentualność byłaby o wiele gorsza, choć niedbalstwo i nierzetelność również o prokuratorze nie świadczyłoby dobrze
— dodaje nasz rozmówca.
Warto przypomnieć, że prokuratura wszczęła śledztwo po zawiadomionemu złożonym przez władze spółki Polnord. Sprawą zainteresował się także Generalny Inspektor Informacji Finansowej, który również zwrócił się do prokuratury.
Absolutnie bardzo grube sprawy
W styczniu 2025 r. Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła śledztwo w sprawie Romana Giertycha w części, która dotyczy spółki Polnord S.A, a gdzie chodziło o cztery zarzuty wobec posła KO. Pierwszy miał związek z „doprowadzeniem do przywłaszczenia przez członków zarządu Polnord S.A. powierzonych im środków finansowych w łącznej kwocie 72,5 mln zł pod pozorem koordynowania działań prawnych przy transakcjach sprzedaży wierzytelności wobec MPWiK S.A. z siedzibą w Warszawie, i tym samym niedopełnienia przez członków zarządu spółki ciążącego na nich obowiązku oraz nadużycia udzielonych im uprawnień”. Kolejne zarzuty związane były z „nadużyciem zaufania” i wyrządzeniem szkody Polnord S.A. liczonej na 2,5 mln zł. Miało to być związane z wypłatą wynagrodzenia za usługi prawne w postępowaniu przed NSA. Ostatni zarzut dotyczył prania brudnych pieniędzy - ok. 5,2 mln zł, które miały być uzyskane z wynagrodzenia wynikającego z pierwszego zarzutu.
Czytałem komunikat prokuratury, która twierdziła, że te wszystkie informacje były jej znane, ale nic z tym nie zrobiła. To jest wewnętrznie sprzeczne, bo jeśli te informacje były znane prokuraturze, to powinna przeprowadzić odpowiednie przesłuchania, przeanalizować materiał, tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Mamy więc do czynienia albo z niedbalstwem i próbami zacierania śladów tego niedbalstwa, albo z czymś gorszym, ze świadomym pomijaniem dowodów, które mogłyby doprowadzić do postawienia zarzutów
— podkreśla poseł Jabłoński i wskazuje, że w tej sprawie na jaw wychodzą nowe fakty.
Chodzi o dokumenty dotyczące spółki Utriusque Iuris Anstalt, z której dokonywano przelewów na konto kancelarii Romana Giertycha. Jak dowiadujemy się z reportażu Telewizji wPolsce24, zarządzały nią osoby obsługujące ludzi oskarżanych o finansowanie muzułmańskiego terroryzmu i wojny na Ukrainie. W różnym kontekście pada tu nazwisko Wiktorii Olegowny Kriażewej, urodzonej w Pietrozawodsku Rosjanki z francuskim paszportem.
Kriażewa jest specjalistką od ukrywania pieniędzy. Obsługiwała m.in. działającego w Stanach Zjednoczonych rosyjskiego finansistę-aferzystę Jakowa Szlaposznika. Trzymał on pieniądze w zarejestrowanej na Bermudach Lexor Foundation. Kriażewa była w 2014 roku członkiem zarządu Lexor Foundation i reprezentowała ją oficjalnie w postępowaniu przeciwko Szlaposznikowi przed CFTC (Commodity Futures Trading Commission) w USA. Kriażewa była związana także z zarejestrowaną w Szwajcarii spółką Tangem, firmą działającą w branży kryptowalut. Założyli ją menadżerowie strategicznego dla reżimu Putina koncernu naftowego Sibur
— dowiadujemy się z reportażu. Jeszcze ciekawszą postacią w sprawie Utriusque Iuris Anstalt był Frank Zindel, prawnik ze stolicy Liechtensteinu Vaduz, partner w kancelarii Schreiber&Zindel Treuhand-Anstalt.
Były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński domaga się gruntownego zbadania przez prokuraturę nowych wątków.
Domagałem się, aby to śledztwo zostało podjęte na nowo, ponieważ podawane przez media pewne informacje były wcześniej nieznane opinii publicznej, ale także nieznane samej prokuraturze. Pamiętamy wypowiedzi prokuratorów zawarte wówczas w artykule Wirtualnej Polski, którzy wprost stwierdzali, że tych wątków w ogóle nie badali. W następnych dniach zaczęły wychodzić kolejne materiały i również dokument opublikowany wczoraj przez Telewizję wPolsce24. To są kolejne rzeczy, które dodatkowo potwierdzają, że to postępowanie powinno być niezwłocznie podjęte. Bardzo jasno mówi o tym przepis Kodeksu postępowania karnego, który stanowi, że jeżeli ujawnione zostaną nowe i nieznane wcześniej dowody, to prokuratura ma obowiązek podjąć postępowanie przeciwko osobie, wobec której już nastąpiło prawomocne umorzenie
— mówi nam poseł Paweł Jabłoński.
To są absolutnie bardzo grube sprawy. Zwłaszcza, że Roman Giertych w przeszłości miał bardzo jawne związki z Rosją i wręcz otwarcie - to był jego program polityczny - postulował sojusz polsko-rosyjski. Opowiadał, że Rosja jest państwem, które Polsce w ogóle nie zagraża, że nie ma wobec Polski żadnych pretensji czy to politycznych, czy terytorialnych. Doskonale wiemy, że jest inaczej, ale Giertych bardzo długo otwarcie był prorosyjski i teraz chciałby, żebyśmy o tym zapomnieli. Bardzo dobrze, że państwo to przypominacie. To są sprawy - jeśli mówimy o twardej walucie, która była przesyłana między tymi różnymi podmiotami, a kancelarią Giertycha - które świadczą o tym, że te związki mogą być mocne cały czas, nawet jeśli on dzisiaj chciałby to ukrywać
— podkreśla były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński
ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ „GIERTYCH - CIEMNA KASA MECENASA”:
koal/wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759560-jablonski-o-sprawie-giertycha-trzeba-szybko-zabezpieczyc-dowody
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.