Co z tego, że rolnicy i ich organizacje w Polsce uznają import z Mercosuru za nieuczciwą konkurencję. Niech sobie uznają. Bruksela i tak zawsze wie lepiej.
Na stronie Komisji Europejskiej kłują w oczy informacje, jakim to wielkim dobrem i zestawem olbrzymich korzyści jest umowa z państwami Mercosuru. Dlatego od 1 maja 2026 r. weszła ona tymczasowo w życie decyzją unijnych instytucji i rządów kilku państw Ameryki Południowej, pomimo braku pełnej i ostatecznej ratyfikacji przez parlamenty wszystkich 27 krajów członkowskich UE. Urzędasy z Brukseli roztaczają wizję nowego wspaniałego świata, w którym przede wszystkim chce się jeść. Innymi słowy – wspaniałe wielkie żarcie.
Politgramota Komisji Europejskiej wskazuje, że „UE jest największym na świecie eksporterem produktów rolno-spożywczych i napojów. Rozszerzenie dostępu do dynamicznego rynku Mercosuru liczącego 270 mln klientów może doprowadzić do 50-proc. wzrostu wywozu produktów rolno-spożywczych z UE do tego regionu”. A tymczasowe wejście umowy w życie ma oznaczać „natychmiastowe zniesienie ceł na kluczowe produkty rolno-spożywcze, liberalizację taryf na wywóz z UE do Mercosuru od pierwszego dnia takich produktów, jak wysokowartościowe wina musujące, przetwory owocowe i owoce (np. jabłka, gruszki, winogrona, melony, brzoskwinie, morele), oleje roślinne i niektóre karmy dla zwierząt domowych.
Jest tak dobrze, że obniżka ceł na większość produktów rolno-spożywczych natychmiast stworzy nowe możliwości eksportowe dla rolników w UE. Takie produkty będą następnie korzystać z pełnej liberalizacji po maksymalnie 4, 8, 10 lub 15 latach, w zależności od produktu. Przykłady: wino, napoje spirytusowe, oliwa z oliwek, makaron, czekolada, piwo.
Państwa UE będą mogły na razie skorzystać z kontyngentów na 3 tys. ton sera, 1 tys. ton mleka w proszku (1 000 t), 500 ton odżywek dla niemowląt, 10 tys. ton czekoladek, 1 875 ton czosnku i 7,5 tys. ton pomidorów. Czyż to nie wspaniałe? Bo przecież wspaniałe jest to, zdaniem brukselskich czynowników, że „umowa między UE a Mercosurem zapewni europejskim rolnikom i producentom żywności bezprecedensowy dostęp do krajów Mercosuru”. A te kraje „rozwijają się i są dynamicznymi rynkami, ale utrzymują wysokie bariery wejścia. Zapewnienie unijnym rolnikom i producentom rolno-spożywczym większego dostępu do tych rynków zapewni im przewagę jako pionierom i bezpieczniejszą pozycję w nadchodzących latach”. Pięknie! Jeszcze piękniejsze jest to, że umowa „uchroni europejskich rolników przed nadmierną presją rynkową”. No i nastąpi „wzmocnienie pozycji rynkowej tradycyjnej żywności UE poprzez ochronę jej przed imitacją” (chodzi o 344 produkty, a wypadku Polski o wódkę).
Oczywiście czynownicy z Brukseli gwarantują „ochronę unijnych rolników przed zwiększonym przywozem produktów rolno-spożywczych do UE za pomocą uzgodnionych limitów (kwot) i prawnie wiążących zabezpieczeń”. Zaklinają się też, że „utrzymane zostaną rygorystyczne przepisy UE dotyczące zdrowia ludzi, zwierząt i roślin oraz bezpieczeństwa żywności, bez żadnych wyjątków”. No i wspaniałomyślna UE „ustanowi fundusz o wartości 6,3 mld euro, aby przeciwdziałać mało prawdopodobnemu zdarzeniu szkodliwego wpływu na unijnych rolników i rynki rolne”. Jak mało prawdopodobnemu, to po co mrozić ponad 6 mld euro?
Wspaniałe jest też to, że o ile w przeszłości „cały wywóz z UE mógł zostać zakazany w przypadku chorób w niektórych regionach”, to teraz „strefy UE, które nie są dotknięte chorobą będą miały zgodę na wywóz pomimo choroby występującej na niektórych obszarach w UE”. Brukselscy czynownicy na każdym kroku podkreślają, że „UE przyznaje bardzo ograniczony dostęp do swojego rynku: „w przypadku produktów wrażliwych, takich jak wołowina, drób czy cukier, dostęp do rynku UE będzie trwale ograniczony dzięki stopniowo wprowadzanym kwotom”. A jeszcze „dwustronna klauzula ochronna może być stosowana w przypadku, gdy zwiększony przywóz z Mercosuru powoduje - lub tylko tym grozi - poważne szkody dla odpowiednich sektorów UE”. I ta klauzula ochronna „obejmuje również przywóz w ramach kontyngentów taryfowych”.
Jak zapewniają brukselscy czynownicy, umowa z Mercosurem umożliwi wprowadzenie na rynek UE zaledwie „99 tys. ton wołowiny z cłem w wysokości 7,5 proc., a 55 proc. kwoty będzie się składało ze świeżego lub schłodzonego mięsa, zaś 45 proc. z mięsa mrożonego o niższej wartości”. Powodem do radości w Europie ma być to, że „całkowita wielkość stanowi 1,5 proc. całkowitej europejskiej produkcji wołowiny i stanowi mniej niż połowę obecnego przywozu z Mercosuru, który wynosi 206 tys. ton”. No i te 99 tys. ton to zaledwie 0,6 proc. produkcji Mercosuru. A ogólnie rzecz biorąc, „UE jest eksporterem netto wołowiny, a jej łączny wywóz w 2024 r. był wart 4,9 mld euro, czyli prawie dwukrotnie więcej niż całkowity przywóz do UE”.
Brukselscy urzędnicy zaklinają się, że „każdy produkt sprzedawany w UE musi spełniać normy ochrony konsumentów, które nie ulegają zmianie w związku z umową: produkty przywożone z Mercosuru w ramach umowy również będą musiały być z nimi zgodne”. Bez znaczenia dla unijnego rynku ma też być bezcłowy przywóz 180 tys. ton drobiu i to w ciągu pięciu lat, bo przecież to zaledwie 1,3 proc. produkcji drobiu w UE, z której eksportuje się 2,1 mln ton (w 2024 r.).
Na stronie Komisji Europejskiej są same dobre wiadomości w związku z tymczasowym wejściem w życie umowy z Mercosurem. Na przykład „nie zostaną utworzone żadne nowe kwoty cukru dla Brazylii, więc tylko 180 tys. ton surowego cukru trzcinowego do rafinacji zostanie dopuszczonych do UE bezcłowo, i to w ramach już istniejącej kwoty. Nowy bezcłowy kontyngent w wysokości 10 tys. ton dotyczy wyłącznie Paragwaju.
Zupełnym drobiazgiem jest bezcłowy kontyngent 450 tys. ton na etanol, który będzie wykorzystywany przez przemysł chemiczny. A kontyngent w wysokości 200 tys. ton, ze stawką w wysokości jednej trzeciej pełnej stawki celnej, zostanie otwarty dla wszystkich innych zastosowań, np. w segmencie paliwowym.
Kontyngent na miód w wysokości 45 tys. ton bez cła i w ciągu pięciu lat, to absolutna drobnostka, skoro już teraz z Mercosuru trafia do UE 24 tys. ton. Tym bardziej że „UE jest importerem netto miodu, a wskaźnik samowystarczalności wynosi około 60 proc.”. UE nie jest natomiast „samowystarczalna w zakresie ryżu, więc z entuzjazmem trzeba przyjąć sprowadzenie bez cła 60 tys. ton ryżu z Mercosur. Bo przecież to tylko 1,4 proc. konsumpcji ryżu w UE wynoszącej 2,9 mln ton.
Europejczycy powinni być szczęśliwi i moralnie zbudowani, gdyż „od końca 2026 r. na rynek UE będą mogły wchodzić wyłącznie produkty niepowodujące wylesiania, w tym takie jak soja, wołowina, olej palmowy, drewno, kakao, kawa i kauczuk”. W ramach umowy z Mercosurem „sprowadzane produkty nie będą się przyczyniały do wylesiania”. Innymi słowy: jeść nie umierać.
W kontekście raju, jaki zapanował w UE już 1 maja 2026 r. chyba za dywersję powinno się uznać obawy rolników w UE, w tym w Polsce, że już nastąpiło uderzenie w sektor wołowiny i drobiu. Polska wprawdzie eksportuje ok. 80 proc. produkowanej wołowiny i 45 proc. drobiu, głównie na rynki innych krajów UE, a teraz polskie produkty są wypierane przez tańszą konkurencję z Mercosuru, ale przecież nie można być tak zamkniętym na korzyści, a o tych zapewniają brukselscy czynownicy.
I co z tego, że zwiększony import cukru i etanolu obniża ceny hurtowe w całej UE, uderzając w rentowność polskich plantatorów buraków i zakładów przetwórczych? W dodatku polscy rolnicy muszą spełniać restrykcyjne normy środowiskowe i dobrostanowe UE, podczas gdy żywność z Mercosuru powstaje przy niższych kosztach i łagodniejszych wymogach, co rolnicy i ich organizacje w Polsce uznają za nieuczciwą konkurencję. Niech sobie uznają. Bruksela i tak zawsze wie lepiej. Zatem jedzmy i bądźmy szczęśliwi, bo dzięki temu szczęśliwa będzie Ursula von der Leyen i generalnie Niemcy, którzy już zaczęli wpychać klientom w państwach Mercosuru swoje samochody.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759461-czynownicy-z-brukseli-kaza-nam-zrec-do-woli-i-cieszyc-sie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.