Wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia we wpisie zamieszczonym w serwisie X uderzył w lewicowo-liberalne media, które atakują go w związku ze sprawą Collegium Humanum. Zwrócił uwagę, że do ataków dochodziło akurat w tym momencie, kiedy nacisk na niego potrzebny był Koalicji 13 Grudnia.
Nie mogę już patrzeć jak moi byli koledzy z Onetu i Newsweeka od miesięcy męczą się z próbami umoczenia mnie w Collegium Humanum, więc postanowiłem pomóc, rozpisując całą rzecz na dialog, żeby było łatwiej. Zaczynamy.
— napisał Szymon Hołownia
Narracja
Następnie w formie dialogu odpowiadał na narracje płynącą z tych mediów.
· Hołownia studiował w CH
· Nie studiował. Rozważał studia (dokończenie 5. roku i magisterki). Przekazał indeks z SWPS do oceny różnic programowych, podpisał kwity związane z rekrutacją. Nie był na żadnych zajęciach. Nie wie, gdzie mieści się uczelnia. Nic nie zaliczał. Rektora - jak teraz mówią - bandziora, nie znał i nie zna.
· No bo taki był plan. Miał się nie pokazywać, nie zaliczać, a studia skończyć. Lewy dyplom. Taka była umowa.
· A z kim?
· No, z rektorem.
· Ale nie znał rektora, nigdy nie spotkał, nigdy się nie umawiał na lewy dyplom. Nie ma zdjęć, rozmów, niczego.
· No bo taki był plan: że nie będzie żadnych śladów, tylko ten dyplom.
· Ale Hołownia mówił, że nie ma dyplomu. I że nie ma z tym problemu. Więc po co miałby kupować dyplom, za który zresztą nie zapłacił?
· Bo to przewrotny plan: kupić lewy dyplom bez pieniędzy, żeby mówić że się go nie ma. Co za perfidia.
· Czyli tak: Hołownia z rektorem nie umówił się na lewy dyplom, nie spotkał go, nie zapłacił, na zajęciach nie był, ale rektor przepisywał mu oceny z SWPS, szykował dyplom i wszystkim się chwalił, tak?
· Tak.
· Czyli to rektor ma problem, że realizował umowę, której nie było, i kręcił kwity, bo chciał mieć haki na Hołownię, nie Hołownia?
· No Hołownia.
· Czyli jeśli złodziej skopiuje twoją kartę w spożywczym i zrobi nią zakupy, to winny jesteś ty, bo podpisałeś umowę na kartę, a nie złodziej bo on tylko sobie ukradł, tak?
· No tak. Bo na pewno byłeś umówiony ze złodziejem.
· A skąd to wiesz?
· No nie wiem. Ale tak musiało być. Bo inaczej nie będzie można przyczepić się do tego gnojka, co zaprzysiągł Nawrockiego. Przecież nie będziemy ruszać naszych, którzy zapłacili, dyplomy dostali, i na nich zarabiali.
— wymieniał.
Czego należało dowieść
— podsumował.
Kalendarium
Następnie Hołownia zwrócił uwagę na ciekawą koincydencję czasową związaną z medialnym atakiem na niego.
I jeszcze - krótkie kalendarium. Pierwszy wybuch w mediach „afery”: Hołownia w CH: Chwilę przed głosowaniem wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska. Drugi: chwilę przed decyzją o tym, czy będzie kandydował na prezydenta. Trzeci (CBA wpada po podpisy do urzędu w Otwocku): chwilę przed złożeniem rezygnacji z Marszałka i realizacji umowy koalicyjnej. Czwarty: W dniu głosowania nad wotum dla ministry klimatu i utrzymaniem koalicji
— wymieniał.
Oczekuję, że będą kolejne odcinki tej telenoweli, więc tylko przypominam. W mediach, zwłaszcza „przyjaznych”, działa stara rzymska zasada: „Obrzucajcie g..nem, zawsze się coś przyczepi”. Wniosek prokuratury? Zakładam, że żadnego nie będzie. Bo prokuratura, przeciekając, może manipulować, ale żaden prokurator nie zaryzykuje jednak pójścia do sądu z czymś, czego nie ma
— zauważył.
Tam, w przeciwieństwie do niektórych mediów, z g… bata nie ukręcisz
— dodał.
Adrian Siwek/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759433-holownia-uderza-w-newsweeka-i-onet-kalendarium-atakow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.