Rzut oka wstecz sprawił, że niedawno uświadomiłam sobie, jak bardzo ideologia gender, czyli genderyzm ewoluowała. Jakąś dekadę temu ogromne poruszenie społeczne wzbudziła sama teoria, sam pomysł, że płeć miałaby być płynna i że można jakoby zmieniać i wybierać identyfikację płciową.
Niektórzy twierdzili wtedy, że te wszystkie krzyki i protesty strony konserwatywnej (jak np. analizy prof. Rosiaka, czy ks. prof. Bortkiewicza), są przesadzone, że właściwie to dyskusje czysto naukowe, dalekie od życia, że to debata o próżnych i marginalnych pomysłach. Nie minęło 10 lat, a genderyzm zakwitł i wydał swoje trujące owoce: tzw. operacje zmiany płci i piersi obcinane już 9-latkom, które twierdzą, że są chłopcami. Demaskujące najnowsze badania fińskie zwiastują coraz bardziej rychły koniec genderyzmu. Bajki gender już były, piernikowa genderowa chatka ujawniła swoją zawartość. Skoro mamy więc przed sobą fazę „dojrzałą”, wymaga ona dojrzałych, podsumowujących analiz i w sukurs przychodzi nam tu nowa książka dr Andrzeja Margasińskiego: „Genderyzm. Między ideologią a nauką”. Dowiedziałam się z niej, że oto jestem „esencjonalistką” i dlaczego mogę być z tego dumna.
Genderowe paradoksy
Zanim nad Europę nadciągały jakieś historyczne burze, zawsze poprzedził je etap niewinnych „dywagacji teoretycznych”. Dziś wiemy, że genderowe idee „zapłodniły genderowe działanie”, czego skutkiem na całym świecie jest tsunami zaburzeń identyfikacji płci zwłaszcza wśród nastolatek, o którym pisałam i naukowo i publicystycznie. Pamiętam, jak kiedyś wymigiwano się od oskarżeń o „gender” skierowując uwagę na fakt wieloznaczności tego pojęcia, że przecież istnieją np. „gender studies” jako rzekoma nauka porównawcza o płci. Z drugiej strony stanowczo broniono się przed wieloznacznością pojęcia „LGBT” – mieli to być już tylko ludzie, ale nie ideologia. Czy ta sprzeczność to przypadek?
Kilka lat temu na naszej, czyli Instytutu „Ona i On” konferencji w 2029 roku doktor Andrzej Margasiński przeprowadził i historyczny przegląd i niezwykłe porównanie wykazujące wzajemne fundamentalne sprzeczności ideologii homoseksualnej i gender. Płeć kulturowa miałaby być nabyta, ale orientacja seksualna już koniecznie wrodzona, wolność eksploracji tożsamości płciowych przeciwstawia się z kolei sztywności w postaci zakazów terapii homoseksualizmu obrzucanych błotem jako terapia rzekomo konwersyjna. Te zestawione obok siebie paradoksy mnie zaskoczyły. W swojej najnowszej książce „Genderyzm między ideologią i nauką” (ukazała się w Wydawnictwie Impuls) autor idzie o krok dalej. Oprócz historii i porównań genderowego i homofilnego credo, czy przywoływania feministycznych korzeni, widzimy obnażone gliniane nogi fałszywej antropologii oraz czarno na białym, jak ideologia nie szuka prawdy, ale potwierdzenia swoich aksjomatów.
Tak, kobiety różnią się od mężczyzn
Jeśli ktoś ma już małym palcu queerowe wynurzenia Judith Butler i zna, zakończone totalną klapą płciowe eksperymenty Johna Moneya, może sięgnąć głębiej. Andrzej Margasiński zmierzył się także (cały rozdział), z biologicznymi podstawami płci, różnicami w mózgu i funkcjonowaniu kobiet i mężczyzn (tak, są takie różnice), przeprowadza nas nawet przez genderową pedagogikę. Dostrzega, że czerpie ona moc z pajdocentryzmu (zamiast aksjocentryzmu), obnaża także ważne językowe macki. Jest także część bardziej praktyczna zwłaszcza dla osób, zmagających się z niechcianymi skłonnościami homoseksualnymi i skrzyżowaną identyfikacją płciową: szczegółowe dowody, że nie można zmienić płci, a orientacja seksualna nie jest wrodzona. Autor podaje także przykłady detranzycji. Jesteśmy przy okazji także obszernie zaznajamiani z tym wielkim sporem nie tylko w psychologii: wrodzone – nabyte, gdzie autor pokazuje ogromną złożoność i niejednoznaczność takich kategorii.
Ideologia ma być skuteczna, a nie prawdziwa
Autor podejmuje także w swojej pracy rozważania nad samą istotą ideologii, rozumianej najczęściej jako zbiór poglądów wyrażających interesy określonej grupy społecznej. Ideologia to system przekonań akceptowanych o tyle, o ile pozostają w zgodzie z subiektywnie postrzeganym interesem danej zbiorowości. W przeciwieństwie do nauki nie jest ona ukierunkowana na poszukiwanie prawdy o rzeczywistości, lecz na realizację określonych celów społecznych i politycznych. Z tego względu trudno mówić o ideologii w kategoriach „prawdy” lub „fałszu”; podlega ona raczej ocenie ze względu na skuteczność działania oraz siłę perswazyjną proponowanych rozwiązań. Nie można zasadnie twierdzić, że jakaś ideologia jest „prawdziwa” lub „fałszywa”. Ideologie ocenia się raczej z perspektywy skuteczności realizacji celów czy przekonywalności proponowanych rozwiązań. Ideologie realizują podstawową ideą przewodnią wyrażoną przez Karola Marksa, który powiedział: „Filozofowie dotąd jedynie objaśniali świat, lecz idzie o to, aby go zmienić.” Cóż, idee komunizmu także wszak wykiełkowały z początku tylko w głowie autora „Tez o Feuerbachu”.
Jeśli na przekór genderowemu credo wciąż uważacie, że płci zmienić się nie da, to dowiecie się z książki, że przez oponentów jesteście zaliczani do „biologicznych esencjonalistów” oraz że jesteście zwolennikami „biologicznych sentymentów”. Książka pozwoli wam jednak znaleźć mocne argumenty w swojej własnej obronie. Drodzy zwolennicy genderyzmu, bajki to już były i nie złapiemy się na ich powabny czar.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759383-genderyzm-dojrzaly-czyli-bajki-to-juz-byly
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.