Komisja mająca badać „polskie tropy” sprawy Jeffreya Epsteina nie tylko nic nie ustaliła, ale nie wiadomo nawet, czy rozpoczęła jakiekolwiek „merytoryczne” prace. Ministerstwo Sprawiedliwości odsyła w tej sprawie do Prokuratury Krajowej. Ta twierdzi, że wszystkie informacje ma… Ministerstwo Sprawiedliwości.
To była klasyczna pokazówka Donalda Tuska. Kiedy Stany Zjednoczone ale i Europa żyły odtajnieniem akt sprawy Jeffreya Epsteina, miliardera oskarżanego o obrzydliwe przestępstwa seksualne, polski premier postanowił popłynąć na fali emocji. Z jego otoczenia popłynął kuriozalny przekaz, że skoro Donald Trump znał Epsteina a Prawo i Sprawiedliwość to sojusznicy Trumpa, to amerykańska afera obciąża także polską prawicę.
Pedofilia jest zbrodnią przeciwko ludzkości, zwłaszcza w skali takiej jak u Epsteina. Miejsce tych, którzy byli w to zamieszani, bez względu na to, kim są, jest w więzieniu, a w dalszej perspektywie w piekle. Nie ma tu miejsca na jakiekolwiek kompromisy
— grzmiał.
Czym miała zająć się komisja Żurka?
Kolejnym krokiem była zapowiedź stworzenia specjalnej komisji, która miałaby zbadać „polskie wątki” sprawy Epsteina. Przez kilka dni mainstreamowe media miały temat: mocny premier walczy z pedofilią i krzywdzeniem kobiet. Szkoda, że w Ameryce, ale zawsze. Zespół analityczno-koordynacyjny do spraw polskich wątków w tzw. „aferze Epsteina” powołał 23 lutego br. minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. On też, jak Tusk, grzmiał o konieczności dogłębnego zbadania sprawy. Nie wiadomo, za bardzo, w jaki sposób polski minister miałaby badać sprawę badaną przez lata przez amerykańskie służby, ale w to Żurek już nie wnikał.
Ministerstwo Sprawiedliwości umywa ręce, prokuratura nic nie wie
Od początku wielu komentatorów wskazywało na wyłącznie pokazowy charakter działań rządu, wieszcząc, że działalność komisji zakończy się na ogólnikach rzucanych podczas konferencji prasowych.
Zapytaliśmy więc w resorcie Żurka, jakie „polskie wątki” afery Epsteina udało się już rozplątać dzięki pracy zespołu. Chcieliśmy wiedzieć, ile posiedzeń komisji dotąd się odbyło, jakie informacje analizowano i jakie są efekty tych analiz. Ministerstwo Sprawiedliwości nie chce jednak odpowiadać na takie pytania, odsyłając do Prokuratury Krajowej, której przedstawiciel uczestniczy (teoretycznie) w pracach zespołu.
Panie Redaktorze, prosimy o skierowanie tych pytań do biura prasowego Prokuratury Krajowej
— czytamy w mailu otrzymanym z Wydziału Komunikacji Społecznej MS. Rzecznik PK Przemysław Nowak wydawał się być jednak mocno zdziwiony naszymi pytaniami. Skierował nas do… Ministerstwa Sprawiedliwości jako instytucji odpowiedzialnej za prace zespołu. Na uwagę, że resort Żurka kieruje dziennikarzy właśnie do niego Nowak stwierdził:
W takiej sytuacji uprzejmie udzielam odpowiedzi, iż nie mam żądnej wiedzy ani uprawnień do informowania o zespole analityczno-koordynacyjny do spraw polskich wątków w tzw. „aferze Epsteina” powołanym i działającym w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jestem rzecznikiem Prokuratury Krajowej.
Podwładni Żurka mają dość tego cyrku?
A więc zespół Żurka w sprawie Epsteina to kolejny propagandowy twór, mający odwrócić uwagę od ważnych spraw, które dzieją się w Polsce i rzucić cień podejrzeń na opozycję. Wydaje się, że już nawet pracownicy ministerstwa i prokuratorzy mają powyżej dziurek w nosie cyrku fundowanego nam (i im) przez przełożonych.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759291-potezna-kompromitacja-zurka-i-tuska-w-tle-sprawa-epsteina
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.