Śp. Łukasz Litewka, poseł Lewicy zmarły tragicznie w czwartek 23 kwietnia, spoczął na cmentarzu parafialnym w Sosnowcu. Żałobnicy licznie stawili się na dzisiejsze uroczystości pogrzebowe. Ceremonia miała charakter państwowy. 36-letni poseł z Sosnowca zginął w ub. czwartek potrącony przez samochód, gdy jechał rowerem. Był znany z działalności charytatywnej i społecznej. W pogrzebie posła wzięli udział: para prezydencka Karol i Marta Nawroccy, premier Donald Tusk, szeroka reprezentacja parlamentarzystów Lewicy, z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym. Prezydent Karol Nawrocki odznaczył pośmiertnie posła Łukasza Litewkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie przekazał na ręce ojca posła.
Uroczystości rozpoczęły się o godz. 13.30 w kościele parafii rzymskokatolickiej pw. św. Joachima w Sosnowcu. Mszy świętej przewodniczy biskup sosnowiecki Artur Ważny. Po nabożeństwie kondukt żałobny przejdzie na cmentarz parafialny przy ul. Zuzanny.
Okolice kościoła św. Joachima przed rozpoczęciem mszy wypełniły żegnające posła tłumy; nieliczne osoby miały w rękach pojedyncze kwiaty. W momencie przenoszenia trumny z karawanu do kościoła rozległy się oklaski.
Łukasz Litewka pośmiertnie odznaczony
W pogrzebie posła brała udział m.in. para prezydencka Karol i Marta Nawroccy, premier Donald Tusk, szeroka reprezentacja parlamentarzystów Lewicy, z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, wicepremierem Krzysztofem Gawkowskim, wicemarszałek Senatu Magdaleną Biejat oraz szefową klubu Nowej Lewicy Anną Marią Żukowską.
Prezydent Karol Nawrocki odznaczył pośmiertnie posła Łukasza Litewkę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie przekazał na ręce ojca tragicznie zmarłego parlamentarzysty.
Udział w ceremonii w świątyni ograniczono do osób zaproszonych. Bliscy zmarłego zaapelowali, aby zamiast kwiatów i wiązanek wykonać nawiązujący do działalności posła „dowolny gest dobroci”: wsparcia potrzebujących, organizacji pomocowych, schronisk czy zbiórek charytatywnych.
„Stajemy w obliczu tej ciszy”
Są takie chwile, kiedy słowa wydają się nawet zdradą, a przynajmniej są zbyt nieporadne, by odważyć się dotknąć otwartej rany. Stajemy w tej ciszy, która boli, ale która jest też najbardziej uczciwym miejscem spotkania. W obliczu takiej straty milczenie wydaje się bowiem najlepszą modlitwą. A jednak. Jednak próbujemy. Z drżeniem, ale i z ufnością odnaleźć puls nadziei
— mówił w homilii biskup Artur Ważny.
Przyszliśmy pożegnać człowieka, który pokazał nam wszystkim, że autentyczne dobro nie potrzebuje legitymacji, wielkich haseł ani określonych barw, aby czynić świat jaśniejszym. Bóg jest światłością i nie ma w niej żadnej ciemności
— powiedział.
Św. Jan Apostoł kreśli dziś przed nami obraz Boga, który jest czystym światłem – nie takim, które oślepia, ale które daje ciepło. Wiemy dobrze, że w przestrzeni publicznej, w której pan Łukasz spalał się z taką pasją, często spotykamy cienie: zgiełk, niedomówienia i tę chłodną, czasem wręcz lodowatą niechęć. On działał w tym świecie jak pryzmat. Brał to trudne, połamane, często szare światło ludzkich losów i rozszczepiał je na barwy czystej empatii i życzliwości
— mówił biskup sosnowiecki.
„Bóg był i pozostanie w tym samym świetle, które Łukasz zapalił”
Wielu z was, patrząc dziś na tę trumnę, pyta pewnie w duchu, z nutą buntu: gdzie był Bóg, gdy młodość Łukasza tak nagle zgasła? Odpowiadamy na to pytanie z pokorą, ale szeptem pełnym nadziei: Bóg był i pozostaje w tym samym świetle, które Łukasz zapalił w tak wielu ludzkich oczach. To światło nie zna zachodu. Bóg nie jest reżyserem mroku, który nas tutaj dzisiaj zgromadził. On jest pierwszym, który płacze tutaj z nami nad tą stratą
— powiedział bp Artur Ważny.
W świetle Ewangelii śmierć nie jest murem, o który rozbija się nasze życie, lecz progiem domu. Za tym progiem czeka Ktoś, Kto zna nas po imieniu. Każdą naszą łzę zamienia w perłę. To właśnie tam, w czułych ramionach Ojca, ziarno rzucone przez Łukasza w glebę ludzkich serc, przestaje być tylko wspomnieniem. Staje się życiem, które już nigdy nie więdnie
— mówił kapłan.
Pan Łukasz intuicyjnie czuł, że obecności Boga nie szuka się w pustych deklaracjach, ale w uśmiechu kogoś, komu przywrócono godność czy w ufnym spojrzeniu ocalonego stworzenia. Światło bowiem nie prosi o pozwolenie, by rozproszyć mrok. Ono po prostu zajmuje jego miejsce tam, gdzie ktoś decyduje się nie odwracać oczu od cudzego nieszczęścia. Mamy rzecznika wobec Ojca. Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. Kim właściwie jest rzecznik? To ktoś, kto użycza swego głosu tym, których nikt nie chce słuchać. Pan Łukasz z pasją adwokata stawał w obronie spraw beznadziejnych i zapomnianych. Jego dewiza „Każdy zasługuje na drugą szansę” to najprostsza parafraza Ewangelii, przełożona na język naszych trudnych czasów
— podkreślił.
Przemówienia okolicznościowe
Na zakończenie nabożeństwa pogrzebowego bp Artur Ważny udzielił zgromadzonym błogosławieństwa i rozpoczął się czas przemówień. Głos zabrał marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, a po nim przyjaciele śp. Łukasza Litewki.
Ostatnie pożegnanie na cmentarzu miało charakter prywatny.
Łukasz Litewka był dobrym człowiekiem; kochał ludzi, żył w swoim życiem, był niezależny, żył dla innych, dla ludzi, dla zwierząt, pomagał
— powiedział w czwartek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty po Mszy św. za tragicznie zmarłego posła. Mało jest takich ludzi - dodał.
W krótkim przemówieniu po zakończeniu mszy w sosnowieckim kościele św. Joachima marszałek Sejmu i lider Lewicy nazwał Litewkę dobrym człowiekiem.
Nie polityka. Stworzenia, ludzie i Sosnowiec. Był oddany ludziom i sprawom. To on określał, co jest ważne, a co jest nieważne. Jednoczył ludzi. Potrafił zgromadzić wokół siebie osoby o różnych poglądach, nawet po śmierci
— stwierdził marszałek.
Podkreślił, że ludzie go kochali, wierzyli mu, widzieli w nim szansę na ratunek.
Jak nikt nie mógł pomóc, to wierzyli, że Łukasz pomoże. Często był ostatnią szansą na życie: na ich życie, na życie ich dzieci. Mało jest takich ludzi
— zaakcentował.
Zwracając się do rodziny i bliskich, zadeklarował połączenie z nimi w bólu. -
Żegnacie kogoś najbliższego, ukochanego, ale wiedzcie, że był bliski i ukochany dla tysięcy ludzi, był dobrym człowiekiem. Łukasz, pozostaniesz w naszych sercach, dziękuję ci za twoje życie
— zakończył.
Przyjaciele Łukasza Litewki: Dawałeś dobro, radość i nadzieję
Głos zabrali m.in. przyjaciele posła, związani z fundacją, którzy w odczytanym liście podkreślali, że ich świat się zawalił.
Stoimy bezradni, zdezorientowani, nie potrafimy znaleźć słów, które mogłyby w najmniejszym stopniu oddać skalę rozpaczy, głębokiego żalu, smutku i tego poczucia ogromnej niesprawiedliwości z faktu, że nie ma Cię już z nami. Że ktoś tak nagle i brutalnie wyrwał kawałek naszego wspaniałego i niepowtarzalnego świata, pozbawiając go sensu
— napisali.
Podkreślili, że mieli „niezwykły przywilej” tworzyć z Łukaszem Litewką „piękne rzeczy”, wspierać go w realizacji marzeń i budowaniu lepszego świata „bez bólu i cierpienia, świat pełen życzliwości i dobra”. Wskazywali, że tragicznie zmarły poseł był człowiekiem, który „szczęście innych stawiał ponad swoje”, a do tego był skromną osobą.
Dawałeś i zauważałeś dobro, radość i nadzieję tam, gdzie inni ich nie widzieli. Pokazywałeś i czułeś, czym jest prawdziwa miłość, tolerancja i wsparcie. Na wszystko miałeś rozwiązanie. Dzisiaj nie ma Ciebie i Łukasz - kochany - nie możemy sami znaleźć rozwiązania, jak się z tym pogodzić
— napisano.
Nawet nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, gdzie ta wyjątkowa moc mogłaby Cię zaprowadzić i jak wielkie rzeczy mógłbyś uczynić
— dodali autorzy listu.
Autorzy listu podkreślili, że rana po stracie przyjaciela prawdopodobnie nigdy się nie zabliźni.
Będzie nam Cię brakowało. Dzisiaj wszyscy jesteśmy Twoim »teamem Litewka«. Twoimi przyjaciółmi i bliskimi. I nadal nimi będziemy, bo Cię kochamy. Głęboko wierzymy, że tak jak dzisiaj tu padło na wstępie liturgii, znajdziesz swoje miejsce w bożym miłosierdziu, a my kiedyś razem z Tobą. Żegnaj, przyjacielu
— kontynuowali odczyt przyjaciele Litewki.
„Syneczku drogi, nie tak miało być”
W imieniu rodziców tragicznie zmarłego parlamentarzysty list odczytał ks. Patryk Kucharski, wikariusz sosnowieckiej Parafii Ostrowy Górnicze, do której uczęszczał śp. Łukasz Litewka.
Synku. Syneczku drogi. Żegnamy się dzisiaj z Tobą. Nie ma słów, które potrafiłyby opisać ból rodziców stojących nad trumną swojego dziecka. To nie tak miało być. To my powinniśmy odchodzić pierwsi, a nie dziś żegnać Ciebie – naszego syna, naszą dumę, część naszego serca
— napisali rodzice polityka.
Byłeś człowiekiem o niezwykłej dobroci. Zawsze dostrzegałeś tych, których inni mijali obojętnie. Biednych, samotnych, potrzebujących pomocy. Nigdy nie odwracałeś wzroku od cierpienia drugiego człowieka. Twoje serce było także schronieniem dla zwierząt. Tych porzuconych, skrzywdzonych, zapomnianych. Dla nich byłeś opiekunem, przyjacielem i ratunkiem
— odczytał wikariusz.
W świecie pełnym pośpiechu i obojętności ty potrafiłeś zatrzymać się i pochylić nad każdym, kto potrzebował pomocy. Jako rodzice jesteśmy z ciebie dumni. Dumni z tego, jakim byłeś człowiekiem. Dumni z twojej wrażliwości, siły, ogromnego serca
— napisali rodzice śp. Łukasza Litewki.
Choć dziś ból rozdziera duszę, wiemy, że zostawiasz po sobie coś bezcennego – dobro, które będzie trwać. Poprzez twoje czyny opłakują cię z nami tysiące matek i ojców. Mamy nadzieję, że i dobry Bóg dostrzeże Twoje uczynki. Wybaczy ci grzechy. Uchyli dla Ciebie bramę do Swojego Królestwa
— podkreślili.
„Kiedy i na nas przyjdzie pora, spotkamy się ponownie u dobrego Boga”
Synku drogi, spoczniesz obok doktora Aleksandra Widery – pierwowzoru postaci doktora Tomasza Judyma z „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego. Tak wiele was łączy. W tak młodym wieku tak duży ciężar wzięliście na barki. Obaj tak młodo zmarliście. I choć mija już 125 lat od jego śmierci, na jego grobie ktoś wciąż zapala znicze. Wierzymy w to, że gdy już i nas zabraknie, dobrzy ludzie obok ciebie też nie przejdą obojętnie
— napisali w liście rodzice.
Synu, dziękujemy ci za każdą chwilę. Za twój uśmiech, obecność, miłość i za to, że mogliśmy być twoimi rodzicami. To zaszczyt, nosić w sercu wspomnienie o Tobie. Nie żegnamy Cię na zawsze. Wierzymy, że kiedy i na nas przyjdzie pora, spotkamy się ponownie w niebie u dobrego Boga. Spoczywaj w pokoju, Synku. Na zawsze będziesz częścią nas. Twój tata, Twoja mama, Twoi rodzice
— zakończono.
Łukasz Litewka spoczął na cmentarzu w Sosnowcu
Kondukt pogrzebowy wyruszył następnie z kościoła na cmentarz parafialny, gdzie spoczął parlamentarzysta. Tragicznie zmarłego posła Lewicy w ostatnią drogę odprowadziła rodzina, bliscy, przyjaciele, współpracownicy z #TeamLitewka i liczni politycy Lewicy. Podczas uroczystości Łukasza Litewkę pożegnano salwą honorową.
Środowa ceremonia miała charakter państwowy. We mszy św., która poprzedziła uroczystości na cmentarzu, udział wzięli m.in. prezydent Karol Nawrocki z małżonką Martą Nawrocką i premier Donald Tusk. Mszy przewodniczył biskup sosnowiecki Artur Ważny, który wygłosił homilię, będącą też pożegnaniem i hołdem dla zmarłego.
Zgodnie z wolą rodziny uroczystości w kościele zostały ograniczone do osób zaproszonych. Po mszy zmarłego żegnali w krótkich wystąpieniach m.in. marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, przyjaciele z #TeamLitewka i w odczytanym oświadczeniu - najbliżsi.
PAP/oprac. Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759117-pogrzeb-posla-litewki-tlumy-ludzi-przed-kosciolem-sw-joachima
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.