Okazuje się, że Marta Lempart z tzw. „strajku kobiet” nie była jedyną osobą, która „szkoliła” liderów polonijnych z „nawalania” w nielubianych polityków. Swoimi doświadczeniami z czasów, gdy był korespondentem „Wyborczej” w Brukseli podzielił się też Marcin Mycielski, który przez krótki czas był redaktorem naczelnym hejterskiego Sokuzburaka. „Równolegle organizowałem demonstracje w Brukseli i równolegle robiłem potem z nich reportaże i o nich mówiłem, więc byłem w dwóch rolach” - chwalił się na nagraniach ujawnionych przez portal Salon24. Chodzi o demonstracje „w obronie praworządności” z 2017 r.
Senacka dotacja w wysokości 30 tys. zł, której celem było nauczenie liderów polonijnych pozyskiwania funduszy na swoją działalność, miała zostać wykorzystana do szkolenia ich z zakresu prowadzenia kampanii politycznych lub raczej… „nawalania w innych kandydatów niż ten, który chcemy, żeby wygrał”, jak ujęła to Marta Lempart - jedna z liderek tzw. strajku kobiet i zarazem osób prowadzących szkolenia. Dziennikarz Salon24 Mariusz Kowalewski dotarł do nagrań z warsztatów dla Polonii, na których Lempart chwaliła się swoimi osiągnięciami w tej dziedzinie.
My nie robiłyśmy kampanii profrekwencyjnej, od razu mówię, bo jeszcze sposobem są te kampanie profrekwencyjne, gdzie wiadomo do kogo się zwracamy i na kogo należy głosować i to wszystko jest takie trochę tam dookoła. A to nie jest tak, my możemy dokładnie finansować działania, na przykład nawalanie w innych kandydatów niż ten, który chcemy, żeby wygrał. To jest po prostu luka w prawie i to jest bardzo dobrze. Natomiast wiadomo, trzeba mieć twarde nerwy, żeby się nie dać sprowokować, żeby się nie dać przestraszyć,
— mówiła na nagraniu Lempart.
Wspomnienia korespondenta
Wśród prowadzących szkolenia był także Marcin Mycielski. I również on miał się czym „poszczycić” przed kursantami. Ma bowiem za sobą doświadczenie korespondenta „Gazety Wyborczej” w Brukseli, ale również np. redaktora naczelnego hejterskiego profilu Sokzburaka, którą to funkcję pełnił przez nieco ponad pół roku.
2017 r. był gorącym okresem w pierwszej kadencji rządów PiS. Był to czas reformy sądownictwa firmowanej przez środowisko Zbigniewa Ziobry - wtedy ministra sprawiedliwości, i oczekiwania na decyzję ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy. Ówczesna opozycja bardzo cieszyła się, gdy ktoś za granicą martwił się o polską praworządność. Marcin Mycielski miał w tym zakresie nawet podwójne „zasługi”, czym chwalił się na szkoleniu. Śmiejąc się nieco nerwowo, dostrzegł przynajmniej, że był to „lekki konflikt interesów”.
Na 2 lata zostałem korespondentem „Gazety Wyborczej”,(…) co było trochę lekkim konfliktem interesów. Była na rzecz praworządności w Polsce, więc ja w tym samym czasie - nikt o tym nie wie, to jest pierwszy raz, kiedy to mówię komukolwiek - że równolegle organizowałem demonstracje w Brukseli i równolegle robiłem potem z nich reportaże i o nich mówiłem, więc byłem w dwóch rolach
— opowiadał o swojej działalności w Brukseli.
Dosłownie biegałem do megafonu, coś gadałem przez megafon, zostawiałem komuś innemu megafon, biegłem do kamery i robiłem reportaż na temat: „patrzcie, demonstracja w Brukseli”, przed postawicielstwem albo przed radą albo coś. No i było tego dość sporo
— wskazał, prezentując zdjęcia i screeny.
„To nie jest demokracja ani praworządność”
Fragment jednego z nagrań ujawnionych przez Salon24 zamieścił na portalu X europoseł PiS Michał Dworczyk.
To nie jest demokracja, ani praworządność, ani tym bardziej niezależne dziennikarstwo. To zacietrzewienie i ideologia, która w imię chorej nienawiści jest w stanie dopuścić się każdej manipulacji i każdego kłamstwa. To polaryzacja i nienawiść stanowią dziś jedną z większych zagrożeń wewnętrznych dla naszego kraju. Posłuchajcie jak naczelny SokuzBuraka Mycielski wraz z Gazetą Wyborczą okłamywali Polaków i Europę, jak szczuli na Prezydenta RP, polski rząd i szkodzili Polsce na arenie międzynarodowej
— napisał.
Czyli najpierw robi się „dym”, a potem - już jako „niezależny dziennikarz” - relacjonuje to w mediach. Fajne standardy
— skomentował adwokat Bartosz Lewandowski.
Naczelny „SokuzBuraka” opowiada, jak to z jednej strony był organizatorem protestu w Brukseli, a z drugiej - W TYM SAMYM CZASIE - dziennikarzem Wyborczej relacjonującym tenże protest. I jeszcze gość chwali się wszystkim podczas webinaru, na którym Marta Lampart uczyła, jak wykorzystywać luki w prawie, by obchodzić limity wydatków na kampanie wyborcze. No ludzie kochani, co za ekipa
— napisał Adam Czarnecki, inicjator akcji „Stoimy dla CPK”.
Jedną z brukselskich relacji Mycielskiego przytoczyła na X Emilia Kamińska.
Pani redaktor Dominika Wielowieyska się odniesie?
— pyta.
X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759111-polonie-szkolil-tez-mycielski-czym-pochwalil-sie-uczestnikom
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.