W ubiegłym roku w czerwcu pisałem w tym właśnie miejscu, na portalu wPolityce.pl, w artykule „Andrzej Poczobut: co dalej?”, że państwo polskie, a konkretnie obecny rząd, nie wykorzystał wielkiej szansy uwolnienia Andrzeja Poczobuta w ramach szerszej wymiany miedzynarodowej. Zaaranżowali to wówczas Amerykanie i wyciągnęli swoich. Niemcy również potrafili „wyjąć” jednego swojego obywatela, trochę na zasadzie żaby ze starego polskiego przysłowia, która podsuwa kowalowi nogę do podkucia. Nasi zachodni sąsiedzi po prostu załatwili z USA to, co owczesny i dzisiejszy (ten sam) rząd w Warszawie nie mogł/nie umiał/nie był w stanie/nie chciał z Jankesami wynegocjować. A przecież wymiana z czerwca 2025 była już drugą. Poprzednia, na największą skalę, miała miejsce pod koniec roku 2024, niejako na „gwiazdkę”. Wtedy też sporo ludzi szeroko rozumianego Zachodu udało się wydostać z rosyjskich i białoruskich więzień w zamian za ichnich szpiegów. Podsumujmy: Poczobut nie wyszedł za pierwszym razem, nie wyszedł za drugim - dopiero opuścił Białoruś za trzecim podejściem. O tym fakcie media lewicowo-liberalne jakoś kompletnie teraz nie chciały mówić. Ociekały propagandą sukcesu, wzruszały się, ale za wszelką cenę nie chciały przypominać dwóch operacji wymian więźniów/szpiegów, które miały miejsce, ale które nie przywróciły wolności polskiemu dziennikarzowi,a jednocześnie polskiemu aktywiście społecznikowi i działaczowi Związku Polaków na Białorusi.
Reasumując: inne kraje, na czele z USA i RFN, swoich najważniejszych więźniów w Moskwie i Mińsku zabrali wcześniej. Polska była spóźniona odpowiednio o blisko 1,5 roku i rok. Przedstawianie tego jako sukcesu jest nadużyciem - i to jest najdelikatniejsze sformułowanie, którego mogę użyć.
Czas na drugi wymiar tej sprawy. Amerykanie zagrali w Polsce nie z jakże pro-amerykańską prawicą, tylko z obecnym układem rządowym. Świadczą o tym konferencja prasowa specjalnego wysłannika prezydenta Donalda Trumpa do spraw Białorusi (Joe Cole) z szefem MSZ, wicepremierem i wiceprezesem PO Radosławem Sikorskim oraz wpis ambasadora USA w naszym kraju (Thomas Rose) na X, który dziękował rządowi, a dopiero po jakimś czasie uczynił to w kontekście prezydenta RP. To znamienna chronologia.
USA dąży do resetu z Rosją - to oczywiste od wielu miesięcy. Widocznie Waszyngton uznał, że to obecna koalicja rządowa, mająca wszak w resetach z Moskwą długie doświadczenie - powinna być w tym obszarze ich partnerem nad Wisłą. Czy prawica w Polsce wyciągnie z tego wnioski?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759107-poczobut-polska-i-okolice
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.