Niektórzy jeszcze próbują się łudzić, inni od dawna widzą sprawy jasno. Aktywność Donalda Tuska coraz silniej uderza w interes Polski. Wygląda to tak, jakby ktoś go zaprogramował na niszczenie relacji transatlantyckich, które w sposób oczywisty trwale osłabią Polskę i wepchną w ręce Niemiec. Póki co, najsilniejszym zewnętrznym gwarantem polskiego bezpieczeństwa są Stany Zjednoczone i tylko one mają poważne argumenty do rozgrywania Wschodu. Dzisiejsze wydarzenie dnia dobitnie to potwierdza. Bez Amerykanów nie powiodłoby się przecież uwolnienie Andrzeja Poczobuta. Co na to Tusk? Przypisuje sobie zasługi, bezczelnie pomijając starania prezydenta Nawrockiego i próbując marginalizować udział USA, które były głównym negocjatorem. Czy ściskając wylewnie Andrzeja Poczobuta pamiętał, że o swojej porażce sprzed blisko dwóch lat, gdy oddał Putinowi za darmo Rubcowa wraz z całą szpiegowską wiedzą?
Dlaczego Tusk nie wydobył Poczobuta za Rubcowa?
Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza polskiej mniejszości na Białorusi, więzionego przez 5 lat w białoruskim więzieniu, można było wydobyć z katorgi już wcześniej. Okazja była w sierpniu 2024 roku podczas wielkiej wymiany szpiegów z Rosją. Niestety Paweł Rubcow, rosyjski szpieg udający hiszpańskiego dziennikarza o nazwisku Pablo Gonzalez, działający prężnie w środowisku liberalno-lewicowego mainstreamu i posiadający sporą wiedzę na jego temat, został przekazany Putinowi bezwarunkowo. Zabrał ze sobą potężny pakiet informacji. Był przecież aktywnym uczestnikiem antypisowskiej nagonki medialnej za poprzednich rządów, wspierał działania aktywistów i polityków obecnej koalicji podczas ataku hybrydowego na granicy polsko-białoruskiej czy przy okazji wielu ulicznych protestów. Gdy rozpracowały go służby specjalne Mariusza Kamińskiego i w lutym 2022 r. trafił do aresztu, mainstream urządzał protesty w obronie dziennikarza prześladowanego przez reżim PiS. Być może to jeden z powodów, dla których Putin dostał go gratis. Ekipa Tuska oddała Rosjanom ich najcenniejszego agenta w zamian nie uzyskując nic. Co więcej, przed wyjazdem do Rosji, prokuratura Bodnara udostępniła mu akta!. Kto wie, jaki użytek z tej wiedzy robi dzisiaj. W lutym stołęczny Sąd Okręgowy zawiesił postępować. Decyzję uzasadnił faktem, że oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji nie odbiera wezwań…
Przejmowanie cudzego sukcesu
O Andrzeja Poczobuta upomniał się w rozmowie z Donaldem Trumpem prezydent Karol Nawrocki podczas ich pierwszej rozmowy. Wcześniej takie starania podejmował prezydent Andrzej Duda i rząd PiS. Już w sierpniu 2024 roku, przy ówczesnej wymianie szpiegów, gdzie Tusk oddał Poczobuta, europoseł Mariusz Kamiński ujawnił, że negocjacje na temat wymiany więźniów między Rosją a Zachodem trwały co najmniej od półtora roku. Jako koordynator służb specjalnych prowadził w tej sprawie rozmowy z Amerykanami, podczas których postawił uwolnienie Poczobuta jako warunek uwolnienia agenta GRU Pawła Rubcowa.
Gdyby nie Amerykanie, do dzisiejszej wymiany by nie doszło. Czy Donald Tusk przyznał to wprost? Bynajmniej. Zrównał pomoc przyjaciół amerykańskich, rumuńskich i mołdawskich. Zabrakło też podziękowania prezydentowi Nawrockiemu. Na Twitterze napisał:
Wymiana na polsko-białoruskiej granicy to finał trwającej dwa lata skomplikowanej dyplomatycznej gry, pełnej dramatycznych zwrotów akcji. Udało się dzięki świetnej pracy naszych służb, dyplomatów i prokuratury oraz wielkiej pomocy amerykańskich, rumuńskich i mołdawskich przyjaciół. Dziękuję Wam wszystkim w imieniu Andrzeja Poczobuta i własnym.
Groźny antyamerykanizm
PR-owe zagrania Donalda Tuska to tylko zasłona dymna. Pod spodem toczą się niebezpieczne działania i skrajnie szkodliwe prowokacje. Od dawna snuje antyamerykańską narrację, wzmacnia przekaz Berlina o stworzeniu własnej, europejskiej, niezależnej siły militarnej pod wodzą Niemiec, podważając sens transatlantyckich relacji. Jednak w wywiadzie dla „Financial Times” pobił samego siebie. Wyraził mocną wątpliwość wobec sensu istnienia art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który gwarantuje wzajemną, sojuszniczą obronę. Oświadczył, że „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach” i jednocześnie ostrzegł, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Czy można wyobrazić sobie większą niedorzeczność?
Jawny zysk Niemiec
Jeśli zagrożenie wojną jest tak bliskie, premier polskiego rządu, zamiast chlapać o tym w zagranicznych mediach i krytykować największego sojusznika wojskowego, powinien w stanie najwyższej gotowości współpracować z prezydentem i opozycją, działając na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Polski. Kim trzeba być, by porwać się na tak potężną i groźną w skutkach nieodpowiedzialność? W naszym kraju stacjonuje 10 tys. amerykańskich żołnierzy, polskie wojsko korzysta z amerykańskiej technologii i sprzętu, którym odpieramy hybrydowe ataki ze Wschodu. Co polski premier proponuje w zamian? Tworzenie europejskiej armii pod wodzą Niemiec i wpuszczenie niebotycznie już zadłużonego kraju w kolejny gigantyczny kredyt na 45 lat. Odrzuca przy tym każdą racjonalną propozycję prezydenta i opozycji. Nawet tę, która dotyczy finansowania armii w tak niebezpiecznym, jak sam twierdzi, czasie. W tej samej chwili Berlin układa coraz lepszą współpracę z Waszyngtonem, wchodząc w rolę europejskiego lidera. Powiedzieć o takim działaniu, że jest szkodliwe, wywrotowe i antypaństwowe, to nic nie powiedzieć. Obca agentura ma się w państwie Tuska naprawdę świetnie!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/759066-poczobut-mogl-byc-wolny-juz-w-2024-tusk-oddal-rubcowa-za-darmo
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.