Wczoraj w Warszawie odbył się kolejny panel poświęcony tym razem gospodarce i finansom w tym także finansom publicznym w ramach procesu budowy programu Prawa i Sprawiedliwości na wybory parlamentarne w 2027 roku. W debacie wziął udział prezes Prawa i Sprawiedliwości i były premier Jarosław Kaczyński, także były premier Mateusz Morawiecki, a także kandydat na premiera po wygranych wyborach parlamentarnych prof. Przemysław Czarnek i 9. innych panelistów w większości spoza naszego środowiska. Była to blisko czterogodzinna wszechstronna debata dotycząca gospodarki i finansów w tym także finansów publicznych, podczas której została zaprezentowana zarówno diagnoza w obydwu obszarach, ale także liczne rozwiązania i propozycje, które znajdą w programie Prawa i Sprawiedliwości.
Sporo miejsca poświęcono dramatycznemu stanowi finansów publicznych pod ponad 2 latach rządów Donalda Tuska, który także w trzecim roku tych rządów, pogarsza się z miesiąca na miesiąc, czego wyrazem jest wynoszący już blisko 70 mld zł deficyt budżetowy po I kwartale tego roku. Zabierałem głos w tej debacie przypominając, że rząd koalicji 13 grudnia realizuje już trzeci budżet państwa z ogromnym deficytem budżetowym, ten w 2024 roku wyniósł około 211 mld zł, w 2025 roku wyniósł blisko 276 mld zł, a w 2026 roku zaplanowano go na poziomie ok 272 mld zł. Natomiast dług publiczny związany z tymi budżetami wzrósł o 320 mld zł w 2024 roku, o 324 mld zł w 2025 roku do kwoty 2,335 mld zł (ok. 60 proc. PKB), a więc aż o blisko 11 pp PKB w stosunku do roku 2023. Zwróciłem także uwagę, że w roku 2026 dług publiczny wzrośnie o kolejne ponad 400 mld zł do łącznej astronomicznej kwoty ok. 2,7 biliona zł (ponad 66 proc. PKB), a więc aż o 17 pp PKB w stosunku do roku 2023, co oznacza, że już jesteśmy najszybciej zadłużającym się krajem w UE.
Przypomniałem także, że przed paroma dniami ministerstwo finansów opublikowało komunikat dotyczący wykonania budżetu za I kw. 2026 rok, z którego wynika, że zaledwie po 3 miesiącach realizacji budżetu, deficyt wynosi blisko 70 mld zł. To niespotykana sytuacja w polskich finansach publicznych po roku 1990, a więc w ciągu ostatnich ponad 35 lat, żeby w sytuacji prawie 4 proc. wzrostu PKB zaplanowanym na 2026 rok, w budżecie państwa, zaledwie po 3 pierwszych miesiącach roku, mielibyśmy tak dramatycznie wysoki deficyt budżetowy. Mamy do czynienia z tak wysokim deficytem mimo, tego, że jak wskazują mocno zróżnicowane wpływy w styczniu, lutym i marcu z podatku VAT, doszło do przeniesienia części jego wpływów z grudnia 2025 roku na styczeń 2026 roku, przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów. Otóż w styczniu 2026 wpływy z VAT wyniosły aż 42, 4 mld zł, w lutym tylko 22,1 mld zł, w marcu tylko 21,5 mld co oznacza, że w styczniowych dochodach z VAT jest przynajmniej 10 miliardów złotych, przesuniętych dochodów z VAT z grudnia 2025 roku na styczeń 2026 roku. Gdyby nie ta kreatywna księgowość ministra finansów dotycząca podatku VAT, deficyt budżetowy w za 3 miesiące tego roku byłby bliski 80 mld zł, ale upublicznienia takiej informacji minister Domański, chciał po prostu uniknąć. A więc przez dwa lata rząd Tuska doprowadził do wzrostu długu publicznego o ok. 650 mld zł i wygląda na to, że trzeci rok realizacji budżetu przez tę koalicję powiększy ten dług o kwotę przynajmniej 400 mld zł, a więc w zaledwie w 3 lata dług publiczny, wzrośnie o astronomiczną kwotę blisko 1 bilion 100 mld zł.
Rząd Tuska ma gigantyczne problemy z realizacją dochodów budżetowych, co widać przede wszystkim po wpływach z VAT, które stanowią w polskim budżecie blisko 60 proc. wszystkich wpływów podatkowych. Jeszcze w 2023 roku wyniosły w związku z kreatywną księgowością ministra finansów tylko 244 mld zł (a tak naprawdę co najmniej 275 mld zł), w 2024 roku ok 288 mld zł (w rzeczywistości o ok 12 mld zł mniejsze), podczas gdy planowano je na poziomie 316,5 mld zł, w 2025 roku 322 mld zł (planowano je na poziomie 350 mld zł), a w roku 2026 tylko 341,5 mld zł, a więc były o 8,5 mld zł mniejsze, niż plan w 2025, mimo wspomnianego wzrostu gospodarczego zaplanowanego na poziomie 3,9 proc. PKB. Sumarycznie więc przez 3 lata wpływy z VAT wzrosną ok. 66 mld zł, a więc o ok. 24 proc. w sytuacji gdy w ciągu tych 3 lat (2024-2026), skumulowany wzrost PKB szacunkowo wyniesie ok 11 proc., a skumulowana inflacja ok. 10,5 proc. Z kolei z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) dochody to 68 mld zł w 2023 roku i rosną do 80,4 mld zł w 2026, a ponieważ ok 7 mld zł to podwyżka stawki CIT dla banków z 19 proc. do 30 proc. w 2026, to w warunkach porównywalnych, wpływy wyniosłyby73 mld zł, czyli wzrost w ciągu 3 lat rosną o zaledwie 5 mld zł, a więc tylko o 7 proc., jeszcze raz powtórzmy przy skumulowanym wzroście PKB o ok. 11 proc. i skumulowanej inflacji ok.10,5 proc. Rządy Platformy charakteryzuje stwierdzenie byłego ministra finansów z Platformy Jana Vincenta Rostowskiego „piniędzy nie ma i nie będzie”, tak było w latach 2008-2015 kiedy dochody budżetowe wzrosły tylko o 14 proc. przy 20 proc. inflacji, co tak naprawę oznaczało realny spadek dochodów budżetowych mimo skumulowanego wzrostu PKB w tym okresie aż o 28 proc. Teraz wprawdzie jest trochę lepiej, dochody budżetowe realnie rosną, ale nie ulega wątpliwości, że jest luźny związek pomiędzy wzrostem gospodarczym, a wpływami do budżetu i z tym poważnym problemem po wyborach, trzeba się będzie zmierzyć w pierwszej kolejności.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758880-debata-o-gospodarce-i-finansach-z-udzialem-bylych-premierow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.