„Obawiam się, że mamy do czynienia z czymś, co w Polsce się działo przez wiele lat w końcówce I Rzeczpospolitej, kiedy to ościenne mocarstwa bardzo dbały o to, żeby dochody budżetu polskiego były niskie, król pruski kradł nam dochody z ceł, psuł nam monetę po to, żeby to państwo osłabić i żeby to państwo stało się zależne. To, co się dzieje teraz, nie wygląda na szaleństwo” - powiedział senator PiS Grzegorz Bierecki w programie „Cogito u Raczyńskiej” na antenie Telewizji wPolsce24, odnosząc się do polityki fiskalnej Koalicji 13 Grudnia i zadłużania Polski.
Rząd Koalicji 13 Grudnia prowadzi Polskę w kierunku coraz większych zagrożeń. W państwie nie ma sektora, który nie zaliczył drastycznego regresu. Jeszcze nie ma połowy roku, a NFZ już znalazł się na krańcu wypłacalności. Coraz więcej Polaków traci pracę. Dług Polski rośnie lawinowo, co nie przeszkadza ekipie Donalda Tuska pchać nas w kolejne kredyty - sztandarowym przykładem jest unijny SAFE.
Kwestia fatalnej polityki fiskalnej ekipy Tuska została poruszona w programie „Cogito u Raczyńskiej” na antenie Telewizji wPolsce24.
Czytaj także
„Do poziomu, który mają teraz Grecy”
Mamy sytuację, w której 1/3 pieniędzy, które wydawane są przez budżet państwa, pochodzi z długu. Taki jakby na każde 100 zł w gospodarstwie domowym 33 zł z kawałkiem było pożyczone od sąsiadów. Każdy ma świadomość, czym się to kończy, do czego to prowadzi. W przyszłym roku będziemy mieli sytuację, że cała korzyść ze wzrostu gospodarczego, wpływów podatkowych, będzie przeznaczona wyłącznie na odsetki od zadłużenia. Dochodzimy do sytuacji, w której dług zaczyna nam rosnąć lawinowo, zaczyna być kulą śniegową. To zresztą wskazała Komisja Europejska w niedawno opublikowanej analizie, która pokazuje, że jeśli sprawy będą szły dalej, tak jak idą, to najpóźniej w ciągu 10 lat dojdziemy do poziomu zadłużenia około 110 proc. Do poziomu, który mają teraz Grecy
— powiedział senator Grzegorz Bierecki.
To wszystko jest orkiestra, która gra na Titanicu po to, żeby zagłuszyć świadomość tego, co się naprawdę dzieje. Jesteśmy w sytuacji, którą opisują związkowcy z Krajowej Administracji Skarbowej. Alarmują o tym, że panuje w tej chwili przyzwolenie na niepłacenie podatków przez krewnych i znajomych królika. To jest cytat z przewodniczącej związku zawodowego pracowników KAS. Mamy do czynienia nie tyle z wydatkami, co do czynienia z kryzysem przychodów budżetowych. Wygląda na to, że znów pojawiły nam się grupy, które nie tylko nie płacą, ale także drenują nasz budżet
— dodał.
„Jedna z bardziej wstydliwych kwot”
W zeszłym roku dochody budżetu państwa spadły nominalnie. Trzeba naprawdę umieć, żeby w gospodarce, która ma wzrost gospodarczy, w dodatku bardzo niską, ale jednak inflację, doprowadzić do spadku nominalnego dochodów budżetowych. Rozdaliśmy w zeszłym roku 180 miliardów złotych zwrotu VAT. To jest jedna z bardziej wstydliwych kwot
— wyjaśnił obecny w programie prof. Witold Modzelewski, ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Czytaj także
Wyłudzenia VAT i karuzele podatkowe, nie były w Polsce od początku VAT, tylko od początku VAT unijnego. Tego, który przyszedł do nas razem z Unią Europejską
— wskazał prof. Modzelewski.
„Wybór między zapaścią a bankructwem w stylu greckim”
Uważam, że sytuacja jest znacznie poważniejsza, groźniejsza. To wybór między zapaścią a bankructwem w stylu greckim. Proszę popatrzeć na najprostsze liczby. Państwo polskie w 2026 roku w ramach tak zwanych potrzeb pożyczkowych brutto, czyli tego, co państwo musi pożyczyć, żeby spłacić stare długi i zaciągnąć nowe, będzie potrzebowało prawie 700 miliardów złotych - dokładnie 690 miliardów złotych. To tyle, ile całe państwo i Polacy wypracują w budżecie po stronie dochodowej. Cały rok tyramy, żeby można było pożyczyć 700 miliardów w ramach potrzeb pożyczkowych brutto. To jest coś dramatycznego. Lawinowo rośnie dług. Ta władza przez 3 lata wyrobiła deficyt rzędu prawie 800 miliardów złotych. Chyba przez 30 poprzednich lat, mniej więcej tyle deficytu się zebrało
— powiedział z kolei Janusz Szewczak, ekonomista, były wiceprezes PKN Orlen i były poseł PiS.
„Trzeba znaleźć uczciwych fachowców”
Czy obecny rząd panuje nad finansami państwa?
Według opinii senatorów opozycji, ale wspieranej przez opinię Rady Polityki Pieniężnej, mamy do czynienia z sytuacją, w której dla krótkoterminowych efektów, możliwości wydawania pieniędzy w krótkim okresie, poświęca się długoterminową przyszłość narodu. Mamy do czynienia z sytuacją, w której ci ludzie zachowują się jakby powiedzieli: „Po nas tylko potop”. Co zmienić? Trzeba zacząć od zmiany sternika nawy państwowej. Później trzeba znaleźć uczciwych fachowców, którzy będą rozumieli, co robią i będą robili to dobrze
— wyjaśnił senator Bierecki.
Pan profesor mówił o prymacie niekompetencji. Doskonale pamiętam, dziwiło mnie to, że psychiatra zostawał szefem MON, niedawno służbą zdrowia kierowała pani od nauczania początkowego. Jeśli taki jest dobór, to znaczy, że jest to pewien plan. Obawiam się, że mamy do czynienia z czymś, co w Polsce się działo przez wiele lat. W końcówce I Rzeczpospolitej, kiedy to ościenne mocarstwa bardzo dbały o to, żeby dochody budżetu polskiego były niskie. Król pruski kradł nam dochody z ceł, psuł nam monetę. Po to, żeby to państwo osłabić i żeby to państwo stało się zależne. To, co się dzieje teraz nie wygląda na szaleństwo
— dodał.
xyz/Telewizja wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758831-senator-bierecki-ostrzega-dlug-polski-rosnie-lawinowo
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.