„Dzisiaj ten wypływ ludzi najzdolniejszych jest bardzo poważnym mankamentem naszego życia społecznego i naszego życia gospodarczego. On może nie jest zauważalny w statystykach, ale gdyby ci ludzie byli w Polsce, to mielibyśmy, i wyższe PKB, i przede wszystkim wyższą strukturę gospodarczą” - mówił prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podczas konferencji jego partii w Zebra Tower w Warszawie.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński na początku zażartował, że nie jest ekonomistą, ale „troszkę” nauczył się od szefa EKR Mateusza Morawieckiego.
Ośmielę się powiedzieć kilka słów na temat warunków szybkiego wzrostu Polski, szybkiego dorównania do poziomu PKB, z którym powinniśmy się porównywać. Leżymy w konkretnym miejscu Europy między Rosją a Niemcami. Rosja, jaka jest, każdy wie, natomiast Niemcy to jest wysoko rozwinięte państwo europejskie, przeżywające dzisiaj kłopoty gospodarcze, ale mimo wszystko dysponujące dzisiaj potężną gospodarką
— wskazał.
I to zrównanie się – oczywiście przy założeniu, że Niemcy się nie rozwijają, co jest założeniem z jednej strony niepewnym, a z drugiej niekoniecznie korzystnym dla nas – moglibyśmy osiągnąć przy wzroście o 30 procent, czyli mniej więcej takim, trochę mniejszym nawet od tego, który uzyskaliśmy w ciągu ośmiu bardzo trudnych lat, bo gdyby nie było covidu, nie było wojny, to z całą pewnością ten wzrost byłby wyraźnie większy
— powiedział.
Fundamentalna sprawa
Jarosław Kaczyński podkreślił, że aby osiągnąć ten cel, potrzebne jest „zdobycie odpowiedniego poziomu kwalifikacji, także tych najwyższych odnoszących się do najnowocześniejszych działów gospodarki, na przykład do sztucznej inteligencji w naszym kraju”.
To jest kwestia zupełnie fundamentalna. Jeżeli porównać na przykład to wszystko, co wszystko pozostało w Polsce i to, o czym wiemy, że było. Mówię tutaj, przede wszystkim o architekturze dajmy na to XIV wieku i porównać to już nawet nie z terenem obecnych Włoch, z naszym dorobkiem, to widać ogromną różnicę. I ta różnica to była różnica wynikająca z zasobu kwalifikacji naszego społeczeństwa, także z jego niskiej liczebności. I w dalszym ciągu jest tu kłopot
— powiedział.
Sprawa kształcenia, przebudowy oświaty nie tylko w tym kierunku, który jest ściśle związany z danymi specjalizacjami. To jest przebudowa oświaty i całego dyskursu społecznego w kierunku umocnienia naszej tożsamości i naszej lojalności. Lojalności wobec państwa. Gotowości Polaków do tego, żeby pracować w Polsce, albo przynajmniej po części pracować w Polsce, bo dzisiaj ten wypływ ludzi najzdolniejszych jest bardzo poważnym mankamentem naszego życia społecznego i naszego życia gospodarczego. On może nie jest zauważalny w statystykach, ale gdyby ci ludzie byli w Polsce, to mielibyśmy i wyższe PKB i przede wszystkim wyższą strukturą gospodarczą
— stwierdził.
A ta struktura gospodarcza nie jest dzisiaj taka, jak być powinna. Ś.p. Jadwiga Staniszkis w latach 90-tych pisała, że Polska stanie się krajem magazynów. Kto zna Polskę, kto jeździ po Polsce, widzi, że rzeczywiście tak jest. Polska jest krajem magazynów. Ja w żadnym razie nie postuluję, żeby ten przemysł logistyczny likwidować, ograniczać, ale to nie jest przemysł wymagający wykwalifikowanych pracowników, wymagających szczególności zdolności technicznych
— dodał.
Przemyślana polityka
Prezes PiS podkreślił, że „trzeba sobie zdawać sprawę, że PKB nie jest jedynym wyznacznikiem poziomu gospodarczego”.
Trzeba także uzyskiwać wyniki w innych dziedzinach. I tu jest taka sprawa, którą trzeba uznać za szczególnie ważną. Nasze przemiany gospodarcze muszą prowadzić do tego, byśmy produkowali jak najwięcej produktów finalnych. Żebyśmy zdobywali jak największą marżę, bo jeżeli uczestniczymy w produkcji, często nawet skomplikowanych urządzeń, to jednak jeżeli ostatecznie ten produkt jest sprzedawany przez innych, to udział w marży mamy naprawdę niewielki. A ta walka o marżę jest niezwykle ważnym elementem konkurencji gospodarczej i rozwoju gospodarczego
— podkreślił.
Te sprawy się łączą. Mówiłem o kwalifikacjach, ale one umożliwiają także finalizację różnego rodzaju procesów produkcji, zarówno produkcji przemysłowej, jak i produkcji usług, bo one są też w jakimś sensie produkowane, żeby ta marża najwyższa przypadała nam. To musi być przemyślana polityka
— dodał.
Jarosław Kaczyński podkreślił, że trzeba się za tę sprawę zabrać, chociaż jest to trudne w gospodarce rynkowej.
To jest przedsięwzięcie bardzo potrzebne
— dodał.
Prezes PiS odniósł się także do kwestii „lojalizacji młodych talentów wobec własnej ojczyzny”.
To jest ważny element tego, co może zbudować w Polsce wielki sukces gospodarczy i prawdziwe zrównanie naszej gospodarki z gospodarkami, które funkcjonują na ogół na zachód od polskich granic
— wskazał.
Obudzenie kapitału
Następnie były premier przeszedł do kwestii gromadzenia zasobów finansowych.
To jest sprawa dzisiaj szczególnie trudna, bo mamy wielki kryzys finansów publicznych. Kryzys, który w normalnych warunkach przekłada się z czasem na kryzys gospodarczy. Trzeba się wobec tego obronić. To zakłada zmianę władzy, to jest też ten warunek, o którym trzeba mówić, ale tutaj mamy do czynienia także z czymś dalej idącym. Możemy opanować finanse publiczne, chociaż nie będzie to krótkie, nie będzie to łatwe, ale chodzi o zasoby inwestycyjne, zarówno te wewnętrzne, jak i te zewnętrzne
— zaznaczył.
Otóż sądzę, chociaż to jest twierdzenie laika, że jeżeli w ciągu następnych 10 lat chcemy uzyskać naprawdę wielki postęp gospodarczy, ale także postęp w innych dziedzinach, bo to wszystko się ze sobą łączy, to musimy zainwestować w dzisiejszych cenach przynajmniej około 10 bilionów złotych albo nawet więcej. Dziś poziom inwestycji w Polsce jest niski, chociaż efektywny, bo daje nam jednak wzrost jak na obecne czasy całkiem niezły, ale to jest za mało. Dochodzimy w tej chwili do 4 bilionów PKB liczyć w złotych
— dodał.
Jest to trudne, ale to jest problem, który został postawiony w programie z 2015 roku. Ten program można nazwać programem obudzenia kapitału. I chociaż osiągnęliśmy w ciągu tych ośmiu lat ogromne sukcesy, to ten program nie zakończył się pełnym sukcesem. Trzeba do tego wrócić i trzeba to obudzenie kapitału. Tego, który jest w prywatnych przedsiębiorstwach. Tego, który jest w spółkach skarbu państwa. Tego, który jest w Banku Narodowym. Trzeba to wszystko uruchomić po to, żeby to pchnąć do przodu. Oczywiście to nie jest żadne 10 bilionów, ale liczę, że gospodarka się będzie rozwijać i będą nowe przypływy kapitału
— zaznaczył.
Energia i waluta
Następnie lider Prawa i Sprawiedliwości przeszedł do kwestii taniej energii.
Ona jest potrzebna dla naszego rozwoju, dla naszego życia, dla gospodarstw domowych. Ona jest potrzebna także do przyciągania inwestycji, bo to, że chcemy być jak najbardziej samodzielni, to w żadnym razie nie oznacza, że nie chcemy tych inwestycji zewnętrznych. One są nam potrzebne, one odegrały bardzo dużą rolę w naszym wzroście w ciągu ostatnich dziesięcioleci, ale muszą być ku temu przesłanki
— wskazał.
Niskie płace są przede wszystkim dlatego, że złotówka jest wyraźnie niedoceniona, jeżeli chodzi o jej siłę nabywczą. I przypomnę tutaj dyskusję z panem Tuskiem, który twierdził, że moje z kolei twierdzenie, że prawdziwa wartość euro to jest około 2,5 złotego, zakończyło się interwencją i to w „Gazecie Wyborczej” jednego z ekonomistów, a kiedyś również polityków, pana Gadomskiego, który stwierdził, że po prostu Eurostat tą wartość euro w sile nabywczej an 2,55. Więc jeżeli ktoś płaci pierwotnie w walucie pierwotnej w euro, to on i tak ma tutaj w Polsce niską płatność, nawet wtedy, jeżeli ona w sile nabywczej jest nie niższa niż w Niemczech, a ciągle trochę niższa jest
— podkreślił.
Adrian Siwek
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758805-polska-musi-dogonic-gospodarczo-niemcy-prezes-pis-mocno
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.