Blady strach padł na ekipę Tuska po decyzji prezydenta. Karol Nawrocki podjął finalne kroki zmierzające do odtajnienia aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Na jaw wyjdą powiązania i umocowania osób, które choć cementują postsowiecki układ sił, wciąż czują się bezkarne. Nic dziwnego, że wybuchła histeria i rozpętano kolejny atak na prezydenta. Koalicja rządząca ciska charakterystycznym dla siebie dyżurnym oskarżeniem o działania na rzecz Rosji. Tyle tylko, że akurat Rosja swoje powiązania doskonale zna i skrupulatnie z nich korzysta. To opinia publiczna pozbawiona jest wiedzy, kto za kim stoi, przez co ulega dezinformacji i manipulacjom, a państwo polskie narażone jest na rosnące zagrożenia. Larum, jakie podniesiono po ogłoszeniu decyzji prezydenta o publikacji aneksu do raportu WSI mówi równie wiele, co sam aneks. Warto śledzić, kto zabiera głos.
Co kryje się w aneksie do raportu z likwidacji WSI?
Raport z 2007 roku ma blisko 400 stron. Aneks jest dwukrotnie obszerniejszy – zawiera dwa razy więcej materiałów i znacznie więcej nazwisk osób, które współpracowały z rosyjskimi służbami. Dokument opisuje szczegółowo konkretne przestępstwa uderzające w bezpieczeństwo i interesy naszego państwa. Zawiera informacje dowodzące, że oficerowie WSI byli zaangażowani w nielegalny handel bronią, pranie brudnych pieniędzy oraz inwigilację polityków. Poseł Antoni Macierewicz, były minister obrony narodowej, autor raportu o likwidacji WSI, wskazuje na ok. 800 nazwisk przestępców ze służb, wobec których przygotowano zawiadomienia do prokuratury. Podkreśla, że ujawnienie tych personaliów jest sprawą kluczową, ponieważ część z nich wciąż żyje, aktywnie działa i wywiera wpływ na państwo polskie. Konkretne nazwiska rosyjskich agentów wymienionych w aneksie nie są znane opinii publicznej. Dokument od blisko dwóch dekad spoczywa w kancelarii tajnej. Mimo, że oficjalna lista pozostaje tajemnicą, w przestrzeni medialnej pojawiały się dotąd pewne przecieki i informacje z innych źródeł.
Prezydent Lech Kaczyński miał zamiar opublikować aneks w 2010 roku po powrocie z uroczystości upamiętniających rosyjskie ludobójstwo w Katyniu. Pod Smoleńskiem zginął jednak wraz z 96 osobami w katastrofie lotniczej, której do dziś nie wyjaśniono, ponieważ Donald Tusk oddał śledztwo Rosjanom. Jak przypomina Antoni Macierewicz, śp. prezydent Kaczyński był zdecydowany, by opublikować aneks przed wyborami. Zaznacza, że nie chodzi jedynie o ujawnienie rosyjskich uwikłań w czasie PRL, ale o ich wpły na Polskę po 1989 roku. Antoni Macierewicz mówi wprost:
Sprawa osób, które mogą być zależne od Rosji, od służb rosyjskich, to fundamentalna kwestia dla bezpieczeństwa naszej armii. Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że jeżeli w kierownictwie Służby Kontrwywiadu Wojskowego są ludzie, którzy pracowali dla służb rosyjskich, to znaczy że mogą być szantażowani, uzależniani, że mogą działać przeciwko Polsce. I dlatego powinni zostać stamtąd wyeliminowani, a być może też skazani za swoje przestępstwa.
Kto jest kim?
Mimo, że raportu nie znamy, o rosyjskich powiązaniach wiemy coraz więcej. Powstały liczne publikacje, pojawiło się wiele sytuacji obnażających postawy konkretnych osób, ujawniono też wiele dokumentów. Były szef BBN, prof. Sławomir Cenckiewicz, wielokrotnie punktował patologiczne układy w służbach specjalnych oraz prorosyjskie mechanizmy WSI. Padają w tym kontekście różne nazwiska. Uwagę zwraca np. gen. Marek Dukaczewski, który od powrotu Donalda Tuska do władzy stał się głównym ekspertem mainstreamowych mediów w sprawach bezpieczeństwa. W szczególny sposób Cenckiewicz zwraca uwagę na konieczność ujawnienia materiałów dotyczących Krzysztofa Duszy, Piotra Pytla i Janusza Noska. Przekonuje, że ich sprawy będą „po stokroć większą bombą” niż sam aneks do WSI (choć nie wskazuje, że znajdują się oni w samym aneksie).
Ciekawy jest w tym kontekście także raport – zlikwidowanej przez Donalda Tuska – Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022. Komisja, której przewodniczył prof. Cenckiewicz, wydała surowe rekomendacje, aby Donaldowi Tuskowi, Jackowi Cichockiemu, Bogdanowi Klichowi, Tomaszowi Siemoniakowi, Bartłomiejowi Sienkiewiczowi nie były powierzane stanowiska publiczne związane z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo państwa. Komisja ustaliła, że „będąc odpowiedzialni za nadzór nad funkcjonowaniem służb specjalnych RP w zakresie powierzonych im ustawowo zadań, w tym dotyczących działalności SKW, nie dochowali należytej staranności i poprzez swoje zaniechania umożliwili rozwój intensywnych kontaktów SKW z tajną służbą państwa nieprzyjaznego”. Nie zachowawszy „należytego reżimu kontrwywiadowczego”, spowodowali straty dla bezpieczeństwa państwa polskiego. Komisja wydała też jednoznaczne zalecenie:
W odniesieniu do byłych Szefów SKW gen. Janusza Noska i gen. Piotra Pytla oraz zastępcy Szefa SKW płk. Krzysztofa Duszy Komisja rekomenduje niepowierzanie im zadań, stanowisk i funkcji związanych z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo RP.
Wyżej wymienieni, będąc wieloletnimi funkcjonariuszami służb specjalnych RP, wbrew należytym standardom ostrożności kontrwywiadowczej oraz łamiąc pragmatykę służb (m.in. w zakresie dokumentowania spotkań z przedstawicielami obcych służb), zaangażowali się w liczne kontakty z przedstawicielami FSB, nie informując przy tym Krajowej Władzy i przedstawiając niepełny obraz wyżej opisanych kontaktów z FSB swoim politycznym przełożonym
— ustaliła komisja, zwracając przy tym uwagę, że kiedy informacje o umowie SKW-FSB i kontaktach między przedstawicielami tych służb, Nosek i Pytel angażowali się w „działania dezinformacyjne”. Ci sami oficerowie w okresie rządów PiS rysowali „nieprawdziwy i wysoce szkodliwy wizerunek Polski”. Rekomendacje i ostrzeżenia nie zostały wzięte pod uwagę. Przeciwnie, Donald Tusk rozwiązał Komisję, a raport usunął ze stron rządowych.
Histeria ludzi Tuska
Moskwa trzyma swój układ w Polsce do dziś. Zresztą nie jest to jedyna agentura posiadająca aktywne wpływy. Larum, jakie podniesiono po ogłoszeniu decyzji prezydenta o publikacji aneksu do raportu WSI mówi równie wiele, co sam aneks. Warto śledzić, kto zabiera głos. Najgłośniej krzyczą ci, którzy chcieliby zachowania jego tajności. Jako jeden z pierwszych odezwał się wspomniany „ekspert” TVP w likwidacji – gen. Dukaczewski. Oprócz niego wielu innych. Wszyscy uderzają w tę samą, dobrze znaną strunę – rzekomej prorosyjskości. Od lat, przy każdej sytuacji w której czują się zagrożeni, oskarżają oponentów o działania na rzecz Rosji. Szczególnie barwną egzemplifikacją jest w tym przypadku Waldemar Żurek. W niezwykle mało lotny sposób przekonuje, że prezydent i jego ludzie, podejmując decyzje o odtajnieniu aneksu do raportu, mogą być sterowani z Moskwy:
W takiej sytuacji geopolitycznej publikowanie jakichkolwiek raportów, które dotyczą działalności polskich służb w różnych okresach funkcjonowania polskiej państwowości jest po prostu absurdem. Widzieliśmy już ujawniane plany obronne, przy których pan Cenckiewicz również grzebał, ujawniając to. No to jest coś niebywałego. Jeżeli w Moskwie teraz siedzą, to zacierają ręce, mówią: „Znowu mamy pożytecznych idiotów”. Być może sterowanych jakąś akcją specjalną z Łubianki, którzy będą chcieli podać na tacy ruskiemu wywiadowi różne dane.
Czy Żurek naprawdę sądzi, że jego argumentacja kogoś przekona? Akurat Moskwa zawartość raportu zna doskonale i świetnie tej wiedzy używa do dziś! Dopóki polska opinia publiczna, także środowiska wpływowe i decyzyjne, tej wiedzy nie posiadają, Kreml cieszy się zdecydowaną przewagą. Ma w Polsce swoich ludzi, trzyma ich na pasku zależności i prowadzi, dokąd chce.
Co zrobi Czarzasty?
Zanonimizowane kopie aneksu trafiły wczoraj do marszałków Sejmu i Senatu. Mimo, że jest taki wymóg prawny, ich opinia nie jest wiążąca. Jak przyznaje rzecznik prezydenta, minister Rafał Leśkiewicz, trudno spodziewać się pozytywnej opinii od Czarzastego, który wszelkimi metodami stara się zmarginalizować prezydenta. Nigdy nie wytłumaczył się też ze swoich towarzysko-biznesowych kontaktów ze Swietłaną Czestnych i choć ma dostęp do największych tajemnic państwowych, nie posiada poświadczenia bezpieczeństwa. To kuriozum w pełni oddaje dramatyczny stan naszego państwa.
Ujawnienie aneksu byłoby z pewnością rewolucyjnym wydarzeniem, które potężnie wstrząśnie sceną polityczną. Można więc spodziewać się, że Czarzasty zrobi wszystko, by nie dopuścić do publikacji. Ma przecież swoje zadania. Postkomuna od ponad dekady nie była tak silna, jak dziś. Zrobi więc wszystko, by ten układ utrzymać i zabezpieczyć na przyszłość. Nawet za cenę totalnej próby unieszkodliwienia prezydenta. Należy więc dobrze przeanalizować lekcję z 1992 roku, gdy Donald Tusk razem z czerwonym, wrogim układem liczył głosy, by obalić rząd Jana Olszewskiego.
Czytaj także
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758763-ekipa-tuska-w-panice-po-decyzji-prezydenta-ws-aneksu-wsi
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.