W postępowaniu wyjaśniającym, które dotyczy akcji edukacyjnej Krokodylek Tirek, nie chodzi o źle wydatkowane pieniądze. Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych, który je rozpoczął sprawdza, czy w ogóle były podstawy prawne do tego, by Inspekcja Transportu Drogowego w ogóle mogła ją zorganizować. „Przez 20 kilka lat nikt się do tego nie przyczepiał, a teraz wzięto na cel tylko ten okres kiedy dostaliśmy unijne dofinansowanie i nagle okazało się, że to źle. Ten program prowadził mój poprzednik, ale i następca. To jest kabaret!” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Alvin Gajadhur. Dziś pełni on funkcję doradcy prezydenta Karola Nawrockiego.
Od dwóch lat rządzący próbują dopaść Alvina Gajadhura i uczynić z niego osobę piętnowaną. Były Główny Inspektor Transportu Drogowego zwycięsko wyszedł już z batalii, którą stoczył z prokuraturą, sąd zmiażdżył twierdzenia śledczych Adama Bodnara ws. o rzekome „ujawnienie wiadomości służbowych” na platformie X. Teraz minister infrastruktury Dariusz Klimczak nakazał Rzecznikowi Dyscypliny Finansów Publicznych wszcząć postępowanie wyjaśniające ws. akcji edukacyjnej „Bezpieczna Szkoła Krokodylka Tirka”.
Złożyli zawiadomienie do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, tyle że lekcje, które ja prowadziłem oni dalej prowadzą i nawet przez przypadek wpisali to do sprawozdania BRD za 2024 r. W 2024 roku mój następca Artur Czapiewski także kupował podobne rzeczy, co ja, m.in. opaski odblaskowe i czapki. Pytam zatem, czy on złożył zawiadomienie także na siebie? Przypomnę, że Międzyresortowa Komisja Orzekająca jest przy MSW, zatem pytam, czy teraz zaczyna mnie ścigać i minister Marcin Kierwiński?
„Gangu Olsena”, „Muppet Show” i „Alternatywy 4”
Sprawa jest wyjątkowo kuriozalna, ponieważ akcja edukacyjna „Krokodylek Tirek” nie skończyła się wraz z odejściem z funkcji GITD Alvina Gajadhura.
Podkreślam, że program „Krokodylka Tirka” prowadził również mój poprzednik i organizował działania w tym zakresie, ale ja rzeczywiście najbardziej go rozwinąłem. Jestem dumny z tej inicjatywy, bo w 2023 roku pozyskaliśmy środki unijne i udało się nam na większą skalę tę akcję przeprowadzić. Przeszkoliliśmy blisko 30 tys. dzieci na ponad 270 lekcjach. To były również pikniki edukacyjne oraz lekcje w szkołach, na które przyjeżdżali inspektorzy, by uczyć dzieci. Otrzymywały gruntowną wiedzę o tym, jak się zachować na drodze, jak przechodzić przez przejście dla pieszych, jak jeździć na rowerze, po prostu jak być bezpiecznym na drodze. Na takich spotkaniach dzieci dostawały elementy odblaskowe: czapeczki, opaski, worki, które zwiększały ich bezpieczeństwo. Jestem dumny z tego, że mogliśmy przeszkolić tyle dzieci, tych najmłodszych uczestników ruchu drogowego i chronić ich życie, bo taka lekcja edukacyjna na pewno przyczynia się do poprawy ich bezpieczeństwa. Odnotowywaliśmy mniej wypadków, mniej rannych i ofiar wypadków. To, że się mnie ściga za coś takiego, to tego nie wymyśliłby nawet Stanisław Bareja
— mówi nam prezydencki doradca Alvin Gajadhur.
Jego następca Artur Czapiewski twierdził, że doszło do wyłudzenia środków unijnych. Po przeprowadzonym audycie pojawiła się kwota 6 mln 375 tys. zł, która została wydana m.in. na filmy edukacyjne oraz odzież dla dzieci. Pieniądze pochodziły z Funduszu Spójności, w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.
Wszystko było przeprowadzone perfekcyjnie pod względem wydatkowania środków publicznych i do tego się nie mogą doczepić. Na wykorzystanie unijnych środków mieliśmy zgody odpowiednich ministrów: zgodę ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka i ministra funduszy Grzegorza Pudy. Wszystko było przeprowadzone legalnie i na wszystko były zgody. Nikt się nie czepia przetargów, ale tylko samej edukacji. Twierdzą, że w ogóle nie miałem prawa robić takiej akcji edukacyjnej. Tymczasem podstawą działalności ITD jest dbanie o bezpieczeństwo na drogach. Dlatego inspektorzy oprócz kontroli drogowych prowadzili też szkolenia, a teraz za to usiłują mnie ścigać. Trudno to wręcz komentować, bo to sytuacja rodem z „Gangu Olsena”, „Muppet Show” czy „Alternatywy 4”
— mówi nasz rozmówca.
Podstawą wszczęcia postępowania jest twierdzenie, że GITD nie miał podstaw prawnych do prowadzenia akcji edukacyjnej a inspektorzy nie mieli przygotowania pedagogicznego.
Kiedyś bronił mnie nawet były już rzecznik Policji Mariusz Sokołowski i mówił, że policjanci też nie mają wykształcenia pedagogicznego i chodzą do szkół, by prowadzić szkolenia uczniów. W tym audycie napisali, że Inspekcja Transportu Drogowego nie jest jednostką oświatową. To jakieś kuriozum, bo trudno, aby była tą jednostką w rozumieniu prawa oświatowego, ale szkolenia w zakresie swoich kompetencji ITD prowadziła od zawsze
— powiedział doradca prezydenta Karola Nawrockiego.
Może niech minister Klimczak wytłumaczy się z projektu „rodzina PSL na swoim”, o którym wielokrotnie pisałem w mediach społecznościowych. Już się nawet z tym nie kryją, bo nawet przyjaciółka pana ministra zamieściła wpis „mój przyjaciel Dariusz Klimczak”. Ta pani jest dyrektorem Transportowego Dozoru Technicznego, czyli jednostki podległej ministrowi, a od 1 czerwca zostaje wiceprezesem PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna. Warto, aby minister zajął się także bezpieczeństwem na kolei, bo ono dramatycznie spada. Tymczasem zamiast tego nakazuje szefowi ITD ścigać mnie za akcję edukacyjną? Tyle że on sam pokazuje w sprawozdaniu z działalności inspekcji, że również prowadził taką edukację. Kabaret!
— oświadczył Alvin Gajadhur.
Powinni sami siebie ukarać
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że już po zmianie władzy w 2024 r. inspektorat miał zachęcać firmy do składania ofert, dotyczących dostarczenia materiałów edukacyjnych, m.in. 500 sztuk kamizelek odblaskowych dla dzieci, czy też 250 maskotek Krokodylka Tirka.
Przez 20 kilka lat nikt się do tego nie przyczepiał, a teraz wzięto na cel tylko ten okres kiedy dostaliśmy unijne dofinansowanie i nagle okazało się, że to źle. Czyli, kiedy to nie ja kierowałem ITD, to było dobrze, a w okresie kiedy kierowałem, to już było źle. Tyle że ta akcja edukacyjna w szkołach była kontynuowana też 2024 r., czyli już po moim odejściu. Oni też kupili materiały odblaskowe i to już ma być niby dobre. Może nie w takiej skali to robili jak ja, bo nie użyli unijnych funduszy, które miałem w dyspozycji, ale mój następca też to wszystko kupował. Skoro nie było wolno, to on także nie powinien wydać nawet złotówki, a kupował krokodylki, opaski, czapeczki, kamizelki. To pokazuje, że przez 2 lata ciągle szukają na mnie haków, ale nic nie znaleźli. Zresztą mojego następcy Artura Czapiewskiego już nie ma na tym stanowisku, został odwołany, choć miał być taki wspaniały
— podsumowuje Alvin Gajadhur, były Główny Inspektor Transportu Drogowego.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758738-krokodylek-tirek-do-kontroli-gajadhur-kabaret-szukaja-hakow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.