Nie tylko Włodzimierz Czarzasty, ale i Waldemar Żurek dał wczoraj „popis” swojej elokwencji przed studentami UAM. Minister sprawiedliwości ubolewał, że ma tak mało czasu na tzw. przywracanie praworządności, a Trybunał Konstytucyjny jest ciągle „rozwalony”. Najbardziej ma go jednak boleć to, że prezydent odtrąca wyciągniętą przez niego dłoń. „Po wyborach prezydenckich, my nie mamy współpracy z prezydentem. Mimo tego, że ja wysyłam różnego rodzaju zaproszenia: siądźmy razem do stołu, znajdźmy wspólny mianownik dla dobra Polaków” - oświadczył Żurek. Nie zabrakło wątku biograficznego i agresywnej maszyny sprzątającej.
Okazuje się, że chamski popis postkomunisty Włodzimierza Czarzastego na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu miał miejsce w tym samym czasie, kiedy gościł tam także minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM zaprosił obu polityków na spotkanie ze studentami, a transmisję ich wystąpień można było zobaczyć na żywo w sieci. Czarzasty używając knajackiego języka, po raz kolejny obrażał reporterów Telewizji wPolsce24, którzy ciągle zadają politykowi niewygodne pytania o jego powiązania i majątek.
Ja mam kur… z nimi rozmawiać? (…) Nic mi nie mogą zrobić
— powiedział na spotkaniu ze studentami, a jego słowa nie wywołały żadnej reakcji władz wydziału i uniwersytetu.
Z kolei szef MS Waldemar Żurek przedstawił „swój etos” przywracania praworządności - ale tak jak on ją rozumie - w Trybunale Konstytucyjnym.
Tak to było, a jak będzie?
Spotkanie otwarte z Waldemarem Żurkiem w auli Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM nosiło hasło „Państwo praworządne”. Organizatorem spotkania z Żurkiem było Centrum Badań nad Konstytucjonalizmem i Demokracją UAM.
Minister Waldemar Żurek, jak to on, stojąc z ręką w kieszeni w prezydialnej części auli Wydziału Nauk Politycznych UAM opowiadał wpierw o swojej karierze. Oświadczył, że urodził się za komuny i musiał w takich warunkach wybierać szkołę średnią.
Z mlekiem matki wyssałem to, że trzeba walczyć o niepodległość. Mój pradziadek zginał w wojnie z bolszewikami, dziadek był żołnierzem września. Wpierw był wywieziony do obozu, potem z niego uciekał, więc miałem takie tradycje rodzinne, że trzeba walczyć i tak mi to zostało
— powiedział ciągle trzymając rękę w kieszeni Waldemar Żurek, a jego słowa miały w słuchaczach wzbudzić zapewne całkowite zrozumienie dla jego tzw. walki o praworządność. Później przedstawił historię swojego wykształcenia, to jak został drwalem po technikum leśnym i to, w jaki sposób elokwentna żona jego brata natchnęła go, by studiował prawo.
W zeszłym roku dostałem propozycję w bardzo trudnym momencie, aby się zająć reformowaniem wymiaru sprawiedliwości. Podjąłem się. Miałem długą rozmowę z premierem Tuskiem, który - zapadnie mi to w pamięć do końca życia - powiedział mi, że szuka człowieka, który będzie niezależny i na którego nikt nie będzie miał wpływu, bo tak powinien wyglądać wymiar sprawiedliwości. Powinien to reformować ktoś, kto się na tym zna
— oświadczył z dumą, ale ciągle trzymając rękę w kieszeni minister Żurek.
Aby zrozumieć, dlaczego Waldemar Żurek w ten sposób przemawiał do studentów UAM trzeba przypomnieć, że tuż po objęciu funkcji szefa resortu sprawiedliwości (sierpień 2025 r.) złożył bardzo jasną deklarację wobec „Gazety Wyborczej”. Oświadczył w wywiadzie, że jest po stronie „demokracji walczącej” (pomysł Donalda Tuska) i nie będzie ślepo trzymał się ustaw oraz że zamierza wejść do Krajowej Rady Sądownictwa, której nie uznaje. W ten sam sposób traktuje dziś Trybunał Konstytucyjny.
Czytaj także
Znowu maszyna sprzątająca
Waldemar Żurek uświadomił audytorium, że jest osobą niezwykle zapracowaną, która wypełnia swoje rozliczne obowiązki nawet podróżując samochodem. Przyznał, że ma wiele problemów.
Jak jechałem do was, nie mogłem się doczekać kiedy dojadę, bo wtedy oderwę się od komputera i tych wszystkich problemów, które mam. A wiecie, że mam tych problemów bardzo dużo
— wyznał Żurek, ale na tym uciął swój wywód ciągle trzymając rękę w kieszeni. Stwierdził, że mógłby opowiadać studentom o tym co dla niego jest dziś najważniejsze, ale woli odpowiadać na pytania.
Jak wy postrzegacie to, co się dzieje w państwie, w wymiarze sprawiedliwości, praworządności i może w polityce
— oświadczył dodając, że w polityce ma jednak najmniejsze doświadczenie, bo nie jest członkiem żadnej partii. Pierwsze pytanie dotyczyło przewlekłości spraw i nieformalnej sieci powiązań w sądach i prokuraturze.
Przez 8 lat rządów PiS-u i koalicjantów miałem uruchomione ponad 20 spraw dyscyplinarnych, sprawy w prokuraturze, 16-miesięczną kontrolę CBA i szereg postępowań, które miały doprowadzić do mojego zniszczenia.
Miałem sprawę, proszę mi wierzyć, że mnie maszyna w sądzie najechała przez przypadek i mi wykręciła kolano, to wiecie ile trwała… 5 lat. Pomimo, że komisja wypadkowa uznała, że jest wypadek, to wtedy rządząca sądem osoba, która była z nominacji Ziobry nie podpisze protokoły, idź do sądu. 5 lat, dwie instancje, 5 opinii biegłych i za wszystko płacił skarb państwa
— odpowiedział, w tym przypadku machając czasami emocjonalnie ręką.
Czytaj także
Żurek będzie walczył
Waldemar Żurek przedstawił swój obraz wymiaru sprawiedliwości. Uważa on, że przez 8 lat rządów ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro doszło do upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości.
Totalne upolitycznienie i totalne zastraszanie od najniższych instancji po najwyższe. Mamy dziś rozbity Sąd Najwyższy, gdzie są sędziowie legalni i tacy, których się nie uznaje. O ich wyrakach mówi się „nieistniejące”, gdzie my wypłacamy wszyscy odszkodowania, za to, że oni ubierają togi wychodzą na sale.
Trybunał Konstytucyjny rozwalony całkowicie.
Krajowa Rada Sądownictwa, która ma pilnować niezawisłości sędziowskiej i układy polityczne, które oplatały każde miejscowości, duże i mniejsze.
Ja chcę z tym walczyć, ale jak to mówią fachowcy, jak się niszczyło system to na jego przywracanie trzeba dwa razy więcej czasu niż się go niszczyło.
My nie mamy tyle czasu. Jestem ministrem jakieś 10 miesięcy i podjąłem się tego w bardzo trudnym momencie, kiedy po wyborach prezydenckich, my nie mamy współpracy z prezydentem. Mimo, tego, że ja wysyłam różnego rodzaju zaproszenia: siądźmy razem do stołu, znajdźmy wspólny mianownik dla dobra Polaków.
Nominacje dla ambasadorów zablokowane. Nominacje dla oficerów służb specjalnych zablokowane - teraz chwilowo odblokowane. Nominacje sędziowskie zablokowane. Nawet jak były kwestie bezpieczeństwa i mieliśmy różne rządy, gdzie prezydent był z innej opcji politycznej a premier z innej, to się okazywało, że w sprawach bezpieczeństwa Polski mówili jednym głosem. Na zewnątrz mówili jednym głosem i to się nagle skończyło
— oświadczył Żurek twierdząc, że być może opozycja boi się rozliczeń.
Jest taka afera Orlenu, jedna z wielu afer. Taka spółka OLT założona w Szwajcarii spółka córka Orlenu
— oświadczył Żurek, który zaczął przedstawiać na czym ta rzekoma afera miała polegać.
Tu pojawia się pytanie zasadnicze, czy Żurek w ogóle wie o czym mówi. Prokurator Generalny pomylił nazwę spółki, bo tu nie chodzi o spółkę OLT - która kojarzy się z liniami lotniczymi i aferą Amber Gold z czasów pierwszych rządów Tuska - lecz OTS (Orlen Trading Switzerland - OTS). Rzekomą aferę OTS były prezes koncernu Daniel Obajtek nazwał nagonką i polityczną hucpą.
Czytaj także
koal/YT
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758726-kuriozalne-zwierzenia-min-zurka-do-studentow-uam-w-poznaniu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.