Oburzające? Obrzydliwe? A właściwie dlaczego? Dlaczego nie, skoro przyjmujemy bezkrytycznie każdą bzdurę z Zachodu czy, ściślej, z Unii Europejskiej, w pakiecie z całą progresywną nowoczesnością. Krok po kroku, stopniowo, „etapowaniem”, bo ciemny naród nie rozumie, że są standardy europejskie, a jeśli chcecie być Europejczykami, to musicie zacisnąć zęby i na wszystko się zgadzać. Choć wyszły już różne bzdury proponowane przez UE, to ma być tak jak było i mają rządzić ci, co rządzą. Można na to odpowiedzieć, że UE propaguje różne wątpliwe sprawy, ale przecież nie pedofilię, a podobne oskarżenie to już prowokacja i atak na UE, a według panującej politycznie logiki dwubiegunowej (jest też choroba dwubiegunowa), to już podejrzenie czy nawet oskarżenie o ruską agenturę. Co, że przesadzam? Przyznaję, trochę fauluję, ale w dobrej wierze…
Szło, szło i doszło
Dobrze, pozostaje jednak pytanie, czy te ostatnie u nas przestępstwa zbrodniczej pedofilii to pojedyncze tylko przypadki kryminalne, które, jak w podobnych wypadkach powiada się dość szpetnie, zdarzały się (tak, od czasów biblijnej Sodomy i Gomory), zdarzają i będą zdarzać - czy to jednak jakieś szersze zjawisko, które powinno niepokoić i zastanawiać. Od wielu lat przewidywano, że mogą do nas trafić zatrute owoce niewinnej kiedyś rewolucji obyczajowej na Zachodzie, rozwijającej się w rozmaite ideologie lewicowo-liberalne, ruchy mniejszości seksualnych, całkowicie niepojętą teorię czy już ideologię Gender, a w końcu wpływowe lobby finansowe, przemysł medyczny, farmaceutyczny, pornograficzny. Sam pisywałem o tym od ponad dziesięciu lat także na tych łamach. Wymienię co wymowniejsze tytuły: „Zły dotyk pedofilii” (2019); „Państwo będzie molestować dzieci?” (2019); „Nowa krucjata dziecięca” (2015); „Erotomania polityczna (ale nie globalna)” (2019); „Bezpłodna rewolucja, czyli jak powstawała ideologia Gender” (2015); „Nowa, eugeniczna utopia” (2015). Można je jeszcze znaleźć w mojej książce Czy to Polska właśnie? Publicystyka 1989-1922.
To wszystko była wielka fala przemiany obyczajowej, kulturowej, w końcu cywilizacyjnej, idąca od końca lat 60, najpierw jako kontestacja polityczna i pacyfistyczna (w tle wojna w Wietnamie i konkurencja USA - ZSRS), która przyniosła także szkodliwe skutki w postaci rozpadu pewnego podstawowego systemu wartości właśnie zachodnich, stopniowego rozkładu więzi ludzkich z rodziną włącznie przez dowolność związków, łatwość rozwodów, propagowanie aborcji jako prawa kobiety , a z czasem jako prawa człowieka. Rewolucja mająca przynieść więcej wolności i swobód ogólnych skończyła się radykalną rewolucją seksualną z wpływami mniejszości seksualnych, powstaniem wielu ideologii, takich jak fantastyczna zupełnie Gender, która była przedstawiana jako naukowa teoria o pochodzeniu płci człowieka, a przecież wygląda na jakiś wydumany koncept. Według tej „odkrywczej” nauki, płeć człowieka nie jest faktem biologicznym danym każdemu człowiekowi od urodzenia (a może i poczęcia), lecz konstruktem, jak powiadają, społeczno-umysłowym powstającym dopiero w trakcie rozwoju i pod wpływami zewnętrznymi, społecznymi czy rodzinnymi, później zaś staje się ona przedmiotem osobistego wyboru. A więc człowiek dopiero z czasem dochodzi do posiadania owej płci, której wcześniej niby nie miał, a jeśli odczuwa jakiś konflikt z płcią otrzymaną na początku, przecież jako mężczyzna czy kobieta, to może ją sobie zmienić (medycznie). Karkołomne, prawda? Dawni dialektyczni marksiści spod znaku Manifestu Komunistycznego i socjalizmu właśnie ‘naukowego’, jak twierdzili, nie umywają się do takiej kopernikańskiej rewolucji płciowej, czyli właśnie genderowej. W konsekwencji tej ideologii mamy najnowsze teorię transeksualizmu i całkiem popłatną praktykę medyczną, lobbująca na rzecz zmiany płci. Co o tym myśleć, jeśli w ogóle myśleć, bo to aberracja umysłowa i naukowa, czyli taka paranauka i właśnie czysta ideologia. Przecież wyśmialiby to nawet wspomniani marksiści i materialiści, że to typowa idealistyczna nauka burżuazyjna, bo w niej materia, czyli też ciało zaczyna się od jakichś idei, myśli, świadomości . Ale tak właśnie w końcu nie marksiści a seksualiści zmieniają świat, ignorując samą naturę, którą z drugiej strony, w pakiecie lewicowo-ekologicznym idealizują.
Pedofilia postępowa?
Z konieczności trochę historii. Pierwszym decydującym krokiem w rewolucji seksualnej była decyzja amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego z lat 70., by usunąć homoseksualizm z listy dewiacji seksualnych i uznać go za jedną z wielu orientacji seksualnych. W ślad za tym poszły zmiany prawne i dalsze żądania, czyli zrównanie związków homoseksualnych z rodziną, nabycie jej praw, a wkrótce i przywilejów w rodzaju możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Pedofilia jest więc przeważnie związana z tolerancją, a zwłaszcza promocją homoseksualizmu jako równą innym orientacją seksualną. Z całego, swego rodzaju pakietu, który tworzy się wokół ideologii LGBT+Gender pedofilia nie została całkiem wykluczona, powoli była dopuszczana, tolerowana, uznawana stopniowo za kolejną orientację seksualną. To właśnie wspomniane amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne, które normalizowało homoseksualizm, zaczęło dopuszczać także pedofilię jako należącą do całego „bogactwa ludzkiego seksualizmu”, jako specyficzną miłość do bliźnich, zwłaszcza maluczkich. Dopiero protesty wielu lekarzy seksuologów powstrzymały ostatecznie decyzję o normalizacji pedofilii. Niepodważalne w Ameryce autorytety psychoanalityczne torowały jednak nadal tę, jak głoszono, drogę poszerzania ludzkiej wolności i miłości.
Że tak to postępowało, może przekonywać kampania Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która przejęła standardy dotyczące pedofilii i zaczęła propagować wychowanie seksualne dzieci od lat 4 (słownie czterech) ze szczegółowymi instrukcjami, jak je przeprowadzać. Miało ono rzekomo zapobiegać molestowaniu dzieci, ale jak jednak miało się to odbywać w praktyce wobec tak małych dzieci, które nie posługują się jeszcze intelektem i wiedzą, ale odbierają świat w bezpośrednim obcowaniu z najbliższymi ludźmi, to pozostawiono już praktykom owego wychowania, organizacjom, które zaczęły ingerować w wychowanie dzieci, głównie w programach szkolnych i szkolnych zajęciach.
Dowody?
Żeby nie być gołosłownym, posłużę się paroma cytatami z publikacji, przypominających początki seksualizacji, wychodzącej w Ameryce głównie z kręgów psychoanalizy Zygmunta Freuda, która zapanowała tam jak marksizm w Europie. To takie postacie jak Wilhelm Reich, Alfred Kinsey, autor znanego Raportu Kinseya, którzy propagowali ‘wyzwolenie seksualne’ spod panujących norm i obyczajów, a później także psycholodzy i psychoterapeuci z kręgu nowszej tzw. psychologii humanistycznej, Rogers, Perls, Abraham Maslow.
„Seksualna przebudowa człowieka – powiada Reich – mająca zapewnić mu zdolność do pełni przeżywania pełni seksualnej przyjemności, nie może być pozostawiona indywidualnej inicjatywie, gdyż jest to kardynalny problem całości społecznej egzystencji (…) Cała populacja musi zyskać bezpieczne poczucie, że rewolucyjne przywództwo robi wszystko, co jego w mocy, żeby zagwarantować seksualną przyjemność bez ograniczeń”.
Reich w konsekwencji twierdził wprost, że tylko ustój socjalistyczny może w pełni zapewnić ‘przyjemność seksualną’. To prawdziwy program polityki seksualnej, którego tak jasno nie sformułował żaden przyszły ustrój ani rewolucja obyczajowa, i który może śmiało przyświecać dzisiejszym praktykom.
„Wilhelm Reich uważał, że jedynie socjalizm zapewnia seksualną wolność, a nieograniczona wolność seksualna prowadzi do socjalizmu” – pisał Michael Jones w książce „Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej”.
Reich był także jednym z pierwszych propagatorów seksualizacji dzieci i młodzieży, jako sposobu wyzwolenia z wszelkich norm i obyczajów kulturowych i politycznych, przed czym przestrzegał nawet Freud. Wcześniej przyjęto tzw. Raport Kinseya, samozwańczego seksuologa, który przy sowitym wsparciu Fundacji Rockefellera przeprowadzał rzekomo naukowe badania zachowań seksualnych i sporządzał ich statystyki zawyżając liczebność homoseksualistów w społeczeństwie. W latach 40. i 50 kontynuował dzieło Reicha. Wprawdzie jego Raport zaczęto z czasem kwestionować, ale dokonał on już niebezpiecznego przełomu. Niemiecka socjolog Gabriele Kuby (w Niemczech pionierem ‘społeczeństwa seksualnego’ był już po I wojnie Magnus Hirschfeld) konstatuje w książce „Globalna rewolucja seksualna z wymownym podtytułem Likwidacja wolności w imię wolności”:
„Cel, jaki sobie stawiał [Kinsey]: wyeliminować w postawach i prawodawstwie ‘represyjne’ dziedzictwo naznaczonej judeochrześcijańsko kultury, osiągnął. Prawa, które dotychczas chroniły rodzinę, kobiety i dzieci, przedstawiał jako relikty obłudnej moralności, której nikt nie zachowuje i która sprzeciwia się zapanowaniu „ery wyzwolonej seksualnie i nie obłudnej. Rezultatem tego sukcesu była anarchia seksualna”.
Amerykanka Judith Reisman, która później, w latach 80. ujawniła cały proceder Kinseya, oceniała tak to oceniała:
„Jak rak, który rozprzestrzenia się po całym ciele, tak anarchia seksualna przeniknęła tkankę całego społeczeństwa ze skutkami tego dla każdego wymiaru amerykańskiego życia, dla każdego mężczyzny, każdej kobiety i każdego dziecka”.
Jak to postępowało?
Można uznać Kinseya za jednego z pierwszych propagatorów pedofilii, przewrotnie, bo nie w imię wykorzystania seksualnego dzieci tłumaczonej, ale w celu ich rozbudzenia i zaspokojenia ich naturalnych potrzeb, co, według wierzeń seksualnej psychoanalizy, miało zapewniać najpełniejszy rozwój człowieka. Pedofil, mówi wprost sam Kinsey, „może korzystnie przyczynić się do ich [dzieci] późniejszego rozwoju socjoseksualnego”. Kinseyowi wiele zawdzięcza przemysł pornograficzny i mass media, miał on wsparcie potężnych fundacji i organizacji, uruchomił rozmaite lobby´s, w tym medyczne i farmaceutyczne, a także prawnicze, uwikłane w rozmaite zależności również przez samego Kinseya.
„Trzeba dostosować prawo do życia, i zrobiono to: usuniecie zasady orzeczenia winy przy rozwodzie (1970) oraz legalizacja aborcji (1973), seksu pozamałżeńskiego, kohabitacji, sodomii, homoseksualizmu, cudzołóstwa i prostytucji przyniosły oczekiwany skutek: rozpad rodziny, nieobecność ojców, gwałtowne rozprzestrzenianie się chorób wenerycznych i wzrost liczby poranionych emocjonalnie młodych ludzi”
– pisze Kuby.
Dopiero po latach, gdy wpływy Instytutu Kinseya utrwaliły się już i rozpowszechniły, stając się jednym z głównych impulsów rewolucji lat 60., długo po śmierci założyciela, wyszły na jaw ciemne strony jego działalności. Okazało się, że Kinsey w ramach swych badań statystycznych zbierał zeznania o życiu seksualnym wpływowych urzędników, co pozwoliło mu w drodze dyskretnego szantażu zabiegać o dotacje na działalność swego prywatnego w istocie instytutu. Prowadził w nim grupowe „eksperymenty seksualne” w imię badań naukowych i dokonywał ich fotograficznej dokumentacji. Jego instytut produkował także materiały pornograficzne i, jak stwierdził jeden z kontrolujących go urzędników Fundacji Rockefellera, instytucja ta przyczyniała się do finansowania produkcji pornograficznej. Jones opisuje szerzej, jak ujawniono proceder Kinseya: „W roku 1980 w artykule, który ukazał się w przeznaczonym dla homoseksualistów piśmie „The Advocate”, Samuel Stuart ujawnił, że filmowano go podczas sadomasochistycznych stosunków seksualnych.” W 1998 roku w angielskiej telewizji pokazano dokumentalny film pt. „Tajna historia pedofilów Kinseya”. „Clarence Tripp – pisze dalej Jones – człowiek zatrudniony przez Kinseya za pieniądze Rockefellerów, opisuje tam wydarzenie, podczas którego pan X (czyli pan Green) miał stosunek seksualny z dzieckiem, „które zgodziło się na kontakt seksualny”. Treep nie wspomniał jednak, że według prawa dziecko nie może wyrazić zgody na kontakt seksualny z osobą dorosłą”. Sam Kinsey był homoseksualistą, nie był więc żadnym obiektywnym naukowcem, lecz sam wykorzystywał na wszelki sposób stworzoną przez siebie instytucję. Ponury był również koniec jego życia. Może w poczuciu winy lub w akcie desperacji dokonał symbolicznego okaleczenia i zmarł dwa lata później w 1956 roku na bliżej niezidentyfikowaną chorobę. Rok później zmarł także Wilhelm Reich, który równie niesławnie zakończył życie w więzieniu skazany za oszustwa. Sprzedawał mianowicie naiwnym klientom maszynę skonstruowaną jako „akumulator orgonu”, czyli energii seksualnej pochodzącej z orgazmu, według teorii, którą wcześniej wymyślił i propagował. Jego współpracownik dr Silvert, który również trafił do więzienia, popełnił samobójstwo po odbyciu kary i zwolnieniu. Mimo to, nie nastąpiła kompromitacja działalności takich hochsztaplerów seksualnych, przeciwnie, rosła ich legenda, stając się źródłem późniejszej rewolucji obyczajowej, a także dalszych, pseudonaukowych praktyk psychoterapeutycznych. Późniejsze szkoły psychoanalizy nazywanej humanistyczną, praktyki Perlsa, Maslowa czy Rogersa kontynuowały rewolucję seksualną w bardziej subtelny i dyskretny sposób, ale Maslow przyznawał już w latach 70. to, co dziś chce się widzieć w roli tzw. edukatorów seksualnych: „wyobraziliśmy sobie pracownika socjalnego, zarówno kobietę, jak i mężczyznę, doskonale wyszkolonych, którzy poprzez seks, ale przede wszystkim jako psychoterapeuci, prowadzą terapię na kanapie, w dosłownym tego słowa znaczeniu, łącząc piękną i delikatną inicjację seksualną z realizowaniem wszelkich zadań i celów, jakie przyświecają psychoterapii”. Ciekawe, czy mistrz dr Freud byłby zadowolony z takich uczniów?
Pedofilia jest w pakiecie
Zatem od lat 70. pedofilia jest obecna w tle rewolucji obyczajowej jako jeszcze jedna jej postać, odmiana życia seksualnego, traktowana coraz bardziej tolerancyjnie, by nie rzec, życzliwie. Jako jeszcze jeden dowód warto przypomnieć relację zasłużonego przywódcy rewolty studenckiej w Paryżu w 1968 roku Daniela Cohn-Bendita, później od lat 90. długoletniego europosła ugrupowań liberalno-lewicowych w Parlamencie Europejskim. W swych wspomnieniach pisał on wprost, że podczas swej krótkiej pracy w przedszkolu na początku lat 70. we Frankfurcie potrafił tak ośmielić seksualnie małe dziewczynki, że to już nie on je molestował, ale one molestowały jego. Wspominał to całkiem otwarcie, to znaczy że już wtedy panowała atmosfera przyzwolenia na takie zachowania, nikt z jego środowiska nie dziwił się ani nie oburzał, nie wywoływało to szerszej reakcji. Nikt go nie oskarżał o pedofilię ani nie ścigał jak dziś, szczególnie jak to się dzieje w przypadku Kościoła. To było wprowadzanie takiego obyczaju, wręcz jeszcze jednego trendu wolności seksualnej. Mogły się do tego odwoływać późniejsze organizacji z lat 90., które podejmowały się zadań wychowania seksualnego, czytaj seksualizacji dzieci, ucierania nowych praw i nowych zwyczajów w kręgu powszechnego promowanego seksualizmu. Pedofilia stała się jednym z wielu skutków rewolucji seksualnej.
Ten prąd rewolucji seksualnej, który kończy się nie tylko pakietem LGBT+Gender, z wszelkimi groteskowymi wariacjami na temat wielości, a zarazem równości płci, praktyką transseksualizmu, cokolwiek by to znaczyło; to wszystko kończy się złowrogo pokusą molestowania niewinnych dzieci, które stają się ofiarami u progu swego życia. Ofensywa powstałego w ten sposób lobby pedofilskiego nie ustała przez całe lata 90. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne forsowało standard, że pedofilia to orientacja seksualna jeszcze do 2013 roku, wycofało się z tego pod wpływem protestów lekarzy seksuologów dopiero w 2015 roku, a więc nie tak bardzo dawno. Także nie tak dawno, bo dopiero od 2010 roku, zaczęto się wycofywać w UE z tolerowania pedofilii i uznano, że należy ją karać, ale wciąż istnieją całe organizacje w Holandii, Niemczech, Belgii , które zabiegają o zmianę prawa dotyczącego pedofilii i jego liberalizacji; chodzi zatem nadal o jej oswajanie, propagowanie, przyzwyczajanie się do niej, co jest ogólną zasadą wprowadzania wielu ideologii współczesnych w życie. Czy nie stoi za tym całe lobby pedofilskie, które nie zrezygnowało wcale ze swych celów wykorzystywania niewinnych dzieci? Wszystko to oczywiście w imię wolności i w majestacie prawa i praworządności, ale czy zdanej jeszcze na sprawiedliwych i nieprzekupnych sędziów?
Dziesiątka z PO
Wczoraj Epstein, dziś Kłodzko. Czy w takiej sytuacji my też będziemy to wszystko kupować, kopiować, implementować i do tego prawnie i państwowo sankcjonować, gdy wszystko jest jasne, bo wybucha w zbrodniczym, wyuzdanym procederze, bo ten lepszy, zachodni, także europejski świat tak chciał? Po co nam w tej tak jasnej sytuacji wprowadzanie na siłę w szkołach edukacji zdrowotnej, taktycznie, czyli manipulacyjnie, i pozostawionej w zawieszeniu edukacji seksualnej. Czy tam będzie obrona przed pedofilią, czy okazja do niej, jak to sobie wyobrażał Abraham Maslow.
Mamy tu jeszcze jeden, późniejszy i groźniejszy aspekt tej sprawy. Za sprawą wielu lobby seksualnych, ale przecież też finansowych, medycznych, aborcyjnych i oczywiście pornograficznych, które zwietrzyły w tym wielkie interesy i budowały na tym swoją potęgę i wpływy, to wszystko zostało utrwalone, usankcjonowane instytucjonalnie, prawnie i procesowo, chronione już państwowo, tak że wszelka krytyczna analiza i ocena tych zjawisk spotyka się z atakami lub oficjalnymi oskarżeniami, kończącymi się często karami w sądach. W ten sposób powstała ta osławiona „mowa nienawiści”, oskarżenia o dyskryminację, ale tylko tych środowisk, bo nie innych. Do jakiego absurdalnego „postępu prawniczego” doszło, skoro można karać za stwierdzenie, że człowiek to dwie płcie kobiety i mężczyzny?
Problem nie tylko prawny, moralny, ale i polityczny. Pedofilia była dotąd w pakiecie idei lewicowo-liberalnych, i nie można jej całkowicie wyłączyć bez odrzucenia całego pakietu. Wybiórczo się ją potępia, ale należała ona już do całego zestawu ideologii liberalno-lewicowej, która decydowała o polityce UE, jej władzy i typie integracji. A czyż nie chodzi właśnie o stworzenie przez pełną integrację poniekąd europejskiego ustroju socjalistycznego? Nie będę złośliwie dodawał, że podobnie wyobrażali sobie idealny ustrój niektórzy seksuolodzy, o czym było wyżej. Dlatego jest kłopot i konsternacja. Ponurym żartem jest więc pewna nadreprezentacja polityków PO wśród, prawda, skazanych w większości pedofilów. To nie świadczy oczywiście o jakichś skłonnościach partyjnych, ale potwierdza panującą w PO dużo prostszą zasadę, zasadę ‘von Neumana’ (przeżyła politycznie swego autora): jeśli będziesz lojalny, będziesz bezpieczny, będziemy bronić cię jak niepodległości (to jedyny patriotyzm, do jakiego się przyznają). Obowiązuje ona nie tylko w Danzig, ale i w całym ‘tym kraju’. Zasadę tę potwierdza obecna zmowa milczenia wokół pedofilii w Kłodzku; wszystko trzeba wyciszyć i sprowadzić do jednostkowego przypadku kryminalnego, podobnie jak to było w wypadku poprzednich bulwersujących przestępstw. Od tego trzeba jak najdłużej się separować, ‘umywać ręce’, by nie zaszkodziło poparciu wyborczemu.
No więc to wszystko razem rzeczywiście jest dość obrzydliwe. Tak, ale właściwie, co jest obrzydliwe? Czy przerywanie zmowy milczenia i mówienie o najbardziej drastycznych przecież zbrodniach na niewinnych dzieciach, czy też same te czyny są obrzydliwe i przerażające?. Bo to właśnie starano się wmówić i pomieszać. Obarczyć odpowiedzialnością tych którzy, o tym mówią, piętnują całe powiązane w sieć zjawisko z udziałem wielu organizacji pozarządowych, zastanawiać się, jak do tego doszło i czym dalej grozi. Odwrócić sytuację tak, żeby reakcja na zło i jego napiętnowanie były postrzegane jako bardziej szkodliwe niż sama przyczyna, samo zło. W rezultacie tej prostackiej przecież walki o utrzymanie władzy, poniekąd zdjąć piętno z samego złoczyńcy, a przynajmniej je osłabić.
„Idziemy po wasze dzieci!”!
Z pewnością natomiast to, co jest naprawdę obrzydliwe, można łatwo zobaczyć na corocznych Paradach Równości (jeden Lech Kaczyński zakazał tych marszy), na których odbywa się niesamowity popis wynaturzenia i wyuzdania, odczłowieczenia i poniżania się samych uczestników. Biorą w tym udział także dzieci. Skąd się tam biorą, czym tam mają być? Poświęcane dla haseł, które tam padają? Od lat proceder popierany politycznie z udziałem prezydenta stolicy i wiceprzewodniczącego PO. Na takiej ‘szwancparadzie’ nie wystąpi z pewnością Donald Tusk, bo on wyręcza się zawsze w trudniejszych sytuacjach uległymi ludźmi, ale z pewnością pójdzie w niej uśmiechnięty Trzaskowski i koniecznie marszałek Czarzasty.
Chciałbym się jednak mylić, chciałbym łudzić się, że to wszystko, o czym była mowa, to zwykła nieprawda…
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758693-pedofilia-dopuszczalna-przyjmujemy-kazda-bzdure-z-zachodu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.