„Kiedy PiS wygrywał? Zawsze wtedy, kiedy potrafił wyciszyć wewnętrzne spory, przedstawić spójny pomysł na rozwój Polski, przyciągnąć wahających się wyborców”; „Dziś sytuacja wygląda bardzo podobnie do tej z czasów wyborów do Sejmu w roku 2011. Beznadziejnie słabe, anty rozwojowe rządy Platformy i skłócony, mocno podzielony PiS. Jeśli to się nie zmieni, w kolejnych wyborach czeka Prawo i Sprawiedliwość katastrofa” - napisał na platformie X Tomasz Poręba, wiceprezes PKOl, były europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
„Wszędzie wieszczono koniec PiSu”
Poręba, który już od dłuższego czasu jest poza polityką, dość nieoczekiwanie zamieścił na platformie X wpis, w którym odniósł się do obecnej sytuacji wewnętrznej w Prawie i Sprawiedliwości. Polityk przyznał, że obserwuje to, co dzieje się w partii Jarosława Kaczyńskiego i „nieszczególnie” go „coś w tym zaskakuje”. Dodatkowo stwierdził, że obecna sytuacja przypomina mu tę z 2011 roku.
Z dużego dystansu, ale też z zainteresowaniem obserwuję sobie ostatnie zawirowania wokół Prawa i Sprawiedliwości. Nieszczególnie mnie coś w tym zaskakuje, bo znam to środowisko, wewnętrzne mechanizmy, ludzkie charaktery i towarzyszące im emocje bardzo dobrze, ale mimo wszystko dziwi mnie jak bardzo brakuje refleksji i umiejętności wyciągania wniosków z przeszłości, bo przywołując fantastyczne rozmyślania Marka Aureliusza, to wszystko już było. Polityka jest w swoich zasadniczych elementach bardzo powtarzalna. To co się obecnie dzieje w PiS jest wypisz wymaluj powtórką roku 2011. Ale po kolei
— czytamy.
Poręba w swoim wpisie przywołuje sytuację, jaka miała miejsce po katastrofie smoleńskiej. Przypomniał m.in. powołanie PJN i powstania Solidarnej Polski.
Po katastrofie smoleńskiej, pojawiły się natychmiastowe ruchy odśrodkowe. Było to szokujące. Zaczęto kwestionować przywództwo Jarosława Kaczyńskiego. Między innymi z inicjatywy dzisiejszego właściciela przydomowej restauracji powołano PJN, potem powstała Solidarna Polska. Wszędzie wieszczono koniec PiSu. W takiej atmosferze weszliśmy w kampanię do Sejmu, której zostałem pierwszy raz w życiu szefem. Kampanię absolutnie do wygrania, bo pierwsza kadencja rządów Tuska była dramatycznie słaba, a wegetowała dzięki niesamowitej osłonie medialnej. Jednak, przegraliśmy bo w czasie kampanii zajmowaliśmy się tylko i wyłącznie gaszeniem wewnętrznych pożarów i napięć
— podkreślił.
Kiedy PiS wygrywał? Zawsze wtedy, kiedy potrafił wyciszyć wewnętrzne spory, przedstawić spójny pomysł na rozwój Polski, przyciągnąć wahających się wyborców. Tak było w 2015 roku gdy świetnie zagrał i współpracował tandem Beata Szydło/Andrzej Duda dając Polsce premiera i prezydenta. Tak było w kampanii samorządowej w 2018 i tej do PE w 2019, których byłem szefem sztabu, gdzie PiS historycznie zwyciężał, zdobywając władzę odpowiednio w 8 sejmikach oraz kilka miesięcy później zdobywając ponad 45 proc. poparcia w zawsze piekielnie trudnych wyborach do PE wprowadzając tam 28 europosłów. Tak było też w ostatnich wyborach prezydenckich, gdzie świetnie działający sztab i kandydat potrafili wyciszyć wewnętrzne wojenki i ambicje, dając Karolowi Nawrockiemu spektakularne zwycięstwo
— wskazał.
W dalszej części swojego wpisu Poręba przypomniał „Programowy Ul” Prawa i Sprawiedliwości oraz kampanię do Sejmu w 2023 roku.
Tak też mogło być w wyborach do Sejmu w 2023 roku, w których blisko rok wcześniej ponownie zostałem szefem sztabu. Wszystko szło bardzo dobrze, do momentu sukcesu programowego Ula. Programowej, dobrze przemyślanej ofert dla Polaków, która pokazywała niewątpliwie sukcesy rządów PiS, ale też mocno akcentowała nowe wyzwania rozwojowe. Szliśmy po zwycięstwo. Potwierdzają to ówczesne sondaże. Niestety, wówczas wróciły stare demony. Dla niektórych „kolegów” głównym przeciwnikiem przestała być Platforma. Zaczęto wewnętrznie zaciekle zwalczać sztab, bo za bardzo rósł. Uznałem, że w tej sytuacji, przy tego typu podejściu, zwyczajnie szkoda zdrowia i czasu na tę piaskownicę. Odszedłem z polityki
— napisał Poręba.
„Emocje rozhisteryzowanych chłopców”
Były europoseł podkreślił, że obecnie konieczne jest zjednoczenie się wokół Jarosława Kaczyńskiego.
Dziś sytuacja wygląda bardzo podobnie do tej z czasów wyborów do Sejmu w roku 2011. Beznadziejnie słabe, anty rozwojowe rządy Platformy i skłócony, mocno podzielony PiS. Jeśli to się nie zmieni, w kolejnych wyborach czeka Prawo i Sprawiedliwość katastrofa. Jest jeszcze czas na opamiętanie. Zrezygnowanie z własnych ambicji, szersze spojrzenie niż z perspektywy własnego interesu. Przede wszystkim zjednoczenie się wokół jedynego realnego lidera na prawicy Jarosława Kaczyńskiego, który wciąż przerasta i bije wszystkich challengerów na głowę
— podkreślił.
Aby tak się stało Prawo i Sprawiedliwość potrzebuje przede wszystkim spokoju, dojrzałości oraz pozbawionych emocji polityków. Współczuję Jarosławowi Kaczyńskiemu, że dziś musi przede wszystkim gasić pożary i tracić czas na zajmowanie się emocjami rozhisteryzowanych, niedojrzałych chłopców, zamiast poważną polityką i planami na przyszłość. Jeśli dziś ktoś nie rozumie w jakim momencie znajduje się Polska, przed jakimi stoi zagrożeniami, zwyczajnie powinien zmienić zawód, albo przynajmniej zamilknąć. Wyborcy PiS potrzebują dziś zjednoczenia, a nie kłótni. Powagi i szacunku, a nie publicznego, mocno odpychającego magla
— zakończył Poręba.
kk/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758622-nieoczekiwany-wpis-poreby-ws-sytuacji-w-pis
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.