Premier Donald Tusk podczas wczorajszego spotkania z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem w Gdańsku próbował po angielsku nakreślić swojemu gościowi tragiczną historię II wojny światowej. Uwagę internautów przykuło jednak coś innego, a mianowicie - nazwa miasta, które Tusk zawsze określa jako swoje ukochane. Wydawać by się mogło, że chodzi o polski Gdańsk, jednak premierowi wyszedł… niemiecki Danzig. Żeby było śmieszniej, Tusk pochwalił się później wiadomością, jaką miał otrzymać od Macrona po wizycie. Francuski przywódca najwyraźniej wiedział jednak, że gościł wczoraj w mieście polskim, a nie niemieckim.
Wczorajszy dzień upłynął premierowi Donaldowi Tuskowi i politykom Koalicji Obywatelskiej pod znakiem chwalenia się spotkaniem z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem w Gdańsku. Wizyta Macrona zapisze się w pamięci Polaków nie tylko ze względu na skandal ujawniony przez część mediów i Kancelarię Prezydenta RP („Premierowi Tuskowi bardzo zależało na tym, żeby nie doszło do spotkania obu prezydentów. Dlatego naciskał na to, żeby wizyta odbyła się Gdańsku, a nie w Warszawie” — powiedział Onetowi Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta). Uwadze internautów nie umknęła pewna wypowiedź Tuska, z której wynika, że premier swoje ukochane miasto nazywa nieco inaczej i w sposób niekoniecznie dobrze się nam, Polakom, kojarzący.
Wśród licznych nagrań, zdjęć i relacji z wizyty francuskiego przywódcy w Gdańsku, w sieci pojawił się również fragment transmisji TVP Info w likwidacji, gdzie Donald Tusk wraz z Emmanuelem Macronem idzie ulicami Gdańska i po angielsku próbuje nakreślić swojemu gościowi tragiczną historię Polski z czasów II wojny światowej i miasta, w którym odbywało się spotkanie.
Rodzina Tuska pozostała w Gdańsku czy w… Danzig?
Rzecz nie tylko w tym, że prezydent Francji bardziej zainteresowany był chyba machaniem i uśmiechaniem się do przechodniów niż opowieścią polskiego premiera.
Zaledwie 8000 osób pozostało tutaj po II wojnie światowej. Jak pan wie, kraj był bardzo zniszczony, ale 8000 osób tutaj pozostało, w tym moja rodzina
— mówił Tusk do Macrona.
„Tutaj”, czyli gdzie? W pewnym momencie polski premier użył bowiem… niemieckiej nazwy Danzig.
Jedyny taki przypadek w którym POLSKI Premier w POLSKIM mieście mówi FRANCUZOWI po ANGIELSKU nazwę tego miasta po NIEMIECKU
— napisał internauta Max Hubner.
Tusk to potrafi zagaić rozmową, nie ma co 😂 prawdziwa dusza towarzystwa xD
— skomentował internauta Filip Zator, załączając dłuższą wersję nagrania.
Dopiero to zobaczyłem. Dla Tuska Gdańsk to „Danzig”. Ktoś jest zaskoczony?
— pyta Paweł Rybicki.
Macron pokochał jednak Gdańsk - nie Danzig
Co ciekawe, premier Tusk znalazł swoich obrońców, którzy próbowali przekonywać, że użył albo historycznego określenia „Ville libre de Dantzig” (Wolne Miasto Gdańsk), albo po prostu po francusku „Dantzig”. Rzecz w tym, że… mówił po angielsku. A w angielskim Gdańsk to po prostu „Gdansk”.
Ale dlaczego zamiast Gdańsk używa słowa Danzig? Jakieś podpowiedzi?
— zastanawiał się Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej przy prezydencie RP.
Mówi Pan że leci do London czy Londynu?
— odpowiedziała Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy.
Jestem właśnie na konsultacjach w Paryżu. I nikt tu nie używa słowa Danzig, chyba że w kontekście historycznym, jako miasta niemieckiego. Dziś w języku angielskim i francuskim używa się nazewnictwa Gdansk, Poznan i Wroclaw. Jeśli ktos używa dziś nazw niemieckich, to może mieć jakiś problem tożsamościowy. Nawet wy nie używacie już nazwy Stalinogród na Katowice
— napisał Przydacz.
Ale dlaczego polski premier mówiąc po angielsku używa francuskiej nazwy? Czy którykolwiek Francuz witałby na przykład polskiego prezydenta w “Marsylii”?
— pytał z kolei Marcin Kędryna z Rady Nowych Mediów przy prezydencie RP.
Co ciekawe, jak wynika z dzisiejszego wpisu premiera Donalda Tuska, również dla samego prezydenta Francji Gdańsk to… polskie miasto Gdańsk. Nie francuski „Dantzig” ani niemiecki „Danzig”.
„I’m in love with Gdańsk” - taką fajną wiadomość wysłał mi w nocy prezydent Emmanuel Macron. Rozumiem go
— napisał Tusk.
Również i tutaj premier doczekał się fali komentarzy.
Gdańsk to Gdańsk. Nawet dla prezydenta Macrona to oczywistość. Pan natomiast wczoraj znów mówił „Danzig”. Nie przykryje pan tego ciepłym wpisem na X
— skomentował Jacek Sasin, poseł PiS i były wicepremier.
Przynajmniej Macron wie w jakim mieście był
— napisał europoseł PiS Bogdan Rzońca.
A nie „with Danzing”?
— odpowiedział premierowi Adam Czarnecki, inicjator akcji „Stoimy dla CPK”.
No i mamy sytuację, że prezydent Francji nazywa Gdańsk Gdańskiem, po polsku, a premier Polski nazywa Gdańsk - Danzig, po niemiecku
— skomentowała użytkowniczka Scarlett O’Anya.
Okazuje się również, że francuska prasa posługuje się zdecydowanie polską nazwą „Gdańsk” (zapisywaną jako „Gdansk”), a nie „Danzig” czy „Dantsig”.
Sprawdziłem francuską prasę i okazuje się, że oni tam faktycznie wszyscy posługują się nazwą Danzig
— napisał internauta „Łukasz Bonzel”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758480-macron-byl-w-gdansku-a-tusk-w-danzig-kompromitacja-premiera
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.