Sad Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego przeciwko premierowi Donaldowi Tuskowi o ochronę dóbr osobistych. Chodziło o słowa Tuska, że „dzisiaj władza to są seryjni zabójcy kobiet”, wypowiedziane podczas wiecu. W uzasadnieniu wyroku sąd oskarżał prezesa PiS.. o moralną odpowiedzialność za śmierć kobiet w ciąży.
16 czerwca 2023 r. na poznańskim Placu Wolności odbył się wiec polityczny Platformy Obywatelskiej z udziałem Donalda Tuska. W jego trakcie Donald Tusk odniósł się do kwestii śmierci 33-letniej ciężarnej kobiety w Nowym Targu. Kobieta była w piątym miesiącu ciąży. Zmarła z powodu wstrząsu septycznego. Z dokumentacji medycznej wynikało, że kilka godzin przed śmiercią kobiety badanie USG wykazało obumarcie płodu. Jej śmierć nie miała jednak niczego wspólnego z zaostrzeniem prawa aborcyjnego, a było błędem medycznym. Mimo to była ona wykorzystywana przez środowiska lewicowo-liberalne do walki z rządem Prawa i Sprawiedliwości.
Dzisiaj ta władza to są seryjni zabójcy kobiet. To oni odpowiadają za śmierć tych kobiet, to na ich głowy, panie Kaczyński, na pańską głowę spadają te tragedie, te śmierci, ta żałoba
— mówił wtedy Donald Tusk.
Pozew
Wypowiedź wywołała falę komentarzy w mediach, a prezes PiS złożył do sądu pozew cywilny przeciwko Donaldowi Tuskowi.
Wnosił w nim o przeprosiny oraz wpłatę przez Donalda Tuska kwoty 10 tys. zł na cel społeczny tj. pomoc uchodźcom z Ukrainy.
W Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa w tej sprawie.
W jej trakcie pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego radca prawny Adrian Stalus wskazywał m.in. na linię orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ((ETPC), z której wywodzi się nurt tzw. „grubej skóry polityków”.
Ale zapomina się o drugiej płaszczyźnie tej linii orzeczniczej, a mianowicie o nałożeniu na przedstawiciela władzy publicznej zwiększonego obowiązku i zwiększonej odpowiedzialności za słowo
— podkreślił Stalus.
Zaznaczył, że należy zadać sobie pytanie, czy system, państwo, wymiar sprawiedliwości powinien realnie reagować na znieważenie, czy przeciwstawiać się brutalizacji języka.
Dodał, że są pewne granice w dyskursie politycznym.
Można się krytykować, można się nie lubić, można szokować, jak mówi Europejski Trybunał Praw Człowieka, ale nie wolno obrażać. Nie można wykorzystywać swoich wypowiedzi do dywagacji. Co przyniosła ta wypowiedź? Jaki interes społeczny ona chroniła? Ona wyłącznie podjudzała, podżegała do większych emocji, do skrajnych emocji, do nastawiania jednych na drugich, pogłębiania tych podziałów, które są w Polsce. Ona nie służyła niczemu innemu
— zaznaczył Stalus.
Obrona Tuska
Z kolei pełnomocniczka Donalda Tuska - Elżbieta Kosińska-Kozak, która wniosła o oddalenie powództwa podkreśliła, że tego rodzaju sformułowania, którego użył Donald Tusk nie padły pod adresem Jarosława Kaczyńskiego.
Nikt go nie określił mianem seryjnego mordercy kobiet. (…) Jeżeli chodzi o kwestie przypisana mu odpowiedzialności za śmierć kobiet w ciąży, to mówimy o pewnym głosie w debacie publicznej i przypisaniu, co najwyżej odpowiedzialności politycznej związanej z pewnymi zmianami (…), a to się mieści w granicach dozwolonej krytyki politycznej
— powiedziała Kosińska-Kozak.
Podkreśliła, że Donald Tusk był wówczas w opozycji, a to był wiec, żeby przedstawić obywatelom jego poglądy na to, co się dzieje w kraju.
Rzeczywiście było wiele przypadków śmierci młodych kobiet w ciąży. Te wypowiedzi, te zdania, te opinie, które przedstawił Donald Tusk podczas tej wypowiedzi nie pochodziły tylko i wyłącznie od niego
— mówiła Kosińska-Kozak.
Skandaliczne uzasadnienie
Następnie sędzia Tomasz Jaskłowski zarządził przerwę, po której ogłosił postanowienie. Sąd oddalił powództwo Jarosława Kaczyńskiego. Zasądził też od prezesa PiS na rzecz Donalda Tuska kwotę 900 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.
Sędzia Jaskłowski w ustnym uzasadnieniu przypomniał, że w Polsce od 2007 r. obowiązywał kompromis aborcyjny.
Ten kompromis aborcyjny nie podobał się obu stronom. Przez 20 lat istniała dyskusja. Dla jednych aborcja to prawo kobiet, dla innych aborcja to morderstwo. Sąd tego nie rozstrzyga. Każdy ma prawo mieć własne poglądy
— zaznaczył sędzia
Przypomniał, że 22 października 2020 r. Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie uznające za niekonstytucyjny przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.
Odnosząc się do tego orzeczenia wskazał, ze stan prawny nie był jasny, a kwestia naruszenia kompromisu aborcyjnego, nie poprzez zmianę ustawy, była jedną z największych kontrowersji w kampanii politycznej i jednym z ważniejszych elementów spornych pomiędzy obozami politycznymi.
No i właśnie wówczas doszło do przemówienia pana Donalda Tuska w Poznaniu
— mówił sędzia.
Podkreślił, że stan faktyczny nie był sporny pomiędzy stronami, gdyż pozwany nie zaprzeczał, że wypowiedział takie słowa.
Żądanie pozwu jest nieadekwatne do wypowiedzi pozwanego. Pozwany nie wypowiedział tych tez, za które przeproszenia żąda powód
— ocenił sąd.
Dodał, że stwierdzenie, że „dzisiaj ta władza to są seryjni zabójcy kobiet” nie odnosi się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego.
Wskazał też, że opinia została wygłoszona na istniejących przesłankach. Wymienił sprawy zmarłych kobiet w ciąży, które były szczegółowo opisywane.
Mamy prawo wygłosić opinię, jeżeli mamy do tego podstawy, a takie podstawy do tego były. (…) Otóż zmiana ustawy dotyczącej prawa aborcyjnego poprzez wyrok Trybunału Konstytucyjnego wprowadzała chaos, niejasność. Można to było zmienić ustawą i wtedy precyzyjnie określić, kiedy lekarz może dokonać aborcji, a kiedy nie może
— powiedział sędzia.
Podkreślił, że były przesłanki do krytyki, że „odpowiedzialność za te tragedie, za te śmierci, za te żałoby spada na głowę przywódcy politycznego, który stał za zmianą tych przepisów”.
Oczywiście pan Jarosław Kaczyński nie podpisywał wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, ale był przywódcą, bez którego w zasadzie w polityce nic się nie działo, bez jego zgody, więc on nie ponosi odpowiedzialności prawnej. Gdyby taką ponosił to być może byłoby postępowanie prokuratorskie (…). Natomiast ponosi odpowiedzialność moralną za te tragedie
— powiedział sędzia.
Zaznaczył, że politycy muszą sobie zdawać sprawę, że ich praca ma dużo większy ciężar, bo jeżeli sędzia się pomyli i wyda niesłuszny wyrok, to „skrzywdzi jedną, dwie czy kilka osób”. Natomiast politycy wprowadzają przepisy, które mogą dotyczyć „całej masy ludzi, olbrzymiej ilości ludzi, a w tym wypadku kobiet, które znalazły się w sytuacji zagrożenia życia i przede wszystkim niepewności”.
Co więcej prowadzi to do tego, że dzisiaj wbrew założeniom mamy mniej ciąż, niż wcześniej, bo kobiety się po prostu boją
— ocenił sędzia.
Adrian Siwek/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/758059-tusk-nie-musi-przepraszac-sad-uderzyl-w-prezesa-pis
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.