„W dobrze funkcjonującym państwie, Lenz by już składał mandat, a prokuratura by przeprowadzała pełne śledztwo” - napisał na portalu X Adam Kościelak, działacz Partii Razem. Aktywista, w kontekście sytuacji z synem senatora Lenza, przypomniał, jak 2 lata temu złamał nadgarstek i dwukrotnie przekładano mu operację.
Doniesienia o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza (nastolatkowi przeprowadzono - poza kolejką - zabieg korekty wrastającego paznokcia) oburzyły opinię publiczną. Sam polityk Koalicji Obywatelskiej nie ma sobie nic do zarzucenia i przekonuje, że stał się ofiarą „hejtu”. Bronią go również partyjni koledzy, np. były marszałek Senatu, z zawodu lekarz - Tomasz Grodzki.
Czytaj także
„Żyjemy w państwie koryta”
Swoją historią podzielił się Adam Kościelak, działacz partii Razem.
Co do sprawy senatora Lenza, powiem coś bardziej osobistego. Jak niektórzy z was być może pamiętają, 2 lata temu, 1 kwietnia złamałem sobie nadgarstek. Było to niestety złamanie wymagające operacji i na tą zacząłem czekać. Nie pamiętam dokładnych terminów, ale powiedzmy, że pierwszy wyznaczyli mi na 4-tego kwietnia. Przychodzę rano, siadam na ławeczce, czekam, wychodzi lekarz z smutną miną i mówi, że niestety wpadło dużo przypadków nagłych i nie ma opcji. No dobra, ja to tam mam do szpitala 10 min taksówką, przeżyję. Ale tak samo miała pani która z problemem z nogą jechała z Nowogardu. Taksówką za kilkaset zł, bo pociągiem by nie zdążyła. Dostałem info żeby wrócić tam w niedzielę
— napisał na portalu X.
Siadam, wychodzi ten sam lekarz i mówi: No przepraszam strasznie, ale przez weekend wpadło nam dużo nagłych - możemy pana przyjąć na oddział, ale chyba bez sensu jak może pan w domu siedzieć. No dobra, to wracam, już trochę zirytowany. Dostaję termin na 10 kwietnia. Ostateczny. Z kilkoma wykrzyknikami na skierowaniu. Wtedy w końcu wygrywam loterię. O 17 jest już po wszystkim, następnego dnia wychodzę z szpitala
— dodał Kościelak.
I jakby też to rozumiem. No miałem stabilne, zamknięte złamanie. W górę kolejki podjechałem dopiero jak to złamanie stawało się krytyczne (bo jak czytałem to 10 dzień to już taka granica w której robota chirurgów może być utrudniona). Ale jak czytam sobie Lenza, Grodzkiego i resztę tej ekipki, to się zastanawiam… Czy tam było otwarte złamanie, czy dzieciak lokalnego barona KO sobie zerwał więzadło? Czy może ciocia posła, senatora czy innego oficjela sobie zrobiła krzywdę i przez to trzeba było nas odsyłać z kwitkiem. Buta władzy niszczy zaufanie do naszych instytucji. Szczególnie gdy dotyczy ona zapadającej się ochrony zdrowia. W dobrze funkcjonującym państwie, Lenz by już składał mandat, a prokuratura by przeprowadzała pełne śledztwo. Ale żyjemy w państwie koryta, gdzie dla naszych magnacików wpieprzanie siebie i swoich bliskich w kolejkę w państwowym szpitalu nie jest hańbą, a służbowym benefitem. Na szczęście, bujać to my, panowie szlachta
— podsumował.
Czytaj także
X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/757993-zabieg-syna-lenza-dzialacz-razem-buta-wladzy-niszczy-zaufanie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.