To był samobójczy strzał europosła Bartosza Arłukowicza. Przyznał on w Radiu Zet, że gdyby on był prezydentem to też nie przyjąłby ślubowania od niektórych osób, wskazanych przez Sejm na urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego. „Właśnie obalił pan swoją własną tezę. Koncertowo! - skwitował słowa Arłukowicza poseł Sebastian Kaleta z PiS. Arłukowicz próbował atakować Kaletę używając języka - jak określił poseł PiS - żula spod sklepu.
W programie „7. Dzień Tygodnia” na antenie Radia Zet doszło do ostrego spięcia między posłem PiS Sebastianem Kaletą, a europosłem KO Bartoszem Arłukowicz. Oczywiście jednym z głównych tematów było pseudoślubowanie osób wybranych do TK przez rządzącą większość oraz polityczny spór na linii PiS-KO. W pewnym momencie Arłukowicz nie wytrzymał ciśnienia.
Muszę organizacyjnie coś powiedzieć, zanim się wypowiem politycznie. Pisowiec zawsze się wtrąca, przerywa, wrzeszczy porządku. Przeszkadzacie w programie
— wypalił Bartosz Arłukowicz.
Panie ministrze, przyjmijmy przyjmijmy, że ja będę pilnował porządku
— próbował reagować red. Andrzej Stankiewicz.
Ja się do pana personalnie nie odnosiłem do pana wypowiedzi, a pan zaczął o mnie odpowiadać niestworzone rzeczy. Chamsko wręcz
— zwrócił uwagę Arłukowiczowi poseł Kaleta.
A dziwi się pan? Przecież to ekipa, Kalety kumple pozakładali czerwone czapeczki i wrzeszczeli Trump, Trump
— brnął dalej Arłukowicz.
Jacy koledzy, jacy kumple zakładali czapki?
— odparował poseł Kaleta.
Niech pan wytrzyma raz
Proszę się do mnie w ten sposób nie zwracać, jak jakiś żul spod sklepu, takim językiem pan operuje
— skwitował zachowanie polityka Koalicji Obywatelskiej były wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.
„Obalił pan swoją własną tezę. Koncertowo!”
Nie był to jednak koniec kompromitacji Bartosza Arłukowicza, który był kiedyś wymieniany jako potencjalny kandydat Platformy Obywatelskie na prezydenta. Red. Andrzej Stankiewicz ten wątek ambicji byłego ministra zdrowia Arłukowicza wykorzystał, aby ujawnić sposób rozumowania polityków obecne rządzącego obozu Donalda Tuska, którzy atakują prezydenta Karola Nawrockiego. Twierdzą, że prezydent RP powinien się zachować jak notariusz - choćby ten którego do sali kolumnowej zaprosił postkomunista Włodzimierz Czarzasty - i mimo poważnych wątpliwości proceduralnych przyjąć ślubowanie od całej szóstki.
Czy jest jakiś sens i jakaś logika w zorganizowaniu tego ślubowania bez udziału prezydenta? Bo wyobraźmy sobie sytuację odwrotną. Dajmy na to, że Rafał Trzaskowski jest prezydentem, rządzi prawica i wybiera do Trybunału Konstytucyjnego, proszę się nie gniewać, panie ministrze Zbigniewa Ziobrę, Marcina Romanowskiego
— pytał Stankiewicz.
Dlaczego mam się gniewać
— skwitował wyobraźnie Stankiewicza poseł Kaleta.
Daleko nie odbiegliśmy, Święczkowskiego wybrali
— zaczepiał Kaletę Arłukowicz.
Wtedy prezydent Trzaskowski, uważa pan, że powinien powołać tego typu kandydatów?
— powiedział Stankiewicz.
Możemy się zabawiać w różne zabawy. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Trzaskowski gdyby był prezydentem, niezależnie czy byłby prezydentem, ministrem czy prezydentem Warszawy, nie dokonałby czynności, która szłaby wprost łamiąc prawo lub bądź konstytucję
— stwierdził Arłukowicz.
Czy Trzaskowski powołałby Zbigniewa Ziobrę na sędziego Trybunału Konstytucyjnego?
— dopytywał Stankiewicz.
Niech pan zapyta mnie
— powiedział Arłukowicz odciągając uwagę od Trzaskowskiego.
Pan pytam, gdyby pan był prezydentem
— przystał na to Stankiewicz.
W życiu nie powołałbym Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego. W życiu bym nie powołał Świeczkowskiego
— zadeklarował polityk Koalicji Obywatelskiej, czym spodobał salwę głośnego śmiechu z strony posła PiS Sebastiana Kalety.
Ja panu uzasadnię dlaczego. Uważam, że komunistyczny prokurator, który mówił o ciumkaniu w sprawie pedofilii nie powinien rządzić
— stwierdził agresywnym tonem Arłukowicz.
Właśnie obalił pan swoją własną tezę. Koncertowo!
— zauważył Kaleta ciągle się śmiejąc.
Przyznaje pan sobie w ten sposób, pan miał ambicje prezydenckie, że prezydent ma prawo odmówić w jakieś sytuacji
— przyznał również red. Stankiewicz
Podsumowanie
Prezydent Karol Nawrocki nie podjął jeszcze decyzji, czy przyjmie ślubowanie od czworga osób wytypowanych przez koalicję rządzącą do Trybunału Konstytucyjnego. Już na pierwszy rzut oka, wybór ten jest obarczony poważnymi wadami proceduralnymi. Rządząca koalicja Donalda Tuska przez prawie 2 lata nie wypełniała konstytucyjnego obowiązku systematycznego powoływania sędziów TK w miejsce ustępujących. Konstytucja stanowi, że wybór ten ma charakter indywidualny, tzn. w miejsce odchodzącego sędziego TK Sejm powołuje kolejnego, którego kadencja właśnie w tym momencie się zaczyna. Tymczasem rządzący po niemal 2 latach lekceważenia tego przepisu w dwa dni dokonała hurtowego wyboru 6 osób do TK. Trudno się dziwić, że w tej sytuacji prezydent powziął poważne wątpliwości, a zgodnie z orzeczeniem TK K35/15 z 2015 r. jako strażnik konstytucji ma prawo w tej sytuacji wstrzymać się z przyjęciem ślubowania. Zwłaszcza, że w TK znajduje się wniosek o sprawdzenie konstytucyjności przepisów Regulaminu Sejmu dotyczących wyboru sędziów do trybunału.
Czytaj także
Robert Knap/Radio Zet
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/757803-arlukowicz-wpadl-we-wlasne-wnyki-kaleta-jezyk-zula-spod-sklepu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.