Łże-ślubowanie w Sejmie jest nie tylko prawnie nieważne, ale przede wszystkim niszczy powagę polskiego państwa.
Sześcioro wybranych w marcu 2026 r. sędziów TK, czyli Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska oraz sędziowie, którzy już prawidłowo złożyli ślubowanie wobec prezydenta, czyli Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek 9 kwietnia 2026 r. o godz. 12.30 w Sejmie złożyli „ślubowanie”. Nie „wobec prezydenta”, jak nakazuje „Ustawa z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego”, lecz wobec listów zawierających zaproszenie głowy państwa na tę samą godzinę tego samego dnia, a wysłanych wcześniej. Wprawdzie opatrzyli rotę ślubowania zaklęciem, że robią to „wobec prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej” (z wyjątkiem Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka, który faktycznie złożyli już ślubowanie wobec prezydenta), ale była to tylko artystyczna oprawa przedstawienia.
W wydarzeniu wzięli udział marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska oraz byli prezesi TK, co ciekawe bez Andrzeja Rzeplińskiego, w roli „ciotek przyzwoitek”. Po wygłoszeniu roty ślubowania zgodnej z treścią art. 4. ust. 1 ustawy, i tekst roty ślubowania to był jedyny element trzymający się rzeczywistości, czwórka otrzyma notarialne poświadczenia złożenia ślubowania. Sejm wystąpił jako dekoracja mająca wskazywać na powagę wydarzenia oraz na jedność miejsca akcji, czyli tam, gdzie dokonano wyboru, obyło się też przedstawienie pod tytułem ślubowanie. Jedności czasu akcji nie zachowano, bo się nie dało.
Zrobienie cyrku ze ślubowania, mającego odrębną funkcję prawną w stosunku do wyboru, oznacza po prostu, że żadnego ślubowania nie było. To tak, jakby wyboru tych sędziów dokonano podczas wycieczki posłów sejmowej większości na grzyby, nawet gdyby każdy z nich przyniósł do lasu tabliczkę ze swoim nazwiskiem, a uczestnikami grzybobrania byli także niektórzy wcześniejsi marszałkowie Sejmu. Takie ślubowanie jest nie tylko prawnie nieważne, ale przede wszystkim niszczy powagę państwa. Istotne dla tego państwa czynności prawne nie mogą się odbywać w klimacie i warunkach wodewilowego teatrzyku.
Jeszcze przed wodewilowym przedstawieniem w Sejmie Zbigniew Bogucki, szef kancelarii prezydenta, słusznie zauważył w Polsat News, że „wobec, to znaczy w obecności prezydenta, bo to jest substytut tego słowa. (…) Być może to będzie wobec kolumn, wobec ścian. Na pewno nie będzie wobec prezydenta. A osoby wybrane na funkcję sędziów, ale jeszcze nie zaprzysiężone, które nie złożyły ślubowania wobec prezydenta, (…) łamią konstytucję, dlatego, że ci sędziowie mówią, że nie będą respektować kompetencji prezydenta Rzeczypospolitej”.
Ustawa z 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego w art. 4. ust. 1. stanowi: „Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie następującej treści: ‘Ślubuję uroczyście przy wykonywaniu powierzonych mi obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego służyć wiernie Narodowi, stać na straży Konstytucji, a powierzone mi obowiązki wypełniać bezstronnie i z najwyższą starannością’. Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania ‘Tak mi dopomóż Bóg’”. W ust. 2. zapisano: „Odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału”. Natomiast art. 5. ustawy stanowi: „Stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania. Sędzia po złożeniu ślubowania stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a Prezes Trybunału przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego”. Złożenie ślubowania podczas wodewilowego przedstawienia znaczy prawnie tyle, co odmowa złożenia ślubowania, czyli powinna skutkować zrzeczeniem się stanowiska sędziego TK.
Wszystko przy okazji łże-ślubowania przebiegło nie tak, jak powinno. Zaczęło się od listu.
„Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony Kancelarii Prezydenta uprzejmie zapraszam Pana Prezydenta w dniu 9 kwietnia 2026 r. o godz. 12.30 do sali plenarnej Sejmu RP, gdzie złożę ślubowanie w celu podjęcia obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego”
— napisał do prezydenta Marcin Dziurda, wybrany przez Sejm na wakujące stanowisko w TK. Krystian Markiewicz powiedział PAP, że poza Dziurdą podobne listy do prezydenta napisało pozostałych troje sędziów: on, Maciej Taborowski oraz Anna Korwin-Piotrowska.
Zostałem wybrany w ten sam sposób jak sędziowie, którzy złożyli ślubowanie w dniu dzisiejszym i chcę jak najszybciej rozpocząć wykonywanie obowiązków sędziego Trybunału Konstytucyjnego
– zwierzył się głowie państwa w liście Krystian Markiewicz. I wystąpił w roli konstytucjonalisty oraz słownika języka polskiego:
Moim obowiązkiem jako sędziego Rzeczypospolitej Polskiej jest złożenie tego ślubowania wobec prezydenta. „Wobec prezydenta” oznacza również inne możliwości niż takie, że stanę przed panem prezydentem w odległości 3-4 metrów i to ślubowanie wygłoszę”
– kwilił Markiewicz.
Jako konstytucjonalista i słownik języka polskiego w jednym wystąpił też szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec (w TOK FM):
„Trzeba po prostu dokonać w sposób publiczny, formalny i uwiarygodniony aktu, którego wymaga konstytucja, a następnie powiadomić o tym wszystkie instytucje, które są do tego zobowiązane, czyli zapewne prezydenta, marszałka, opinię publiczną, przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego, który będzie od pewnego momentu odpowiadał za sprawne funkcjonowanie tej instytucji”.
Rządzący umyślili sobie, że pospieszą się z cyrkiem w Sejmie, by chronić już zaprzysiężonych kolegów i nie dać prezesowi TK Bogdanowi Święczkowskiemu pretekstu do postępowań dyscyplinarnych. Prezes zażądał bowiem, by nowi sędziowie rozpoczęli pracę natychmiast. Nie posłuchali, ale zaplanowali, by po wodewilu w Sejmie całą szóstką stawić się do pracy w Trybunale. Nie powiedzieli, czy pójdą z policją i będą wyważać kolejne drzwi oraz furtki, ale szef MSWiA Marcin Kierwiński dopuścił taką możliwość.
Rządzący nic sobie nie robią z tego, że minister Zbigniew Bogucki ostrzegł, iż wszyscy ci, którzy chcieliby realizować „szaleńcze ustrojowe koncepcje alternatywnego ślubowania”, popełnią przestępstwo. I wyjaśnił, że jeśli zrobią „obejście”, będzie to równoznaczne ze zrzeczeniem się stanowiska w TK. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak dodał, że marszałek Czarzasty „też złamie prawo”. Zapowiedział też złożenie wniosku do prokuratury w tej sprawie:
„Oczywiście mamy świadomość, że Żurek go nie zauważy, ale najważniejsze, że my będziemy o nim pamiętali”.
To prezes Bogdan Święczkowski zdecyduje, czy wpuści do gmachu przy Al. Szucha dwoje, czy wszystkich wybranych przez Sejm. Wiele wskazuje na to, że wpuści, żeby im powiedzieć, dlaczego nie może im powierzyć obowiązków (poza dwójką, która prawidłowo złożyła ślubowanie). Wcześniej kierowany przez prezesa Święczkowskiego TK odroczył rozpatrzenie skargi posłów PiS na legalność trybu wyboru szóstki przegłosowanej w Sejmie. I poprosił, by prezydent Nawrocki sam zinterpretował zapis o ślubowaniu wobec prezydenta. A na odpowiedź czeka do 17 kwietnia, a potem zdecyduje, co ze skargą posłów PiS zrobić dalej.
Czy alternatywne zaprzysiężenie nowych sędziów TK oznacza, że będą mieć taki sam status jak pozostali sędziowie Trybunału?
„Według mnie, tak. Inaczej musielibyśmy uznać, że to prezydent ma decydować, kto będzie sędzią TK spośród wybranych przez Sejm. A to nie ma żadnej podstawy prawnej”
— skomentował dla „Faktu” minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
Konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski wyjaśnił, iż „ustawa o TK mówi jasno, że zaprzysiężenie na sędziego mają złożyć wobec prezydenta, a nie marszałka Sejmu”. I dodał, że ustawa o TK wymaga, żeby sędziowie niezwłocznie po zaprzysiężeniu pojawili się w pracy i przed objęciem urzędu złożyli prezesowi TK oświadczenie majątkowe.
„Niezłożenie tego oświadczenia jest równoznaczne z utratą urzędu. Ponadto cała szóstka - dwóch już zaprzysiężonych i czterech czekających na zaprzysiężenie - są już sędziami TK i podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej. Pozostali sędziowie TK mogą pozbawić ich urzędu w ramach postępowania dyscyplinarnego”
— stwierdził prof. Piotrowski.
Są jednak prawnicy i prawnicy. A wśród tych drugich Marcin Matczak.
„Nie ma żadnego przepisu prawa, który mówi, że ślubowanie sędziów TK powinno odbywać się w Pałacu Prezydenckim czy w Belwederze. Nie ma żadnego przepisu prawa, który mówi, że ślubowanie ma organizować Prezydent czy jego kancelaria. Nie ma żadnego przepisu prawa, który pozwala Prezydentowi blokować objęcie funkcji przez sędziego TK, odmawiając mu/jej ślubowania”
– zabawił się w wyrocznię prof. Marcin Matczak. I jako wyrocznia stwierdził, że „jest wyrok TK, który w swojej sentencji, mającej zgodnie z Konstytucją RP, moc powszechnie obowiązującą, mówi, że Prezydent ma konstytucyjny obowiązek przyjąć ślubowanie i to niezwłocznie”. Ale „sędziowie TK i Sejm powinni poczekać na zaproszonego Prezydenta w ciszy. Jeśli nie przybędzie na ślubowanie, na które został zaproszony, to pokaże całej Polsce, że to on nie wypełnia swoich konstytucyjnych obowiązków, lekceważąc Sejm, Trybunał Konstytucyjny, a ostatecznie Naród, który w Konstytucji nałożył na niego konkretne obowiązki To oczekiwanie w ciszy jest potrzebne - obraz mówi więcej niż tysiąc słów”. Tyle że osoby mające złożyć ślubowanie mogą co najwyżej zaprosić prezydenta na swój ślub. A wesele, czyli to, co wydarzyło się w sali kolumnowej Sejmu, mogli już urządzić tak jak chcieli.
9 kwietnia 2026 r. pojawiło się ważne stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego podpisane przez szefa jego kancelarii Zbigniewa Boguckiego. W nim znalazł się taki m.in. fragment: „Ostentacyjne i świadome działania sprzeczne z ustawą powinny być traktowane jako odmowa złożenia ślubowania w trybie przewidzianym w art. 4 ust. 1 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa nie przewiduje bowiem żadnego alternatywnego sposobu skutecznego złożenia ślubowania, a podejmowanie prób zastąpienia ustawowej procedury inną formą musi zostać ocenione jako odmowa podporządkowania się obowiązującemu prawu. Taka odmowa wywołuje zaś skutek wprost przewidziany w art. 4 ust. 2 wskazanej ustawy, zgodnie z którym odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału Konstytucyjnego”. A konkluzja była taka:
„Jawne i świadome złamanie prawa przez takie osoby musiałoby zostać uwzględnione przy dalszej ocenie możliwości odebrania od nich ślubowania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/757590-slubowanie-sedziow-tk-wobec-prezydenta-bez-prezydenta
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.