Choć premier Donald Tusk odebrał wypowiedź byłego prezydenta Andrzeja Dudy jako krytykę działań obecnego prezydenta Karola Nawrockiego w kwestii ślubowania kandydatów na sędziów TK, okazuje się, że nie do końca tak jest. „Jeśli Prezydent RP nie jest osobiście obecny przy czynności, to twierdzenie, że czynność odbywa się ‘wobec Prezydenta RP’ jest oczywiście nieprawdziwe” - napisał Andrzej Duda na portalu X już po pseudoślubowaniu w Sejmie. Również w podcaście posła Krzysztofa Szczuckiego, opublikowanym wczoraj, a nagranym zapewne nieco wcześniej, wyraźnie wybrzmiało, że dopóki osoby wybrane przez Sejm nie złożą ślubowania wobec głowy państwa - tj. w obecności prezydenta - nie są sędziami Trybunału.
Wypowiedź byłego prezydenta Andrzeja Dudy, a raczej interpretacja tej wypowiedzi w podcaście posła Krzysztofa Szczuckiego, wywołała ożywioną dyskusję. Wielu komentatorów - w tym m.in. premier Donald Tusk oraz część mediów, np. TVP w likwidacji - odbiera słowa Dudy jako krytykę pod adresem obecnego prezydenta w kwestii ślubowania kandydatów do TK.
Jadąc do was usłyszałem, co mnie ucieszyło, od byłego prezydenta (Andrzeja) Dudy, który nie był fanatycznym obrońcą konstytucji, że jego zdaniem prezydent nie ma możliwości lawirowania i musi przyjąć ślubowanie sędziów
— powiedział Tusk.
Rzecz nie tylko w tym, że rozmowa została opublikowana w sieci wczoraj, a nagrana zapewne nieco wcześniej i odnosi się do ogólnej sytuacji w TK, a nie jedynie tej konkretnej grupy kandydatów na sędziów, to były prezydent wskazał jednoznacznie, że sędzią Trybunału Konstytucyjnego jest osoba, która złoży ślubowanie wobec (czyli w obecności i to w fizycznej obecności!) głowy państwa.
„Złożenie ślubowania przed prezydentem to warunek sine qua non”
Czas zatem na dokładny kontekst wspomnianej wypowiedzi i przypomnienie, co jeszcze powiedział Andrzej Duda.
Jest ogromna presja na pana prezydenta Karola Nawrockiego żeby odebrał ślubowanie od sześciu osób wybranych nie tak dawno temu przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego. Wymieniana jest korespondencja pomiędzy Kancelarią Prezydenta a Kancelarią Sejmu, co prezydentowi Karolowi Nawrockiemu w takiej sytuacji poradziłby prezydent Andrzej Duda, doświadczony właśnie problemem Trybunału Konstytucyjnego: czy to ślubowanie musi przyjąć, czy nie musi go przyjmować?
— zapytał poseł Szczucki, zaznaczając, że obecna sytuacja jest nieco inna od tej, z którą mieliśmy do czynienia w roku 2015.
Każda sytuacja jest nieco inna. Nie ma dwóch dokładnie takich samych sytuacji, zwłaszcza w polityce zawsze są jakieś jakieś różnice, czy to personalne, czy wynikające z faktów, które miały miejsce, czy z sytuacji prawnej. Akurat prawna sytuacja tutaj się nie zmieniła, bo ona jest de facto taka sama, więc pod tym względem zmian nie ma.
— wskazał były prezydent.
Natomiast w sensie konstytucyjnym, to po pierwsze: jeżeli rzeczywiście prezydent nie odbierze tego ślubowania i dopóki to ślubowanie nie zostanie przed prezydentem Rzeczypospolitej złożone, to państwo nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Złożenie tego ślubowania wobec prezydenta jest elementem koniecznym, aby uzyskać status sędziego Trybunału Konstytucyjnego. To warunek sine qua non. Jeżeli się okaże, że nie złożyli ślubowania wobec prezydenta, a na przykład udali się do Trybunału i domagają się tego, żeby ich wpuścić, to już nawet nie będą – przepraszam, bo nie cierpię tej nazwy – „neosędziami”, tylko będą niby-sędziami
— zaznaczył.
To są oczywiście kpiny, można tutaj różne rzeczy wymyślić, natomiast tak naprawdę wiadomo, o co chodzi i na czym polega złożenie ślubowania wobec prezydenta Rzeczypospolitej. To jest jasne. Przypomnę, że w 2015 czy 2016 też takie pomysły były i też niektórzy z takimi pomysłami występowali, a jednak nikt tego nie zrobił, bo nikt poważny, zwłaszcza jeżeli ci, którzy są tymi kandydatami na sędziów traktują samych siebie poważnie, po prostu takich rzeczy nie robią, bo wiedzą, jakie będą tego skutki
— podkreślił Andrzej Duda.
Czytaj także
Uchwała Sejmu a prerogatywy prezydenta
Prof. Szczucki zapytał, czy jednak prezydent Nawrocki powinien te osoby zaprosić i przyjąć od nich ślubowanie, czy też nie.
To jest bardzo trudne pytanie, bo nie mam wątpliwości co do jednego: że prezydent ma prawo na pewno dokonać tej czynności jaką jest przyjęcie ślubowania po wszechstronnym rozważeniu sytuacji, po zbadaniu dokładnie przebiegu wyboru do Trybunału Konstytucyjnego, po zbadaniu dokładnie kwestii kwalifikacji danej osoby do tego, czy może ona w ogóle być sędzią Trybunału Konstytucyjnego, czy też nie
— wskazał były prezydent.
Co do tego nie mam wątpliwości, że prezydentowi to prawo służy i prezydent ma prawo oczekiwać również w tym czasie tego, że jeżeli poprosi o jakieś dodatkowe wyjaśnienia czy zaprosi do siebie tych kandydatów na sędziów, to będzie mógł z nimi porozmawiać i - jeżeli ma jakieś wątpliwości - będzie mógł uzyskać wyjaśnienia lub przynajmniej próbować w ten sposób te swoje wątpliwości rozstrzygnąć
— dodał.
Natomiast bardzo dyskusyjna jest kwestia, czy można w ogóle nie zrealizować tego ślubowania, dlatego, że jest napisane, że po prostu odbiera ślubowanie. Ja miałem sytuację banalną i nawet nigdy nie siliłem się na to, żeby to wytłumaczyć jakoś w mediach. Ale prawda jest następująca: w momencie, w którym uchwała Sejmu o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest zewnętrznie niepodważalna bardzo dyskusyjne było i do dzisiaj pozostaje to, czy Sejm mógł czy nie mógł sam zmienić własną uchwałę, ale również nie jest w stanie tego zweryfikować i skontrolować, albowiem nie ma ani polskiego, ani międzynarodowego organu czu sądu, który byłby kompetentny, żeby to ocenić dokładnie, więc jest to nieweryfikowalne po prostu
— zaznaczył Duda.
Fakty są jednak następujące: prezydent jest związany uchwałą Sejmu i nie może być tak, że na przykład przyjmie ślubowanie sędziowskie od kogoś innego niż ten, kto jest wybrany. Albo tylko od niektórych. No nie. Norma konstytucyjna jest jednak bardzo wyraźna, ale ona działa w dwie strony w związku z tym. To znaczy: jeżeli Sejm stwierdził, że tamta uchwała nie obowiązuje i my zmieniamy sami swoją uchwałę w trybie swoistej autokontroli i dzisiaj podejmujemy inną uchwałę, i oto panie prezydencie ma pan tak naprawdę teraz kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego, bardzo prosimy, to są kandydaci na sędziów, to prezydent jest tą decyzją Sejmu związany. I prezydent nie może wtedy mówić: „O nie, przepraszam bardzo. Państwo nie zdecydowaliście. To nie ci, to tamci”. Oczywiście, teoretycznie może, tylko że wchodzi wtedy w bardzo poważną batalię ustrojową, na którą konstytucja w ogóle nie przewiduje miejsca
— wskazał.
Dopóki prezydent mówi: „Przepraszam bardzo, ja na razie jestem na etapie, że mam pewne wątpliwości, które muszę rozstrzygnąć. Nie mówię, że nie dokonam zaprzysiężenia tych sędziów, że nie odbiorę tego ślubowania sędziowskiego. Ja tylko potrzebuję czasu na to, żeby podjąć decyzję”, to cały czas prezydent trzyma się w ramach konstytucji
— podkreślił prezydent.
O co chodziło PO w zamachu na TK w 2015 r.?
Czy prezydent mógłby tak zastanawiać się np. do 2027 r. i ewentualnych zmian po wyborach?
To debatujemy teraz nad kwestią tego, jak szybko prezydent powinien tę decyzję podjąć, ponieważ konstytucja nie określa żadnego terminu. Przyjdą tacy, którzy powiedzą: „Niech to zrobi niezwłocznie, natychmiast!”. Niezwłocznie? No dobrze, ale co to znaczy niezwłocznie? Jeżeli jednak ma wątpliwości, to ma prawo oczekiwać ich wyjaśnienia. To jest bardzo niejasna materia prawna, tutaj mamy do czynienia z pojęciami nieostrymi. „Niezwłocznie” jest pojęciem nieostrym
— powiedział Andrzej Duda.
Znaczy „bez zbędnej zwłoki”
— wskazał poseł Szczucki.
No właśnie, a jaka zwłoka jest zbędna, a jaka niezbędna? Teoretycznie prezydent może tutaj zwlekać, ktoś kiedyś może próbować teoretycznie pociągnąć go do odpowiedzialności konstytucyjnej z tego tytułu, ale znów teoretycznie, bo wszyscy wiemy, jak to z tą odpowiedzialnością konstytucyjną u nas jest
— powiedział były prezydent.
Krzysztof Szczucki zaznaczył, że być może wejdzie teraz w rolę „adwokata diabła”, po czym zapytał, czy nie jest tak, że koalicja rządząca ma pełne prawo wypełnić wakaty w TK swoimi kandydatami wskazanymi przez demokratycznie wyłoniona większość. Czy z perspektywy państwowej dobre byłoby takie działanie prezydenta, które polegałoby na zwlekaniu do 2027, z nadzieją, że może prawica wygra wybory, uchyli te uchwały i wskaże swoich kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego?
Z punktu widzenia politycznego to być może byłoby to dobrze dla prawicy. Ale z punktu widzenia państwowego, powiedzmy sobie to otwarcie, jeżeli chodzi o państwo praworządne, w którym jednak mimo wszystko zakładamy, że pewne standardy będą przestrzegane, choć ja osobiście uważam że wobec rządów Zjednoczonej Prawicy tych standardów nie przestrzegano
— ocenił Andrzej Duda.
Wobec tych rządów, bo chociażby to, czego dokonano w 2015 roku, czyli wybór sędziów nie tylko na zapas, ale po prostu wbrew konstytucji, bo wszyscy ci sędziowie zostali tak naprawdę wybrani wbrew konstytucji i na tym polegał wtedy problem. Doskonale sobie zdawali sprawę ci wszyscy „koryfeusze” nauki, którzy którzy później załamywali ręce, doskonale sobie zdawali sprawę z tego, że po prostu nie tylko obserwują, ale są de facto współuczestnikami i współautorami zamachu konstytucyjnego, który wtedy był wtedy był dokonany. Po co? Z bardzo prostej przyczyny. Prezydentem Rzeczypospolitej został człowiek który był kandydatem Zjednoczonej Prawicy, czyli ja w tamtym momencie, mimo że przecież oczywiste było dla nich wszystkich, że wygra Bronisław Komorowski, czyli czyli człowiek obozu liberalno-lewicowego, człowiek Platformy Obywatelskiej - gwarant tego, żeby było tak jak było
— podkreślił były prezydent.
Andrzej Duda rozwiewa wątpliwości
Andrzej Duda zareagował również na bieżąco, po pseudouroczystości w Sali Kolumnowej Sejmu, gdy kandydaci na sędziów podkreślali w swojej przysiędze, że składają ją „wobec prezydenta”, którego na miejscu przecież nie było.
Jeśli Prezydent RP nie jest osobiście obecny przy czynności, to twierdzenie, że czynność odbywa się „wobec Prezydenta RP” jest oczywiście nieprawdziwe
— napisał były prezydent na portalu X.
Czytaj także
Jasna jest więc zarówno sytuacja prawna: czwórka prawników wybranych przez Sejm do TK nie jest sędziami Trybunału (jak przekonują politycy opozycji - właśnie sama zamknęła sobie drogę do pełnienia tego urzędu w przyszłości), jak i wypowiedź byłego prezydenta Andrzeja Dudy. To nie tyle krytyka wobec następcy, co sugestia, że na miejscu prezydenta Karola Nawrockiego postąpiłby inaczej.
YT: @KrzSzczucki/X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/757586-co-dokladnie-powiedzial-andrzej-duda-o-slubowaniu-do-tk
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.