Sąd Dyscyplinarny odmówił przedłużenia okresu zawieszenia w czynnościach prok. Michała Ostrowskiego, który przed rokiem wszczął śledztwo ws. ustrojowego zamachu stanu. To oznacza, że prokurator wraca do pracy, choć śledztwo zostało mu już odebrane. „Moim miejscem pracy jest ulica Postępu 3 w Warszawie i Prokuratura Krajowa, gdzie zamierzam się udać tuż po weekendzie majowym. Przyjdę do Prokuratury Krajowej z wnioskiem do biura kadr, żebym otrzymał określony zakres czynności” - powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl prok. Michał Ostrowski. Zastępca Prokuratora Generalnego nie wyobraża sobie, aby minister Waldemar Żurek nie wpuścił go do budynku PK, tak jak zrobiono to z prok. Dariuszem Barskim.
Portal wPolityce.pl: Wraca pan do pracy. Sąd Dyscyplinarny nie przedłużył okresu zawieszenia pana w czynnościach służbowych. Adam Bodnar pokpił sprawę?
Prok. Michał Ostrowski: Senator Adam Bodnar, który dzisiaj nie przyszedł na wezwanie Sądu Dyscyplinarnego, doprowadził w ten sposób do przedłużenia tego postępowania. To jest istotny świadek, jeśli nie najważniejszy w tym postępowaniu. Wnioskowałem do sądu o nałożenie kary pieniężnej na pana Bodnara, bo w mojej ocenie nie usprawiedliwił swojej dzisiejszej nieobecności, wykazał się ignorancją.
Sąd nałożył tę karę na byłego ministra sprawiedliwości?
Sąd oddalił wniosek o karę pieniężną. Stwierdził, że wyśle do pana Bodnara wezwanie z pouczeniem, że jak się teraz nie stawi, to mogą być nakładane na niego różnego rodzaju środki przymusu. Wezwanie powinno standardowo zawierać takie pouczenie, więc nie wiem, czy sąd wcześniej tego nie zrobił, nie mam pojęcia.
Myśli pan, że niestawienie się Adama Bodnara na przesłuchanie mogło mieć wpływ na odmowę przedłużenia zawieszenia?
Sąd stanął dziś przed pewną presją czasu. To jest jednak 14 miesięcy zawieszenia, które rodzi określone konsekwencje, oczywiście ja je ponoszę. Proszę jednak zauważyć, że siłą rzeczy, skoro nie wykonuje swoich obowiązków, to pewne sprawy są przeze mnie niezałatwiane, a mówimy tu o sprawach, którymi zajmuje się urzędnik państwowy wysokiej rangi. Rodzi się pytanie o tolerowanie przedłużania tego zawieszenia w sytuacji, kiedy główny świadek, o którego wnioskował rzecznik dyscyplinarny - zresztą wyznaczony przez Adama Bodnara – się nie stawia. Czy zatem dalsze przedłużenie zawieszenia w tej sytuacji przez Sąd Dyscyplinarny nie rodziłoby teoretycznie w przyszłości jakiejś odpowiedzialności odszkodowawczej skarbu państwa.
Czy Adam Bodnar próbował się tłumaczyć?
Tłumaczy się, że ma posiedzenie komisji senackiej. Jeżeli jednak jest się senatorem i ma się posiedzenia różnych komisji, to właściwie żaden termin może nie być tu adekwatny. A pan Adam Bodnar powinien wykonać przecież swój obywatelski obowiązek i albo się stawić, usprawiedliwiając swoją nieobecność przed komisją, albo napisać do sądu prośbę o wyznaczenie innej godziny przesłuchania. Posiedzenie tej komisji miałoby być o godzinie 11:00, więc przesłuchanie można było przesunąć na przykład na 9:00, czy też na 8:00 rano. Wielokrotnie przesłuchiwałem świadków w godzinach poza urzędowaniem prokuratury. To wszystko można było ustalić, ale trzeba mieć do tego dobrą wolę. Termin przesłuchania był wyznaczony dużo wcześniej niż posiedzenie komisji, więc mogę zakładać, że był w jakiś sposób uzgodniony z byłym Prokuratorem Generalnym Adamem Bodnarem, który po prostu go zignorował. Jak traktować wysłanie do sądu maila bez autoryzowanego podpisu? Tak naprawdę ten dokument senatora Bodnara jest bez znaczenia i nie powinien być brany w ogóle pod uwagę, jako usprawiedliwienie jego nieobecności. W takich warunkach wyznaczanie terminów może trwać jeszcze rok, dwa, a może i trzy lata, ponieważ Adam Bodnar zawsze będzie miał jakieś zajęcia senatorskie.
Jak sąd potraktował mailowe tłumaczenia Adama Bodnara?
W moim odczuciu sąd zobaczył, że jest ignorowany przez byłego Prokuratora Generalnego i doszedł do wniosku, że nie może pozwolić na to, żebym tkwił w tzw. zawieszeniu, bo przecież nie mam zarzutu popełnienia jakiegokolwiek przestępstwa, tu nie chodzi przecież o jakąś łapówkę, czy inny czyn zabroniony, określony w ustawie. Przypomnę, że nawet pani Ewa Wrzosek nie została zawieszona w czynnościach służbowych, kiedy posłużyła się numerem korespondencji prokuratury w czasie, kiedy przejmowano media publiczne. Tymczasem ja, przyjąłem zawiadomienie od prezesa Trybunału Konstytucyjnego o możliwości popełnienia przestępstwa, które zostało zarejestrowane w moim biurze. O wszystkich czynnościach był informowany Prokurator Generalny Adam Bodnar. Powiadomiłem go o wszczęciu postępowania, a po tym, jak zażądał akt sprawy, otrzymał je. W reakcji na to Bodnar zawiesił mnie w czynnościach. Czy Sąd Dyscyplinarny miałby teraz ponosić odpowiedzialność za 14-miesięczne zawieszenie, za tę bezużyteczność zawodową? Przecież ja służę społeczeństwu, a społeczeństwo nic nie ma z tego, że nie wykonywałem przez ponad rok swojej pracy, swojej służby publicznej.
Nie jest pan już zawieszony w czynnościach, ale postępowanie dyscyplinarne toczy się nadal.
Sprawa będzie się toczyć dalej, natomiast argumenty tzw. oskarżyciela padają jak domek z kart. Dziś była przesłuchiwana kierownik sekretariatu Prokuratury Krajowej, która zeznała wprost, że cała procedura rejestracji dokumentów została zachowana. To oznacza, że narracja ówczesnego PG Bodnara z ubiegłego roku, że niby prowadziłem jakieś prywatne śledztwo, bo kolega złożył zawiadomienie, zwyczajnie prysła. To było normalne postępowanie karne. Mam tylko jednego przełożonego, a jest nim Prokurator Generalny i do jego poleceń się stosowałem. W terminie przysłałem mu akta sprawy, tak jak tego chciał. Mimo to uznał mnie za osobę „niebezpieczną”, zawiesił w czynnościach i spowodował wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, które się toczy.
Tak bardzo boją się postępowania ws. ustrojowego zamachu stanu?
Warto przypomnieć czytelnikom portalu wPolityce.pl, że to postępowanie o zamach stanu, które wszcząłem, toczy się nadal. Zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Warszawie i śledzić je mogę teraz tylko jako odbiorca mediów, a nie zaangażowany prokurator. Odnosząc się do tego, co się dzieje teraz, ośmielam się twierdzić, że podjęte przeze mnie czynności poprzedziły to, co teraz mamy, czyli groźby ataku na Trybunał Konstytucyjny. Jakieś pomysły planów B i C, działania, które osłabiają instytucje demokratyczne w naszym kraju, po to, by można było rządzić na sposób dyktatury, gdzie będzie się liczyć to, co powie partia, a nie co stanowi prawo. Jestem tym wszystkim szczerze zaniepokojony. Kiedy wszczynałem śledztwo, nie przewidywałem, że dojdzie do takiej eskalacji tych działań. W mojej ocenie, a mówię to nie jako prokurator, ale zwykły obywatel, ta eskalacja postępuje.
Wraca pan do pracy. Czy to będzie prokuratura we Wrocławiu, jak chciał tego Adam Bodnar?
Mnie z Wrocławiem nic nie łączy i nie wiem skąd w ogóle ten pomysł. Od 10 lat mieszkam w Warszawie. Nie rozumiem tych wymysłów pana Adama Bodnara dotyczących Wrocławia, dodam, że później pisał do mnie także coś o Katowicach. Nie będę codziennie dojeżdżał do pracy z Warszawy do Wrocławia, czy do Katowic w obie strony, bez uznania tego za podróż służbową. Tu nie chodzi o koszty, tylko o sam wysiłek fizyczny, bo miałbym codziennie 5 godzin spędzić w samochodzie, i dla mnie to jest nieludzkie traktowanie. Ja nie wykonam takiego obowiązku.
Co zatem pan zamierza?
Moim miejscem pracy jest ulica Postępu 3 w Warszawie i Prokuratura Krajowa, gdzie zmierzam się udać tuż po weekendzie majowym. Przyjdę do Prokuratury Krajowej z wnioskiem do biura kadr, żebym otrzymał określony zakres czynności. Liczę na to, że Prokurator Generalny Waldemar Żurek sprosta temu zadaniu i nie zostawi mnie bezczynnego, albo też nie wpuści do budynku. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. To jest moja perspektywa na najbliższe tygodnie.
Dziękuję za rozmowę.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/757451-ostrowski-wraca-do-pracy-przyjde-do-pk-po-majowym-weekendzie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.