Szef MSWiA stworzył sytuację, z której nie ma dobrego wyjścia: albo potraktuje policję jak par excellence bojówkę, albo jak ZOMO, a odpowiedzialności i tak nie uniknie.
Marcinowi Kierwińskiemu, ministrowi spraw wewnętrznych, musiało się jeszcze bardziejpomieszać w głowie, kiedy prezydent Karol Nawrocki przyjął ślubowanie od dwojga wybranych przez Sejm osób na wakujące stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego. I tych dwoje mogło przystąpić do wykonywania obowiązków sędziów, co bez złożenia ślubowania „wobec prezydenta” nie jest możliwe. Ale pozostało jeszczeczworo wybranych przez Sejm, którzy ślubowania nie złożyli. Kierwińskiemu jeszcze bardziej pomieszało się w głowie, gdyż już miał pomieszane, gdy żadna osoba z sześciorgaślubowania wobec prezydenta jeszcze nie złożyła
Już pomieszany Kierwiński 20 marca 2026 r. wyrwał się, żeby postraszyć, iż przy pomocy policjantów dostarczy sześciorowybranych przez Sejm do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w Alei Szucha. Kiedy jeszcze Kierwiński miał pomieszane tak zwyczajnie, niezależnie od tego, czym postraszył 20 marca, nawet się nie zastanowił (po co, skoro nigdy się nad czymś poważnym nie zastanawiał), żenie dysponuje żadnymi podstawami prawnymi, żeby wchodzić z policją do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego 20 marca 2026 r. w TVP Info mógł dziarskostwierdzić: „Jeżeli pan Święczkowski będzie utrudniał nowo wybranym sędziom rozpoczęcie pracy, nie pozwoli im wejść, to oczywiście państwo w tej sprawie będzie reagować. (…) Prokuratura, policja mają swoje obowiązki”. Równie dziarski, a może nawet bardziej był Marcin Kierwiński 2 kwietnia 2026 r. w TVN24, gdzie też straszył i łajał.
Pomieszany szef MSWpomylił (albo i nie), działania policji z tym, co jest typowe dla różnych bojówek. Wątpliwość, czy coś pomylił bierze się stąd, że już 9 stycznia 2024 r. zlecił policji zadanie bojówkarskie, a ponieważ to służba hierarchiczna, więc zlecenie zostało wykonane, mimo że wszystko przebiegło wedle bojówkarskich wzorów. W styczniu 2024 r. bojówka Kierwińskiego weszła do Pałacu Prezydenckiego, by zatrzymać posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Zatrzymanie było wielkim skandalem, gdyż odbyło się to bez wiedzy i zgody prezydenta Andrzeja Dudy, z naruszeniem specjalnego statusu miejsca, gdzie się to odbyło. Policjanci po prostu wtargnęli do pomieszczeń, w których mogą przebywać wyłącznie osoby uprawnione ze względu na ważne tajemnice państwowe. A ścigani posłowie nie zostali przyłapani na gorącym uczynku, czyli podczas popełnienia przestępstwa, choć i wówczas byłyby różne ograniczenia. Ale pomieszany Kierwiński ograniczeń nie uznaje. Dlatego machnął obiema rękami, gdy 12 stycznia 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji i SOP w związku z czynnościami podejmowanymi przy zatrzymaniu w Pałacu Prezydenckim.
Niektórzy twierdzą, że przy pomieszanym Kierwińskimw styczniu 2026 r. całkiem się pomieszało funkcjonariuszom przebywającym akurat w jednostce w Piasecznie. Urządzili sobie tam libację, a potem rozochocony oficer zgwałcił młodą policjantkę. Zaraz się okazało, że to był wierzchołek góry lodowej, gdy chodzi o patologie w policji i chyba najmniejszym problemem było chlanie. Pomieszany Kierwiński postraszył i pogroził, a dopaść próbował raczej niższe szarże, aby mu się, żeby mu się cała kadrowa układanka nie rozsypała.
Wyrywanie się w marcu i kwietniu 2026 r. pomieszanego Marcina Kierwińskiego do napaści przez policję na TrybunałKonstytucyjny świadczy o tym, że koniecznie chce się on zasłużyć wobec herszta rządzącej ferajny, czyli premiera Donalda Tuska. Ale robiąc to, jednocześnie stał się chłopcem na posyłki ministra Waldemara Żurka. I stworzył sobie sytuację, z której nie ma dobrego wyjścia:niewielka (o ile jakakolwiek) jest bowiem różnica między traktowaniem policji jak par excellence bojówki albo tak, jak w czasach PRL władza traktowała milicję, a szczególnie ZOMO.
Gdyby pomieszany Kierwiński po Wielkanocy przeprowadził jakąś akcję w TK, musi wiedzieć, że nie uniknie (prędzej niż później to nastąpi) odpowiedzialności karnej. Bo weźmie udział w zamachu stanu. Organizując napaść na Trybunał popełni przestępstwo ścigane z art. 128. Kodeksu karnego [Zamach na konstytucyjny organ RP]. Paragraf 1. tego artykułu stanowi: „Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności od lat 3 do 20”.
Napaść policji na TK spełniałaby wszelkie kryteria zamachu na konstytucyjny organ, co byłoby zamachem stanu. Już przygotowania do tej napaści są ścigane i podlegają karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Także zapowiedzi ataku na Trybunał są karalne, gdyż „kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. Od odpowiedzialności karnej nie uchroni Kierwińskiego coś, co można uznać za podżeganie – przez Donalda Tuska i Waldemara Żurka. Ich lojalność wobec pomieszanego Kierwińskiego nie trwałaby dłużej niż 0,001 sekundy. Ale jeśli koniecznie chce się znaleźć „pod celą”, to jego wybór.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/757304-jesli-kierwinski-rozkaze-policji-napasc-na-tk-trafi-pod-cele
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.