„Okazało się, że pozycja prezydenta jest bardzo mocna, natomiast my zaczynamy spadać i zaczyna następować proces zresztą opisywany przez media, przez niektóre z dużą satysfakcją, pożerania naszego elektoratu przez Konfederację. Postanowiliśmy temu zapobiec. Ta prosta metoda zapobieżenia okazała się niemożliwa, więc przyjęliśmy inną i wydaje się, że działa” - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński w Magazynie Anity Gargas na antenie Telewizji wPolsce24.
Gościem Magazynu Anity Gargas był prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który został zapytany, czy „pociąg” Prawa i Sprawiedliwości jest dobrze prowadzony przez „maszynistę”, czyli kandydata tej formacji na premiera Przemysława Czarnka.
Maszynista się naprawdę sprawdza. Mamy analizy, nie nasze analizy, co jest zawsze zaletą, bo jest niebezpieczeństwo, że jak są nasze, to nie są do końca obiektywne, które pokazują, że cele operacji są już realizowane na poziomie zaawansowania, który można uznać za zadowalający, nawet zdecydowanie zadowalający, jak na tę fazę
— wskazał lider PiS.
Czytaj także
Kulisy
Anita Gargas zapytała o kulisy wyboru kandydata PiS na premiera.
Myśli różnych naszych wybijających się polityków nie znam, ale tym razem nie było tak jak w wypadku wyborów prezydenckich, że początkowo naprawdę było tych kandydatów wielu, a zgłaszało się kilku ponad to, co było poważnie rozważane przez kierownictwo partii. Tym razem w gruncie rzeczy było tylko jedno nazwisko, czyli właśnie pana profesora Przemysława Czarnka, ale oczywiście w tle był pan premier Morawiecki, którego dążenie do powrotu na to stanowisko jest zupełnie naturalne i jego zasługi niepodważalne, ale my mamy główny zasób elektoratu na prawo. Tam nie jest popularny, tak to można powiedzieć
— wskazał.
Czy dlatego, że zrobił coś złego? Jak każdy popełnił jakieś błędy, ale generalnie rzecz biorąc, zrobił dużo więcej dobrego niż złego. Nieporównanie więcej, ale ta bardzo niesprawiedliwa i często wręcz wściekła propaganda przeciwko niemu kierowana, zarówno ze strony lewej, jak i ze strony prawej, doprowadziła do tego, że po prostu on szczególnie właśnie dla prawej strony jest zupełnie nie do przyjęcia i stąd ta kandydatura tak naprawdę była kandydaturą nierealną
— powiedział.
Podkreślił jednak, że rozumie krzywdę, która spotkała Mateusza Morawieckiego, ale wskazał, że jest on twardy i nie przeżywa tego rodzaju stanów rozgoryczeniem.
Co z Boguckim?
Prezes PiS został zapytany o to, czy szansę na zostanie kandydatem jego formacji na premiera miał Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP.
Był taki moment, w którym rzeczywiście był rozważany Zbigniew Bogucki. To bardzo sprawny polityk, to widać wyraźnie, kiedy się przyjrzeć jego działalności jako szefa kancelarii prezydenta. Natomiast to była koncepcja, którą można było rozważać tylko wtedy, jeżeli on pełniłby w dalszym ciągu tę funkcję, którą w tej chwili pełni, to znaczy był szefem kancelarii. Nie ma żadnych zakazów w tej dziedzinie, mógłby być naraz szefem kancelarii i jednocześnie kandydatem na premiera, chodziło po prostu o to, żeby było zupełnie jasne i oczywiste, że to nie była sfera deklaracji, tylko takich oczywistych faktów, że to jest kandydat pana prezydenta Nawrockiego, ale nie porozumieliśmy się, nie udało się
— wyjaśnił.
Chociaż oczywiście to było tak jak to się często dzieje między sojusznikami, że nie w każdej sprawie mają takie sam zdanie
— dodał.
Sprawczość prezydenta
Jarosław Kaczyński zwrócił uwagę, że sprawczość oddziaływania prezydenta Karola Nawrockiego byłaby zdecydowanie większa, gdyby istniał przychylny mu rząd.
Rozmawialiśmy jeszcze o tym na początku tych dni, kiedy już był kandydatem na prezydenta. Była rozmowa w jednej z warszawskich restauracji i tam, ta sprawa stanęła tak bardzo jasno: „chce pan rządzić, to musi pan mieć swój rząd, bo jeżeli prezydent jest z innej opcji niż ta opcja rządowa, to może się różnie układać, ale to nie oznacza, że prezydent ma wtedy bardzo dużo do powiedzenia”. Ma sporo do powiedzenia, ma różne instrumenty, zresztą tutaj konstytucję można w moim przekonaniu różnie interpretować
— wskazał.
Wydawało nam się, że prezydent będzie chciał pójść tą drogą tak prosto, ale on uważa, że lepsza jest droga nieco bardziej zawiła, ale na pewno chce iść w tym kierunku
— przekazał.
Czytaj także
Pożeranie PiS
Prezes PiS został zapytany o to, czy wybór Przemysława Czarnka oznacza chęć mobilizacji swojego elektoratu, czy też podjęcie walki o wyborców Konfederacji zamiast o wyborców centrum.
Centrum jest dość enigmatyczne w Polsce. Znaczna część naszych zwolenników przeniosła się do Konfederacji, był taki fenomen
— zauważył.
Jarosław Kaczyński dodał, że podczas wyborów prezydenckich doszło do nietypowego zdarzenia, kiedy to kandydat PiS miał mniejsze poparcie niż sama formacja, co nie jest typowym zjawiskiem.
Ale od tej pory, kiedy wygrał, czyli uzyskał przeszło 50 proc., myśmy nie tylko nie zaczęliśmy rosnąć, tylko zaczęliśmy spadać. I w związku z tym chcieliśmy temu procesowi, który na pewno miał związek, z tym że pewna część społeczeństwa, ta o poglądach prawicowych jednak nie łączyła nas z panem prezydentem, który był jednak człowiekiem wysuniętym przez nas i wydawało się, że sprawa jest prosta. Okazało się, że pozycja prezydenta jest bardzo mocna, natomiast my zaczynamy spadać i zaczyna następować proces zresztą opisywany przez media, przez niektóre z dużą satysfakcją, pożerania naszego elektoratu przez Konfederację. Postanowiliśmy temu zapobiec. Ta prosta metoda zapobieżenia okazała się niemożliwa, więc przyjęliśmy inną i wydaje się, że działa
— wskazał.
Apel prezesa PiS
Prezes PiS został zapytany także o swój apel z konwencji, gdzie bronił rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego.
Elementem, który na pewno także przyczynił się do tego, bo wpisywał się w gruncie rzeczy w ten nieustanny atak Konfederacji na nas, była właśnie tego rodzaju krytyka. Krytyka w moim przekonaniu, ale oczywiście w tych sprawach zawsze można dyskutować, niesprawiedliwa i opierająca się zwykle na braku prawdziwego rozeznania politycznego, które wynika z praktyki. Polityka to jest dyscyplina, której się człowiek uczy w praktyce, a bardzo wielu spośród tych krytyków takiej praktyki tak naprawdę nie ma, bo ta praktyka to jest praktyka rządzenia przede wszystkim. Oni krytykowali bardzo często bez jakichkolwiek podstaw albo na podstawie bardzo słabej
— powiedział.
Co niektórzy słabsi psychicznie albo też mający różnego rodzaju intencje personalne ludzie, także naszej strony w to się wpisywali. Byli też posłowie, którzy widać było, że jak ich dziennikarz czy też ich kolega z Konfederacji, też zwykle parlamentarzysta przyciska, to idą do tyłu, cofają się natychmiast, jakby do tego dołączają. I temu trzeba było położyć kres zdecydowanie, bo partia takich ludzi, którzy tak naprawdę nie wiedzą jak, nie potrafią się bronić, są tak rozmiękczeni, nie ma żadnych szans. Takich ludzi trzeba po prostu, jeżeli będą się upierali przy takim stanowisku, eliminować
— wyjaśnił.
Z drugiej strony ci, którzy mieli największy wpływ na rządzenie, nie mogą się też wypierać tego, że podejmowali pewne decyzje i że czasem były to decyzje nie całkiem fortunne. Były podejmowane z dobrą wolą, ale jednak mogły budzić pewne wątpliwości. Tutaj trzeba było po prostu powiedzieć tak: „W tej chwili idziemy do przodu, formujemy nowy program, bo przecież ta praca trwa, jest bardzo intensywna i wokół tego programu będziemy później prowadzili już tę kampanię wyborczą. Natomiast te inne sprawy zostawmy na razie historykom, pamiętnikom, różnego rodzaju dyskusjom historycznym, bo to jest właściwe miejsce dla dyskutowania tego rodzaju problemów. W polityce trzeba mieć zdecydowane stanowisko i trzeba wyciągać wnioski z tego, że nie działa się na terenie seminarium, tylko na terenie nieustannego starcia, jakim jest polityka
— wskazał.
Czytaj także
Adrian Siwek/wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/757015-tylko-u-nas-prezes-kaczynski-w-obronie-dorobku-rzadow-pis
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.