Zaledwie dwa miesiące temu Donald Tusk z wielkim hukiem powołał specjalny zespół analityczny ds. zbadania pedofilskiej afery Epsteina. Waldemar Żurek miał tropić polskie wątki i rosyjskie ślady. Efektów jak dotąd nie widać. Opinią publiczną wstrząsnęły za to upiorne skandale pedofilskie i zoofilskie w Kłodzku, Złotowie czy Szczecinie. Każdy z nich z premedytacją uciszany przez polityków KO i zagłuszany przez liberalno-lewicowe media. Wszystko po to, by ludzie Tuska mogli nadal z fałszywą „wyższością moralną” krytykować opozycję i atakować Kościół, wskazując winnych i odwracając uwagę od własnych zbrodni. W zdrowej demokracji taka afera zmiotłaby rząd! Nie bez przyczyny Platforma Obywatelska wygrywa w zakładach karnych. Kto z nią trzyma, jest bezpieczny. Dlaczego wszelkiej maści zboczeńcy i przestępcy tak lgną te tego środowiska? Czy Donald Tusk pojmie wreszcie, że nic tak nie wspiera wynaturzeń, jak ideologia LGBT+ promowana przez jego partię z dziką determinacją.
Skąd tyle nadużyć w Koalicji Obywatelskiej?
W Koalicji Obywatelskiej nic nie liczy się bardziej niż ideologiczne zaangażowanie i partyjna lojalność. Zaangażowani trafiają pod opiekuńcze skrzydła władzy, zyskując pewność, że chroni ich obietnica Neumanna. Profil etyczny nie ma znaczenia. Przeciwnie, im bardziej ochoczo będą „je..ć PiS”, tym lepiej. Najbardziej promowane są takie osobowości, jak średnio rozgarnięty intelektualnie Michał Szczerba czy Witold Zembaczyński, który przyjął ten żałosny bluzg podsycany przez ruską propagandę za „hasło przewodnie swojej myśli politycznej”. Im większy tupet, tym większe zasługi. Widać to dobrze na szczeblu centralnym, ale jeszcze lepiej w strukturach regionalnych. Lokalne układy personalne tworzą barierę utrudniającą wczesne wykrywanie patologii. Zresztą nawet jeśli zostaną ujawnione, trudno je skutecznie wyeliminować. Dlaczego? Jacek Protasiewicz mówi wprost: „Ludzie się po prostu boją. Boją się o chleb”. Bo przecież największym pracodawcą w regionie jest samorząd opanowany przez układ polityczny, który rozdaje karty. Kto ma siłę się temu przeciwstawić? Przypadki ostatnich lat pokazały, że ktokolwiek dotknie chorego układu, zostanie zniszczony.
Szczeciński węzeł wpływów i sprawa Krzysztofa F.
Szczeciński dziennikarz Tomasz Duklanowski został zaszczuty po opisaniu afery pedofilskiej Krzysztofa F., wysokiej rangi byłego urzędnika Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Pedofil ze Szczecina nie był marginalnym działaczem, lecz postacią głęboko zintegrowaną z elitą polityczną regionu. Jego kariera w Urzędzie Marszałkowskim, zdominowanym przez PO, rozpoczęła się już w 2004 roku. Przez lata budował swoją pozycję jako aktywny uczestnik życia społeczno-politycznego, działacz LGBT. Szczególny niepokój budzi fakt, że w czasie, gdy zawodowo odpowiadał za walkę z uzależnieniami i współpracę z instytucjami opiekuńczymi dla dzieci, sam dopuszczał się czynów o charakterze pedofilskim i narkotykowym. Jedną z jego ofiar był trzynastoletni chłopiec, który ostatecznie popełnił samobójstwo. Choć zarzuty postawiono już w 2020 roku, przez długi czas panowała zmowa milczenia. Krzysztof F. został prawomocnie skazany w grudniu 2021 roku, ale skandal wybuchł dopiero po roku. Reakcja Platformy Obywatelskiej szokuje. Zamiast jednoznacznego potępienia czynów sprawcy i przeprowadzenia audytu w strukturach samorządowych, politycy Donalda Tuska atakowali dziennikarzy, którzy ujawnili zbrodnię. Klasyczne odwrócenie uwagi. Do dziś trudno zrozumieć postawę poseł Magdaleny Filiks. Nie tylko po ujawnieniu sprawy jej syna…
Pedofilski skandal działaczki PO w Kłodzku
Przerażające doniesienia z Kłodzka budzą największe obrzydzenie. Wstrząsającą aferę pedofilsko-zoofilską z udziałem lokalnej działaczki Platformy Obywatelskiej Kamili L. (wcześniej W.), także próbowano wyciszyć. Śledztwo wykazało, że jej mąż, Przemysław L., przez ponad dekadę (od 2011 do grudnia 2022 roku) znęcał się seksualnie m. in. nad swoją pasierbicą – córką Kamili L. W połowie marca usłyszał wyrok 25 lat więzienia m.in. za gwałt, podawanie ofiarom substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych, a także za znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura podała, że mężczyzna dopuścił się przestępstw seksualnych wobec dzieci poniżej 15. roku życia oraz zwierząt. Zarzuty wobec Kamili L. są wyjątkowo drastyczne. Sąd uznał, że kobieta, przewidując możliwość wykorzystywania córki przez męża, w żaden sposób nie przeciwdziałała tym zbrodniom. Co więcej, w toku śledztwa okazało się, że uczestniczyła w aktach zoofilii. Prokuratorzy, którzy pracowali nad śledztwem byli tak wstrząśnięci materiałem dowodowym, że wymagają opieki psychologa.
Ta porażająca historia mogła pogrążyć partię Donalda Tuska tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Skutecznie ją jednak przemilczano. Jak udało się to ukryć? Prowadzący śledztwo prokurator Wiesław Dworczak przez wiele miesięcy zatajał postępowanie przed swoimi przełożonymi.
Mimo, że Kamila L. była głośną działaczką KO, uczestniczącą aktywnie w życiu partyjnym, bywającą na wydarzeniach i marszach w towarzystwie głównych polityków PO, ci dzisiaj udają że jej nic takiego nie miało miejsca. Zamilkła nawet wicemarszałek Monika Wielichowska, która była ze skazaną w zażyłych relacjach. Twierdzi ona, że Kamila L. została usunięta z szeregów partii, co także okazuje się kłamstwem. Złożyła rezygnację dopiero po 10 miesiącach od zarzutów, a przyczyną były jej partyjne zaniedbania w sprawach związanych z listami wyborczymi.
Pedofile z PO
Czy opisane powyżej przypadki są odosobnione? Bynajmniej. Stanisław Pyrzanowski ujawnił w swoim reportażu kulisy afery pedofilskiej w Złotowie. Szef powiatowych struktur PO w przez lata molestował tam dzieci. Skrzywdził co najmniej 14 dziewczynek. Partia udawała, że o niczym nie wie, a gdy w obronie dzieci stanął jeden z radnych – Aleksander Antoniewicz – został poddany szykanom.
Symptomatyczny brak reakcji
O przerażającej pedofilii z Kłodzka mówi cała Polska. Reakcja Koalicji Obywatelskiej jest jednak niemal niezauważalna. W przemilczeniu sprawy wspierają ją liberalno-lewicowe media. Co na to Donald Tusk? Na pytanie dziennikarzy rzuca wściekłym oskarżeniem o manipulację.
Jest wyjątkowym skandalem próba politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii. Mnie nikt nie musi przekonywać. Byłem pierwszym politykiem, który wytoczył bezwzględną walkę pedofilii i innym przestępstwom na tle seksualnym. Wtedy, kiedy byłem po raz pierwszy premierem. (…) Ja znam tylko jeden przypadek zbrodni pedofilii kryty przez polityków. On dotyczy jednego z najważniejszych polityków PiS-u. Nie będę używał nazwiska, bo nie chcę robić z tego polityki. Dobrze wiecie, o jakiej sprawie mówię. Tam zaangażowano całe państwo, żeby sprawie łeb ukręcić
— powiedział do dziennikarzy. Symptomatyczne. Manewr odwrócenia uwagi i przerzucenia odpowiedzialności stosowany jest za każdym razem, gdy oskarżenia są zasadne. Stara zasada „złodziej krzyczy: łapać złodzieja” ćwiczona jest w Koalicji Obywatelskiej od lat.
Co ze specjalnym zespołem ds. Epsteina?
Donald Tusk miota się w gąszczu własnych pułapek. Zaledwie 2 miesiące temu wziął na sztandar walkę z pedofilią, by odwrócić uwagę od palących spraw politycznych. Podczas posiedzenia rządu na początku lutego powołał zespół analityczny ds. skandalu pedofilskiego po ujawnieniu dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina w USA. W pełnym emocji wystąpieniu przekonywał, że istnieje nie tylko potrzeba ochrony ewentualnych polskich ofiar, ale niepokoją go podejrzenia o udział rosyjskich służb w organizowaniu procederu kompromitacji polityków.
Tutaj nie ma miejsca na żadne usprawiedliwienia czy relatywizowanie, że to nic strasznego. Jeśli ktoś chce ubić na tym jakiś polityczny interes, jeśli ktoś ma jakiś polityczny powód, żeby przemilczać albo udawać, że nic się nie stało, nic się nie działo, to jest dla mnie oczywiste, że nic na tym nie ugra. Straci na tym straci dobre imię i wstyd zostanie z kimś takim do końca jego życia. I nie możemy na to pozwolić, aby ktokolwiek lekceważył te kwestie szczególnie dlatego, że do zbadania są, jak powiedziałem polskie wątki
— mówił na posiedzeniu rządu.
Więc jak to jest panie premierze? Internauci doliczyli się już 10 udokumentowanych przypadków pedofilii w kręgach Platformy Obywatelskiej. Biorąc pod uwagę skalę tego zbrodniczego światka, można przypuszczać, że pojawią się kolejne. Jak zatem idzie tropienie działalności obcych służb w obszarze politycznych skandali obyczajowych? Czy liberalno-lewicowi politycy zaczną nareszcie łączyć kropki i zrozumieją, że pedofilia ma swoje źródła także w rozwiązłej ideologii LGBT+, którą z taką determinacją próbuje się infekować coraz młodsze dzieci, nawet wbrew woli rodziców?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756930-hipokryzja-tuska-tropi-epsteina-nie-zauwaza-pedofilow-z-ko
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.