Nowy klub parlamentarny Centrum zajął się „szalenie ważną” sprawą - złożył projekt poselski ws. depenalizacji posiadania niewielkiej ilości marihuany (15 g suszu i jedna roślina), który firmuje m.in. Ryszard Petru. Niezrzeszony poseł Marcin Józefaciuk zarzucił Centrum „polityczne zawłaszczenie”. Jak bowiem stwierdził, projekt powstał w ramach zespołu parlamentarnego, a nie w tym konkretnym klubie. „Założenia powstały podczas pracy zespołu ds. depenalizacji marihuany, a następnie Ryszard Petru zlecił napisanie projektu i za niego zapłacił. Gotowy był od ponad pół roku. Co zrobiłeś, żeby zebrać podpisy i go złożyć?” - odparła poseł Ewa Szymanowska z Centrum. Między parlamentarzystami wywiązała się emocjonalna dyskusja.
Od czterech lat wojna za naszą wschodnią granicą. Do tego - rośnie zadłużenie Polski. Wydawać by się mogło, że palących potrzeb dotyczących codziennej egzystencji Polaków mamy w kraju aż nadto. Grupa posłów postanowiła uznać, że do takich, nomen omen, palących potrzeb należy… depenalizacja posiadania na własny użytek niewielkiej ilości marihuany - 15 g suszu i jeden krzak. Projekt, złożony z inicjatywy klubu Centrum, firmował na konferencjach prasowych m.in. Ryszard Petru.
Józefaciuk: To miała być realna zmiana prawa
Wszystko to bardzo nie spodobało się posłowi niezrzeszonemu Marcinowi Józefaciukowi. Nie chodzi jednak o sam fakt złożenia tego projektu, tylko o - jak twierdzi parlamentarzysta - „polityczne zawłaszczenie” przez nowy klub parlamentarny.
To miał być projekt ponadpartyjny. To miała być realna zmiana prawa. To miała być uczciwa współpraca. A wyszło… polityczne zawłaszczenie. Pewien nowy klub w Sejmie w piątek złożył projekt depenalizacji marihuany - do 15 gramów i jednej rośliny na własny użytek. Problem? Ten projekt NIE powstał w tym klubie. Powstał w ramach parlamentarnego zespołu, w którym pracowali posłowie z różnych środowisk - przez wiele miesięcy, z udziałem ekspertów. I co się wydarzyło?
— rozpoczął Józefaciuk obszerny wpis na portalu X.
Projekt został złożony:
❌ bez konsultacji z osobami, które go współtworzyły
❌ bez porozumienia
❌ bez próby uczynienia go projektem ponadpartyjnym
❌ bez możliwości podpisania się przez innych
— wyliczał.
Czyli dokładnie odwrotnie niż powinno wyglądać uczciwe stanowienie prawa. Powiem wprost: To jest nie fair. To jest nieetyczne. To jest zawłaszczenie wspólnej pracy dla politycznego zysku. I żeby była jasność: pod projektem się podpisałem (a raczej dodałem swój podpis) po jego złożeniu. Bo również pracowałem nad nim. Bo rozmawiałem z ludźmi w wielu innych miejscach. Bo uważam, że to krok w dobrą stronę. Ale… Nie będę udawał, że wszystko jest w porządku. Byłem namawiany, żeby dołączyć do tego klubu. Dziś mówię jasno: nie ma zgody na takie działanie. Nie w takich standardach. Nie w takiej polityce. Nie w takim stylu działania. Polityka to nie jest wyścig „kto pierwszy wrzuci projekt do Sejmu”. To jest odpowiedzialność. To jest współpraca. To jest zaufanie. A jeśli zaczynamy od takich ruchów… to naprawdę źle to wróży na przyszłość. Można robić politykę skuteczną. Ale trzeba ją robić też uczciwie. I tego standardu będę pilnował
— podsumował zbulwersowany Józefaciuk.
„Ryszard Petru zlecił napisanie projektu i zapłacił”
Parlamentarzyście odpowiedziała Ewa Szymanowska z klubu Centrum.
Marcin, to co piszesz jest bardzo nie fair. Po pierwsze z tego co wiem to zostałeś poinformowany w piątek przez Ryszarda, że składamy ten projekt i gdybyś chciał to mogłeś się podpisać. Założenia powstały podczas pracy zespołu ds. depenalizacji marihuany, a następnie Ryszard Petru zlecił napisanie projektu i za niego zapłacił. Gotowy był od ponad pół roku. Co zrobiłeś, żeby zebrać podpisy i go złożyć? Ja próbowałam namówić do jego złożenia Polskę 2050 ale nie było zainteresowania. Pozostali posłowie pracujący w zespole swoich klubów też nie przekonali, by go złożyć, a teraz problem, bo my jako cały klub się podpisaliśmy i złożyliśmy. Na konferencji jasno padło, że to jest efekt pracy zespołu parlamentarnego. Nie ukrywaliśmy tego. Ile jeszcze ludzie, którzy poświęcili nam czas i przychodzili na spotkania zespołu mieli czekać?
— zapytała.
Skoro jest to efekt pracy zespołu - dlaczego na wprost nie zaproponowano członkom podpisania się pod projektem oraz uczestniczenia w konferencji? Jako klub oczywiście możecie robić co uważacie za słuszne, ale nie jest fair przejąć wyników prac zespołu. Po prostu nie fair. Problemem nie jest to, że złożyliście - super. Problemem jest szczerość i trzymanie się zasad, na które się umawialiśmy - to się nazywa bycie godnym zaufania. Słabo to wyszło - serio
— skomentował Józefaciuk.
Nie fair to jest to co teraz robisz, bo przez pół roku nawet raz się nie zainteresowałeś co z tym projektem i co z nim robimy, ale teraz wylewasz gorzkie żale
— odpowiedziała Szymanowska.
Absurd, spójrz na moje prace w komisji petycji, spójrz na interpelację. Rozumiem, że skoro u ciebie się nie dowiadywałem i nie rozmawiałem o tym - to znaczy, że nie byłem na bieżąco i nie przekazywałem uwag, tak? A czy żale wylewam - nie. Po prostu umawiając się na coś - trzymasz się tych zasad, nie? Spoko
— stwierdził poseł niezrzeszony.
Wiem, że jesteś pracowitym posłem, ale pytań w sprawie tej ustawy nie było z Twojej strony. Temat leżał
— skwitowała polityk klubu Centrum.
Skończyło się na „wygenerowaniu hejtu”
W innej części dyskusji Szymanowska zarzuciła Józefaciukowi, że „wygenerował hejt”. Najpierw jednak polityk załączyła fragment nagrania z konferencji, gdzie Ryszard Petru mówi, że projekt powstawał właśnie w zespole parlamentarnym.
Marcin, gdybyś zechciał obejrzeć chociaż początek konferencji prasowej to byś wiedział, że wyraźnie zostało powiedziane gdzie ten projekt powstał i kto nad nim pracował. Przykre jest to, że padły z Twoich ust takie oskarżenia, tym bardziej, że ten projekt był gotowy od ponad pół roku i wiesz dobrze, że leżałby dalej. Skupmy się teraz na celu, a cel jest taki żeby doprowadzić tę ustawę do szczęśliwego końca. Jeśli to się uda, to będzie to sukces nas wszystkich
— napisała Ewa Szymanowska.
Tak, skupMY się na celu. Póki co, część tego MY została pominięta i to nie było w porządku. Jako klub macie prawo i obowiązek działać - i super. Jako zespół - już nie super, że pomija się ludzi (i to nie o mnie chodzi) . Tylko tyle i aż tyle. Po prostu przykro, że to nie nowa jakość, na którą miałem trochę nadzieję. Ale cóż - cel jest ważniejszy
— odpowiedział Marcin Józefaciuk.
Marcin, projekt by leżał do końca kadencji. Taka jest prawda. Jeśli w ten sposób szukasz rozgłosu na X to nie tędy droga. Wygenerowałeś hejt, a nie podejrzewam Cię, że na tym Ci zależało
— napisała poseł klubu Centrum.
Ewo, nie, nie leżał by - ale rozumiem narrację. Tego się nie dowiemy. Konfederacja potrafiła postąpić fair w sprawie alienacji rodzicielskiej. Do Twoich zarzutów i ocen nie mam zamiaru się odnosić. Masz do nich prawo. Przecież wiadomo, że metoda ofiara-kat jest jedną z najpopularniejszych technik manipulacji. Wróćmy do posta… Zespół składa się z 18 członków z różnych klubów. Ma moc składania projektów. Skoro projekt jest wypracowany w zespole - to ile osób spoza Twojego klubu dostało propozycję podpisania się? Nie sądzę, aby nie zgadzali się z zapisami. Złożyliście - i super. Chwała wam za to. Ale nie o tym jest post. Pozdrawiam
— podkreślił parlamentarzysta niezrzeszony.
Czy naprawdę w obecnej sytuacji - zarówno krajowej, jak i zagranicznej w tych obszarach, które nas dotycząc - legalizacja marihuany jest tak niesamowicie ważną sprawą, że parlamentarzyści muszą się o nią kłócić?
X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756790-poslowie-poklocili-sie-o-marihuane-zawlaszczenie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.