Szykują się duże zmiany w wynajmie mieszkań na krótki okres. Prawdopodobnie już w maju zaczną obowiązywać regulacje, które nałożą na właścicieli mieszkań wynajmowanych na kilka dni dodatkowe obowiązki. Zdecydowanym ich przeciwnikiem jest Marek Tatała z Fundacji Wolności Gospodarczej. „Naruszenie prawa własności. Niebezpieczny precedens. Wątpliwości konstytucyjne” - napisał ekonomista kojarzony z Leszkiem Balcerowiczem. „Naprawdę dość już tego wycierania gęby wolnym rynkiem, po to, żeby tak naprawdę zakonserwować przywileje tych, którzy na III RP dorobili się najwięcej” - odpowiedziała mu min. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która zachęcała posłów do poparcia projektu ustawy.
Rząd zapowiada największą od lat zmianę zasad najmu krótkoterminowego. Wprowadzony ma być centralny rejestr, wysokie kary za łamanie nowych przepisów o najmie krótkoterminowym, który ma być w zasadzie zrównany z usługą hotelarską. Gminy mają mieć możliwość wyznaczania stref wolnych od najmu krótkoterminowego, co może realnie zmienić strategie właścicieli mieszkań, które mają być obowiązkowe wpisywane do rejestru pod groźbą kary 50 tys. zł. Projektem ustawy ma się po świętach zająć Sejm. Regulacje mogą zacząć obowiązywać już w maju. Do ich poparcia przed dwoma dniami zachęcała posłów na X minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. W kontrze do jej wpisu wypowiedział się Marek Tatała z Fundacji Wolności Gospodarczej, jeden z najbliższych współpracowników Leszka Balcerowicza.
Mam nadzieję, że znajdą się posłowie, którzy nie dadzą się nastraszyć hasłami minister Pełczyńskiej „po której stoicie stronie”. Poniżej osiem argumentów, które posłowie mogą wykorzystać, by zagłosować przeciwko lub istotnie poprawić projekt Polski 2050. Nie dajcie się wepchnąć w polaryzację „my” lub „oni”.
1. Naruszenie prawa własności.
Prawo własności obejmuje również możliwość czerpania pożytków z mieszkania. Ustawa formalnie nie zakazuje najmu krótkoterminowego, ale robi coś sprytniejszego – przerzuca zakaz na wspólnoty mieszkaniowe. To legislacyjny unik w stylu Piłata: „my niczego nie zakazujemy”.
2. Zamiast egzekwować prawo – tworzymy nowe.
Jeśli problemem są hałas, imprezy czy śmieci, to są to już dziś zachowania nielegalne. Najpierw trzeba egzekwować istniejące przepisy. Można też wprowadzić dodatkowe obowiązki dla właścicieli lokali. Nie trzeba od razu wprowadzać zakazów. Nawet nie spróbowano inaczej podejść do rozwiązania problemów, które się pojawiają. A to pomogłoby nie tylko przy uciążliwych turystach, ale też przy innych typach uciążliwych sąsiadów.
3. Niebezpieczny precedens.
Jeśli wspólnota może zakazać najmu krótkoterminowego, to dlaczego nie:
— wynajmu studentom – bo imprezują,
— cudzoziemcom – bo są inni,
— rodzinom z dziećmi – bo za dużo płaczą,
— właścicielom psów – bo szczekają.
Precedensy w prawie działają długo. Gdy kiedyś ktoś zaproponuje zakazy wynajmu np. imigrantom, będzie mógł się powołać na tę logikę.
4. Wątpliwości konstytucyjne.
Ograniczenia praw majątkowych powinny wynikać wprost z ustawy i być proporcjonalne. Tu realną władzę regulacyjną dostaje większość sąsiadów. A politycy dobrze wiedzą, że dziś nie mamy sprawnie działającego sądu konstytucyjnego, który mógłby to ocenić.
5. Mniej mieszkań dla turystów = droższe podróże.
Ograniczenie podaży noclegów oznacza wyższe ceny. Największym beneficjentem ustawy będzie branża hotelowa. Gdyby podążać logiką minister Pełczyńskiej-Nałęcz, która wszędzie widzi zły biznes, korporacje i lobbystów, należałoby zapytać, czy za projektem stoi hotelarskie lobby?
6. Klasa średnia też jest właścicielem mieszkań.
Minister Pełczyńska-Nałęcz często mówi o „klasie średniej”. Problem w tym, że częścią klasy średniej są również ludzie, którzy kupili mieszkania i dziś wynajmują je turystom.
7. Leczenie objawów zamiast przyczyn niedoboru mieszkań.
Problemem Polski nie są platformy pomagające w wynajmie krótkoterminowym. Problemem jest zbyt mała podaż mieszkań. Najskuteczniejsze rozwiązanie jest znane: build, baby, build – budować więcej i przestać blokować rozwój miast. A to wymaga między innymi zwalczania mentalności NIMBY (Not In My Backyard), którą ustawa Polski 2050 wzmacnia.
8. Więcej konfliktów sąsiedzkich.
Ustawa stworzy nowe napięcia między właścicielami mieszkań a resztą wspólnoty. Stabilność prawa własności zostanie podważona. Zamiast tego państwo mogłoby: poprawić egzekwowanie prawa, stworzyć rozwiązania prawne ograniczające negatywne efekty zewnętrzne oraz wspierać dialog między mieszkańcami w duchu tego, o czym pisał Ronald Coase, ograniczając koszty transakcyjne negocjacji.
Można mniej radykalnie niż Polska 2050 minimalizować negatywne efekty zewnętrzne najmu krótkoterminowego bez nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności
— napisał w mediach społecznościowych Marek Tatała z Fundacji Wolności Gospodarczej.
Ostra odpowiedź Pełczyńskiej-Nałęcz
Jakie będzie skutek wprowadzanych zmian? Już teraz właściciele mieszkań, obawiając się nowych restrykcji i dodatkowej obowiązków coraz częściej decydują się na przesunięcie części ofert mieszkaniowych w stronę najmu długoterminowego. Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odpowiedziała Tatale pisząc na X, że dość ma już „wycierania gęby wolnym rynkiem, po to żeby tak naprawdę zakonserwować przywileje”.
Przeczytałam to wczoraj, ale musiałam wziąć kilka oddechów, by Wam to wyjaśnić. Ten wpis i całe to wycie wokół krótkiego najmu to esencja polskiego patoliberalizmu. Pod przykrywką wolności i wolnego rynku klasa uprzywilejowana broni swojego wąskiego interesu kosztem interesu rozwojowego Polski.
Czym jest dla nich wolność? To rżnięcie ludzi na podatkach. Na ryczałcie milionerzy płacą 8 proc. lub nic (jak schowają w fundacjach rodzinnych), a zwykli ludzie wpadają w drugi próg i płacą 32 proc. Słyszeliście żeby tzw. liberalni mesjasze zająknęli się w tej sprawie? A przecież nie ma nic bardziej liberalnego niż obrona wypracowanego pieniądza przed niesprawiedliwym opodatkowaniem. Ale tu jakoś Wam jazda na gapę nie przeszkadza, bo fajnie żyć w kraju finansowanym z podatków płaconych przez innych.
To też wolność rznięcia ludzi na marżach np deweloperskich ( 2razy większe niż średnia w UE) i kredytowych (najdroższe w UE)
Wolność robienia biznesu przez 1 proc rentierów i firm skupujących mieszkania pod najem kosztem normalnych właścicieli oraz długoterminowych najemców (studentów, młodych rodzin) Wolność wielkich korpo, w tym big techów do zarabiania kosztem lokalnego biznesu.
To ja proponuje inna wolność:
Wolność do płacenia przez ludzi podatków takich samych jak milionerzy ( w tym nierzadko politycy) w fundacjach rodzinnych.
Wolność do decydowania czego większość mieszkańców chce w swoim bloku.
Wolność do zakupu i wynajmu mieszkania po normalnych cenach.
Wolność do rozwijania lokalnego biznesu
To jest prawdziwa wolność. I naprawdę dość już tego wycierania gęby wolnym rynkiem, po to żeby tak naprawdę zakonserwować przywileje tych, którzy na IIIRP dorobili się najwięcej
— odpowiedziała na X minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756741-najem-krotkoterminowy-pelczynska-nalecz-starla-sie-z-tatala
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.