Wszyscy oficerowie zapraszani do prezydenta zawsze występują do mnie o zgodę – powiedział dzisiaj po posiedzeniu Rady Naczelnej PSL wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że „lojalność generałów jest na najwyższym poziomie”.
Onet.pl podał, że 26 marca po południu w Pałacu Prezydenckim Karol Nawrocki spotkał się z generalicją. Miał zwołać to spotkanie bez pytania o zgodę ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza. Dodajmy, ze dziennikarka Edyta Żemła poczyniła dość daleko idącą interpretację, jakoby prezydent wzywał generałów „na dywanik” - dokładnie tak brzmi tytuł. Ma to sugerować napięcia czy już otwarty konflikt między głową państwa a kierownictwem MON.
Szef MON łagodzi sytuację?
Prawda okazała się jednak nieco inna. Na pismach od szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), które trafiły bezpośrednio do generałów, widniała adnotacja: „do wiadomości ministra obrony”. Pierwsza część rozmów odbyła się w wąskim gronie w Pałacu Prezydenckim. Dopiero później, na szybko, odbyło się spotkanie w siedzibie BBN, w którym uczestniczył wicepremier Kosiniak-Kamysz.
Zaproszenie zostało wystosowane do generałów i do mojej wiadomości. Generałowie zwrócili się do mnie z wnioskiem o pozwolenie, jak zawsze to robią, przekazują informacje. Dobrze wiem, jaki jest ustrój w Polsce. Rozmawiałem z prezydentem dość długo w miniony czwartek na temat konstytucyjnej roli ministra obrony narodowej w czasie pokoju. Zwierzchnictwo prezydenta w czasie pokoju jest realizowane przez ministra obrony narodowej. Tutaj nie ma żadnych odstępstw
— podkreślił na briefingu Kosiniak-Kamysz.
„Bardzo daleko idąca lojalność generałów”
Przypomniał, że „ustawa o urzędzie ministra obrony narodowej jasno i precyzyjnie definiuje, że wszystkie decyzje o charakterze personalnym, strategicznym podejmuje minister obrony narodowej”.
Jest grupa w konstytucji, czterech tak naprawdę dzisiaj stanowisk generalskich, gdzie decyzję o powołaniu podejmuje prezydent, ale jest też potrzebna kontrasygnata premiera w tej sprawie. Wszystko inne w polskiej armii, nawet delegowanie oficerów do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, które jest biurem pana prezydenta, jest decyzją ministra obrony narodowej. I rozumiem, że nikt nie będzie podważał konstytucyjnego porządku państwa polskiego
— zaznaczył.
Dodał, że cieszy się, że „jest bardzo daleko idąca lojalność generałów wobec zasad państwa i prawa”.
Nic bez wiedzy i bez zaangażowania ministra obrony narodowej w tej sprawie się odbyć nie może
— podkreślił.
Generałowie zawsze występują o zgodę szefa MON
Powtórzył, że „wszyscy oficerowie, generałowie, którzy są zapraszani do prezydenta (…) zawsze występują o zgodę do mnie, czy mogą wziąć udział w takim spotkaniu”.
Jest to bardzo lojalne i zresztą też prawidłowe postępowanie. Rozumiem, że prezydent może rozmawiać, przecież nikt nie będzie ograniczał prawa do rozmowy prezydentowi, ale decyzje będą zapadać przy udziale i z ministrem obrony narodowej, jego głosem stanowiącym, bo tak stanowi konstytucja
— powiedział Kosiniak-Kamysz.
Jak mówił, „lojalność generałów jest na najwyższym poziomie”.
Na ile Onetowi chodziło o stworzenie wrażenia konfliktu między Pałacem Prezydenckim a MON, a na ile - o budowanie narracji, w myśl której nie ma „chemii” między wojskiem a prezydentem, czyli Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych?
PAP/oprac. Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756688-generalowie-u-prezydenta-kosiniak-kamysz-odpowiada
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.