Trzeba przemyśleć ataki na premiera Węgier i niszczenie dziedzictwa będącego jednym z najcenniejszych w całej historii Polski. Ostrożnie z tym „huzia na Orbána!”.
Prezydent Karol Nawrocki spotkał się 23 marca 2026 r. w Budapeszcie z premierem Węgier Viktorem Orbánem. „Polacy i Węgrzy, dwaj dobrzy przyjaciele. Witam w Budapeszcie, prezydencie Nawrocki” - napisał na platformie X Orbán, publikując fotografię z Karolem Nawrockim. Do tablicy poczuł się wywołany premier Donald Tusk oświadczając, że do wizyty w Budapeszcie doszło „wbrew rekomendacji rządu i wbrew oczywistym interesom Polski”. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta, pospieszył z ripostą: „Rozumiem, że oczekiwaniem obozu liberalnego w Polsce byłoby kompletnie zerwać jakiekolwiek relacje z Węgrami, a jednak to jest państwo po pierwsze natowskie, po drugie unijne, po trzecie w naszym regionie”. Na te słowa zareagował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski: „Bzdura. Oczekiwaniem MSZ jest nieingerowanie prezydenta RP w wyborach w innych krajach na rzecz skorumpowanych klientów Putina”. Czyli co, bzdurą jest, że Węgry są w NATO i UE?
Czy, wedle Sikorskiego, bzdurą jest ponad 1000 lat bliskich wzajemnych relacji? No to udzielmy Sikorskiemu krótkiej lekcji historii, bo najwyraźniej ma duże braki. Gdy plemiona madziarskie osiedliły się w Kotlinie Panońskiej (ok. 895 r.), stały się bezpośrednimi sąsiadami plemion lechickich. Wspólny interes w osłabieniu Wielkich Moraw zbliżył wtedy oba ludy. Bolesław Chrobry ok. 986-989 r. poślubił nieznaną z imienia Węgierkę (była to jego druga żona). Z tego związku urodził się Bezprym. Na przełomie X i XI wieku granica Polski sięgała Dunaju. Symbolicznym domknięciem tego okresu jest rok 1000, kiedy oba państwa niemal jednocześnie uregulowały i umocniły swój status w chrześcijańskiej Europie (Zjazd Gnieźnieński i koronacja św. Stefana).
Król Bela I, uciekając z Węgier, znalazł schronienie na dworze Mieszka II i Kazimierza Odnowiciela, a nawet poślubił córkę Mieszka II Lamberta, Rychezę (lub Adelajdę), co trwale połączyło oba rody. I dzięki polskiej pomocy Bela I odzyskał tron na Węgrzech. Z kolei Bolesław Wstydliwy poślubił późniejszą świętą – Kingę, córkę króla Węgier Beli IV. Według legendy, w posagu dała ona polskiemu królowi kopalnie soli w Wieliczce. Natomiast książę Wielkopolski Bolesław Pobożny poślubił Jolentę, kolejną córkę Beli IV.
Po wygaśnięciu dynastii Arpadów, na tronie Węgier zasiedli Andegawenowie, blisko spokrewnieni z Władysławem Łokietkiem i Kazimierzem Wielkim. Elżbieta Łokietkówna, córka Władysława Łokietka, została żoną króla Węgier Karola Roberta. Była wtedy jedną z najpotężniejszych kobiet ówczesnej Europy i faktycznie rządziła Polską jako regentka. Król Ludwik Węgierski, syn Elżbiety, po śmierci Kazimierza Wielkiego został królem Polski (była to pierwsza unia personalna). A córka Ludwika, Jadwiga Andegaweńska, która wyszła za Władysława Jagiełłę, została „królem” Polski łącząc dynastię andegaweńską z jagiellońską.
Dzięki bliskim relacjom polsko-węgierskim w pewnym momencie Jagiellonowie rządzili ogromnym obszarem od Bałtyku po Morze Czarne i Adriatyk. Władysław Warneńczyk, król Polski, który przyjął koronę węgierską, zginął w bitwie pod Warną, broniąc Węgier przed Turkami. Władysław II Jagiellończyk, syn Kazimierza Jagiellończyka, najpierw został królem Czech, a potem Węgier. Jego rządy zapoczątkowały okres dominacji Jagiellonów w Europie Środkowej. Ludwik II Jagiellończyk, ostatni z dynastii Jagiellonów na tronie węgierskim, zginął w 1526 roku w bitwie pod Mohaczem, co otworzyło drogę Habsburgom do węgierskiej korony. Choć Stefan Batory z Siedmiogrodu nie był spokrewniony ani z Piastami, ani z Jagiellonami, jako elekcyjny król Polski (druga wolna elekcja w latach 1575-1576) doprowadził do ścisłej unii z Węgrami (konkretnie z Siedmiogrodem). Batory poślubił Annę Jagiellonkę, co połączyło go z wielką polską dynastią.
Warto jeszcze zwrócić Sikorskiemu uwagę, że w czasie Wiosny Ludów (1848–1849) Polacy masowo wsparli powstanie węgierskie przeciw Austrii. A Józef Bem stał się bohaterem narodowym Węgier (jako „Ojczulek Bem”), dowodząc armią w Siedmiogrodzie. Legion Polski na Węgrzech liczył około 3 tysięcy żołnierzy (m.in. pod dowództwem Henryka Dembińskiego i Józefa Wysockiego). Warto mieć na uwadze, że gdy inne państwa blokowały dostawy broni dla Polski w czasie wojny z bolszewikami, Węgry wysłały nam miliony sztuk amunicji i sprzęt wojskowy, co miało kluczowe znaczenie dla zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej. Mimo że Węgry były sojusznikiem Niemiec, premier Pál Teleki kategorycznie odmówił Hitlerowi zgody na przemarsz wojsk przez Węgry do ataku na Polskę. Węgrzy przyjęli też tysiące polskich uchodźców. Rewolta ludowa w czerwcu 1956 r. w Poznaniu zainspirowała Węgrów do buntu przeciw Sowietom. Polacy pomagali im masowym oddawaniem krwi i wysyłaniem transportów z lekami dla walczącego Budapesztu.
Po tej krótkiej lekcji historii dla Radosława Sikorskiego możemy wrócić do współczesności. W grudniu 2025 r. prezydent Karol Nawrocki odwołał swój udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Budapeszcie. Był to pewien zgrzyt, który po wizycie w marcu 2026 r. został zapomniany. Choć rząd Donalda Tuska nie cierpi obecnie Viktora Orbána, z którym za poprzednich swoich rządów premier często i gęsto się obściskiwał jako bliskim przyjacielem, ponadtysiącletnie relacje polsko-węgierskie są ważniejsze od różnych negatywnych epizodów. I choć mając złą wolę można ograniczyć wizytę prezydenta Nawrockiego w Budapeszcie do węgierskiej kampanii wyborczej, jest to bardzo krótkowzroczne. Tusk nie pojechał do Budapesztu, ale przecież otwarcie popiera rywala Orbána - Pétera Magyara.
Radosław Sikorski jest teraz drugim po Donaldzie Tusku tropicielem „ruskich onuc” i agentów Putina, lecz przecież obaj dla Rosji i Putina mają duże zasługi, zupełnie nieporównywalne z jakąkolwiek wizytą w państwie, które nie zerwało relacji z Rosją choćby dlatego, że ma energetyczną pętlę na szyi. Tropiący teraz wszędzie „ruskich” Sikorski nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo przypomina sowieckiego ministra spraw zagranicznych Andrieja Gromykę. Stosunek Sikorskiego do mniejszych państw i narodów regionu był zawsze wyższościowy. Podobnie jak w wypadku Gromyki. Wszyscy pamiętają słowa Sikorskiego wypowiedziane 21 lutego 2014 r. w Kijowie do ukraińskiej opozycji: „„Jeżeli nie podpiszecie [porozumienia], będziecie mieli stan wojenny, wojsko na ulicach. Wszyscy będziecie martwi”. Chodziło o namawianie do ugody z prorosyjskim prezydentem Wiktorem Janukowyczem. 1 lutego 2014 r. trwały negocjacje podczas rewolucji godności, a Sikorski przekonywał przedstawicieli Majdanu do podpisania porozumienia z Janukowyczem, aby uniknąć interwencji wojskowej.
Sikorski miał zwyczaj traktowania „z buta” wszystkich na Wschodzie oprócz Rosji. Tak wszelkie dążenia niepodległościowe wśród podbitych narodów i państw wcielonych do Związku Sowieckiego traktował Andriej Gromyko. Był on od roku 1957 aż do 1985 r. szefem dyplomacji sowieckiej, a w latach 1985–1988 przewodniczącym Prezydium Rady Najwyższej (formalnie głową państwa). W 1943 i 1944 roku był delegatem na konferencjach w Teheranie, Jałcie i Poczdamie, gdzie ustalano powojenny porządek i gdzie m.in. sprzedano Sowietom Polskę.
Różni mądrale, na przykład z Onetu, zarzucają prezydentowi Nawrockiemu, że „jedzie na te Węgry tuż po tym, jak już wiemy, że Węgrzy są ruskim uchem w Unii Europejskiej”. To nawiązanie do kompletnie niepotwierdzonych doniesień „Washington Post”, jakoby węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto przekazywał stronie rosyjskiej szczegółowe informacje z posiedzeń Rady Europejskiej. Rosja ma tylu agentów w instytucjach UE, wśród urzędników różnych szczebli, że ma na bieżąco o wiele dokładniejsze informacje niż Szijjarto byłby w stanie kiedykolwiek posiąść. Ale to jakoś Tuska i Sikorskiego nie zajmuje i nie niepokoi.
To nie Węgry i Orbán utuczyli Putina setkami miliardów euro, za które mógł się uzbroić i przygotować do ataku na Ukrainę. Utuczyły przede wszystkim Niemcy Angeli Merkel, najlepszej przyjaciółki Donalda Tuska. Te Niemcy, wobec których hołd lenny składał 28 listopada 2011 r. w Berlinie Radosław Sikorski. Pamiętając o tysiącletniej polsko-węgierskiej historii i o tym, jak nasi formalni sojusznicy w Europie oraz Tusk z Sikorskim „robili dobrze” Rosji Putina, trzeba przemyśleć ataki na Orbána i niszczenie dziedzictwa będącego jednym z najcenniejszych w całej historii Polski. Ostrożnie więc z tym „huzia na Orbána”, bo nawet Tusk z Sikorskim mogą się na tym „przejechać”.
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756525-jak-patrzec-na-orbana-polsko-wegierska-przyjazn-tusk-i-putin
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.