Premier Donald Tusk stwierdził na konferencji, że kandydaci do Trybunału Konstytucyjnego „tak czy inaczej” złożą ślubowanie i będą sędziami. „Jeśli prezydent nie będzie chciał być przy tym obecny, nic na to nie poradzę” - podkreślił szef rządu.
Choć obecna koalicja rządząca nie uznaje Trybunału Konstytucyjnego po zmianach wprowadzonych za rządów PiS, to większość sejmowa zgłosiła swoich kandydatów do tej instytucji o teraz domaga się od prezydenta Karola Nawrockiego przyjęcia ślubowania, bo w przeciwnym razie i tak przyjmie je, tyle że bez udziału głowy państwa.
„To nie jest kwestia kaprysu”
Na dzisiejszej konferencji prasowej głos w tej sprawie zabrał premier Donald Tusk. Wskazał, że rząd stoi na stanowisku, iż „prezydent nie ma możliwości wyboru”.
To nie jest kwestia kaprysu prezydenta. Zostali wybrani i są sędziami. Tak czy inaczej przysięgę złożą
— stwierdził szef rządu.
Wyraził też przekonanie, że „prędzej czy później dotrze do prezydenta, że współodpowiedzialność za państwo to nie jest partyjna gra ani jakieś kaprysy”.
Sędziowie złożą ślubowanie. Jeśli prezydent nie będzie chciał być przy tym obecny, to ja na to nic nie poradzę. Będą sędziami, tak czy inaczej
— powiedział Tusk.
Nowelizacja kpk
Podczas czwartkowej konferencji prasowej premier - pytany, czy rząd planuje obejść prezydenckie weto ws. noweli Kpk - przypomniał, że marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział wczoraj możliwość procedowania prezydenckiego weta ws. noweli Kpk podczas piątkowego bloku głosowań. Tusk podkreślił przy tym, że jeśli Sejm nie będzie w stanie odrzucić weta prezydenta, „to nie będzie tych zmian i prezydent będzie dalej czytał jakieś dziwne transparenty na meczach”.
(Głosowanie nad wetem prezydenta - PAP) to szansa dla wszystkich, którzy zrozumieli wreszcie, że ten projekt miał bardzo szerokie pojęcie niezależnie od barw partyjnych. Był oczywistą potrzebą poprawiania przepisów i praktyki po dramatycznie złych rządach w tej dziedzinie pana Ziobry
— powiedział Tusk.
Stwierdził, że sam jest ciekawy, „czy (podczas głosowania - PAP) pójdą po rozum do głowy ci, którzy wspierali prezydenta w tym wecie”.
Myślę tu głównie o PiS-ie
— dodał Tusk.
Ocenił, że sprawa - jak ujął - „lex kibic” jest „zaskakująca dla wszystkich”.
Dla mnie chyba też. Sprawa z Kpk zamieniła się w kwestię jakiegoś upiornego w formie i treści pojedynku między kibicami a prezydentem. Nie moja sprawa, szczerze powiedziawszy
— dodał.
„Prezydent nie zwykł mnie informować”
Na konferencji Tusk pytany był też o wizytę Karola Nawrockiego w Budapeszcie oraz czy Pałac Prezydencki przekazał szefowi rządu, co prezydentowi udało się tam „ugrać”.
Prezydent nie zwykł mnie informować o swoich dokonaniach międzynarodowych. Drugi dzień jesteśmy świadkami coraz bardziej prorosyjskiego kursu pana Orbana. Wizyta prezydenta Nawrockiego, delikatnie mówiąc, nie przyniosła zmiany tego kursu: wpierw odcięcie Ukrainy od gazu, dzisiaj wypowiedzi premiera Orbana. Ja tak ostrych wypowiedzi chyba na Kremlu nie słyszałem
— zauważył premier.
Jak dodał, nie wie, dlaczego prezydent pojechał do Budapesztu.
Wiem, że wybiera się na polityczną partyjną imprezę do Stanów Zjednoczonych, gdzie też bardzo gorąco poparto pana premiera Orbana w tej kampanii wyborczej. W interesie Polski i Europy nie jest popieranie tych prorosyjskich działań i w ogóle prorosyjskich polityków w Europie. A premier Orban już od dłuższego czasu nawet nie udaje: w kwestii zarówno wojny, jak i kwestii energii stoi po stronie rosyjskiej bardzo jednoznacznie
— oświadczył szef rządu.
Jest mi bardzo przykro, że czy przez brak kompetencji, czy ze względu na swoje poglądy - bo tego się najbardziej boję, że są to poglądy pana prezydenta, które kazały mu wyjechać do Budapesztu i wspierać pana Orbana w tak kluczowym momencie historii - niestety, też na to wpływu nie mam
— dodał Tusk.
Pytany z kolei o ocenę rzekomo „poprawionego” przez PSL prezydenckiego projektu SAFE 0 proc., odparł, że propozycja ludowców jest podobna do tej zgłoszonej przez głowę państwa.
W tym sensie, że wychodzi naprzeciw ofertom ze strony Narodowego Banku Polskiego
— wyjaśnił premier.
Zastrzegł, że nie będzie komentować projektu ludowców, natomiast w obu projektach - jak zauważył - kluczowe pytanie dotyczy źródła finansowania i tego, „czy są te legendarne zyski NBP, czy ich nie ma”, czy jest co dzielić.
Jeśli pojawią się wiarygodne informacje: „jest zysk”, to ten zysk będzie trzeba zgodnie z ustawą przekazać do budżetu państwa i on będzie służył ludziom i bezpieczeństwu państwa
— powiedział Tusk.
Będzie zysk NBP, będzie o czym rozmawiać
— dodał.
Choć koalicja Tuska miała przywrócić rzekomo niszczoną przez PiS praworządność, to staje się jasne, że zajęła się raczej tworzeniem swojego własnego, przedziwnego „prawa”, które sprowadza się do rządzenia za pomocą uchwał, siłowych przejęć mediów i takich instytucji jak prokuratura, obchodzenia weta prezydenta. Może niech Donald Tusk zastąpi konstytucję jakimś spisanym na kolanie „prawem ‘tak czy inaczej’”?
PAP/oprac. Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756464-tusk-o-slubowaniu-kandydatow-do-tk-wymyslil-nowe-prawo
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.