Lider ośmiogwiazdkowców Donald Tusk codziennie jest przyłapywany na kłamstwie. Ostatnio poleciał do Brukseli i powiedział, że zdejmie z Polski, a przy okazji z Europy, ciężary związane z podatkiem ETS. Jak wiemy wynika on z absurdalnej brukselskiej religii klimatycznej. Po powrocie twierdził, że wszystko udało się i będzie lepiej. Szybko okazało się, że nic nie załatwił, religia klimatyczna jest nadal obowiązującym wyznaniem, a może kiedyś pomyślimy co będzie dalej.
Zaraz potem nadział się na izbę porodową w Lesku. Szedł w zaparte, że izba działa. Swoją drogą skąd mógł wiedzieć, że nie działa? I znowu kłamstwo, bo nie działa.
W międzyczasie zdążył „usłyszeć”, że Pan Prezydent Karol Nawrocki planuje wysłać polskich żołnierzy do Iranu i tą wierutną bzdurę puścił w obieg.
Przypadki notorycznych kłamców są przez psychiatrów dobrze rozpoznane. I nie ma problemów, aby dopasować zachowanie Donalda Tuska do zachowań charakterystycznych tej przypadłości.
Liczba kłamstw i ich oczywistość są na tyle drastyczne, że coraz częściej zadajemy pytanie, kto jeszcze mu wierzy? Kto może być tak głupi albo naiwny? Oczywiście, tacy są i nadal będą. Choć moim zdaniem jest ich znacznie mniej niż tych gotowych głosować na PO - rośnie bowiem grupa ludzi, którzy już nie wierzą w to, co mówi Tusk. Natomiast widzą w nim człowieka, który może kłamać, robić rzeczy szkodliwe, absurdalne czy bezsensowne. Bo robi to w imię wyższego celu. Po pierwsze chcą, aby stale coś mówił, aby nie było wokół niego ciszy. A przez to, aby nieustannie był w centrum uwagi i zajmował przestrzeń medialną. To daje im poczucie bezpieczeństwa, że ich lider kontroluje sytuację, reaguje i nie odpuszcza wrogom. Po drugie liczy się tylko jedno: aby nadal ośmiogwiazdkowcy byli u władzy i tylko to jest ważne.
Takie drobiazgi jak utrata suwerenności, podeptanie konstytucji, gigantyczne zadłużenie, rozkład sądownictwa, upadek służby zdrowia, degradacja edukacji, katastrofa demograficzna nie są ważne.
Liczy się tylko utrzymanie władzy, a właściwie dokładnie mówiąc, aby „Oni” nie wrócili do władzy. „Oni” – PiS, Konfederacja i ten Braun. Przecież to będzie koniec świata, natychmiast z Unii wyjdziemy i wszystkie pieniądze będziemy musieli zwracać. Wyrzucą nas z Banku Światowego, ONZ-tu i FIFA. Pod żadnym pozorem i za żadną cenę nie można do tego dopuścić. W potocznym języku, niech się wali, niech się pali, byle nie PiS.
Przy takim założeniu i takiej strategii wobec Donalda Tuska są oczekiwania, aby codziennie, a może kilka razy dziennie dawał pocieszenie, wlewał otuchę w ośmiogwiazdkowe serca. Musi z pewną miną przekonywać: jesteśmy mistrzami świata, że „Europa mówi naszym głosem”, a tą PiS-owską zarazę za chwilę do pierdla pozamykamy, a przynajmniej dobrze za ucho wytargamy.
W takiej roli Donald Tusk czuję się znakomicie, a na dodatek innej nie zna.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756259-klamie-bo-nie-umiem-inaczej
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.