Powołana jeszcze przez Adama Bodnara komisja, która ma tropić represje wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz działaczy społecznych w latach 2015-2023, pokazała dziś 500 stronicowy raport. „Dzisiaj to są represje SLAPP i inne formy nękania” - mówił minister Waldemar Żurek. Szefowa komisji mec. Sylwia Gregorczyk-Abram, która jest znana w mediach z tzw. grupy „Wejście”, niewiele potrafiła powiedzieć o atakach na policjantów ze strony takich osób jak Katarzyna Augustynek i Klementyna Suchanow. Nie obyło się także bez wycieczki pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego i szokującej „ekspertyzy” Żurka nt. kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Komisja, której szefuje adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram tropi rzekome represje wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego za rządów PiS. To drugi raport przygotowany przez powołaną w kwietniu minionego roku komisję w MS. Pierwszy - przedstawiony we wrześniu 2025 r. - zajmował się działaniami mediów publicznych. O jego kuriozalnych twierdzeniach już pisaliśmy. Nie ma w nim ani słowa o siłowym przejęciu mediów publicznych przez obecnie rządzących oraz wyrzucaniu ludzi z pracy z dnia na dzień.
Teraz komisja zajęła się SLAPP-em (ang. Strategic Lawsuits Against Public Participation), odnosi się do nadużywania i wykorzystywania istniejących instytucji prawa, poprzez m.in. pozwy, czy też działania prokuratorów w postaci „fikcyjnych, ale bardzo dolegliwych aktów oskarżenia”.
Czyli nie mamy dowodów, ale uruchamiamy postępowanie. Nie mamy podstaw, by wszczynać powództwo, ale chcemy zniszczyć danego człowieka, więc za pomocą różnych środków prawnych, legalnych, doprowadzamy do tego, że ta osoba jest nękana
— stwierdził Żurek w czasie konferencji. Poinformował, że raport prezentowany w poniedziałek liczy ponad 500 stron i szczegółowo opisuje wspomniane praktyki. Tyle że te praktyki są widoczne dziś i doświadczają ich dziennikarze krytykujący koalicję Donalda Tuska.
Czytaj także
Bo przeszkadzano w tęczowych piątkach
Mec. Gregorczyk-Abram twierdzi, że w czasie rządów PiS miał miejsce pojedynek Dawida z Goliatem.
Tym Dawidem byli oczywiście aktywiści i aktywistki, którzy zabierali odważnie głos, krytykując państwo. W odpowiedzi uruchamiano wobec nich całe instrumentarium represji na poziomie karnym, cywilnym, administracyjnym, kontrolnym. To był taki spójny system nacisku stworzony przez państwo, wykorzystywany przeciwko konkretnym jednostkom
— stwierdziła.
Jak mówiła Gregorczyk-Abram, w raporcie poruszone zostały także kwestie nacisku na aktywistów, którzy działali m.in. na rzecz społeczności LGBTQ+. Ponadto osobny rozdział opracowania został poświęcony represjom wobec nauczycieli, którzy „decydowali się wspierać swoich uczniów w aktywnościach obywatelskich” w czasie, gdy w szkołach „tropiono (…) różnego rodzaju aktywności dotyczące zaangażowania w kwestie równości”, takie jak tzw. tęczowe piątki.
Wdzięczni Suchanow
Odnosząc się do raportu reporter Telewizji wPolsce24 Maciej Zemła zapytał, jak skandaliczne zachowanie Katarzyny Augustynek i Klementyny Suchanow, które w opinii polityków obozu obecnej władzy były poszkodowane przez poprzedni rząd.
Czy w tym raporcie jest uwzględniona Katarzyna Augustynek, która jest prawomocnie skazana za atak na wolontariuszkę pro-life i czy jest w tym raporcie także Klementyna Suchanow, która oblała policjanta farbą i miał się dopuścić elewacji zabytkowego kościoła?
— spytał red. Zemła, którego odpowiedź zapewne zszokowała.
Sprawy o których pan mówi nie znajdują się w tym raporcie. Nie znam sprawy, o którą pan pyta, a dotyczącej Katarzyny Augustynek. Natomiast w przypadku Klementyny Suchanow to jej sprawa nie znajduje się w raporcie, ale to jest dobra okazja, aby podziękować jej za to, że była członkiem komisji. Jesteśmy jej wdzięczni za ogrom pracy jaki wniosła do komisji. Z tego co wiem, to została w luty uniewinniona - co prawda nieprawomocnie - od tego zarzutu. Te sprawy nie są zawarte raporcie, dlatego że specyfika SLAP polega na instytucjonalnej reakcji państwa wobec aktywistów
— odparła Gregorczyk-Abram.
Sprawa pedofilów
Dziennikarzy interesowała dziś także głośna sprawa pedofilów, których nazwiska pojawiają się wśród byłych działaczy Platformy Obywatelskiej.
Pedofil z Platformy Obywatelskiej, czy ta osoba powinna ponieść konsekwencje, bo wyrok pierwszej instancji został uchylony, ponieważ orzekał tzw. neo-sędzia. Czy to nie jest jednak jakiś parasol ochronny dla pedofilów?
— zapytał dziennikarz Telewizji wPolsce24.
Jak już używamy sformułowań typu pedofil z Platformy, wiem, że pewnie macie taki przekaz dnia, to proszę pamiętać, że zasadę domniemania niewinności i osoba, która nie jest prawomocnie skazana, nie powinna być pomawiana o rzeczy niestwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu. Państwo możecie się tutaj narazić na konsekwencje prawne
— to była jedyna odpowiedź ministra Żurka odnosząca się do pytania red. Zemły o osobę skazaną w pierwszej instancji za pedofilię, który to wyrok podważono kwestionując status legalnie powołanego przez prezydenta sędziego. Później szef MS wykorzystał sytuację, aby przekonywać, że za wszystko odpowiedzialny jest Zbigniew Ziobro.
Tej sprawy nie przeglądałem jeszcze szczegółowo, a te sprawy są bardzo istotne. To jest coś co mnie bardzo denerwuje, kiedy mamy uchylenie orzeczenia kilkukrotnego zabójcy, czy też zakwestionowanie wyroku rozwodowego. To jest coś, o czym mówiliśmy kilka lat temu i przestrzegaliśmy, że tzw. pseudoreforma ministra Ziobry doprowadzi do chaosu prawnego i my w tym chaosie tkwimy
— stwierdził Żurek, dodając, że chce aby jego ustawy praworządnościowe, które są teraz procedowane, zostały przyjęte jak najszybciej.
Kiedy dziś przychodzi klient do adwokata to pyta jaki skład jest wylosowany i czy jest tam ktoś kto może być zakwestionowany w toku procesu. To są pierwsze pytania stron, nie pytają się, jak długo będzie trwał proces i czy wyrok będzie sprawiedliwy, ale kto zasiada za stołem sędziowskim. To jest sytuacja, która nas osobiście bardzo dotyka i ten projekt, który mamy w Sejmie mówi wyraźnie, że orzeczenia tzw. neosędziów w sądach powszechnych ustawowo utrzymujemy w mocy i wtedy nie dochodziłoby do takich sytuacji, o której pan wspomniał, a której ja jeszcze nie znam
— kontynuował Waldemar Żurek. Całkowicie przemilczał, że reforma wymiaru sprawiedliwości z czasów PiS została przeprowadzona zgodnie z obowiązującym prawem: proces legislacyjny został zakończony podpisem prezydenta pod uchwaloną ustawą.
Wrzosek pomoże Żurkowi przy sprawach pedofilów
Pytań dotyczących pedofilii było jednak więcej, głównie w sprawie b. działaczki PO z Kłodzka.
Sprawa jest już bardzo głośna i musiał pan o niej na pewno słyszeć. Prokuratura żądała tam kilkunastu lat za zoofilię i pedofilię oraz współudział, a dostała jedyne 6 lat w pierwszej instancji. Czy nie widzi pan tu jakichś niedociągnięć prokuratury, skoro tak bardzo był rozbieżny wyrok i czy chciałby pan skorzystać z możliwości objęcia tego postępowania osobistym nadzorem. Skoro jest zespół ds. Epsteina, to może ds. Kłodzka tym bardziej, bo tam sprawa jest szersza i kolejne osoby otrzymują zarzuty
— dopytywał red. Tomasz Grodecki z TV Republika.
Nie znam tej sprawy szczegółowo, to są tylko doniesienia medialne, które mam. Do momentu kiedy nie ma zakończonej prawomocnie sprawy Prokurator Generalny może ją objąć swoim nadzorem. Mam świadomość, że czasem zarzuty, które stawia prokuratura są pokazywane przez media w skali maksymalnego wymierzenia kary. Państwo często prezentujecie te sprawy w mediach i pytacie fachowców, to on podaje zagrożenie od 3 lat wzwyż, czyli do 25 lat oraz do dożywocia. Te oczekiwania społeczne są większe
— odpowiedział Żurek.
Przyznam, że zbadam tę sprawę, poproszę prokuratorów, żeby złożyli mi raport. Jeżeli nie jest prawomocna i mogę ją jeszcze objąć nadzorem, to na pewno będę się jej przyglądał. Nie mam obaw, co do tego, żeby sięgać do nadzoru nad konkretnymi sprawami i nie mam obaw, żeby korzystać z uprawnień Prokuratora Generalnego. Obiecam, że przyjrzę się tej sprawie dokładnie i sprawdzę, czy działanie PG jest potrzebne. Musimy mieć świadomość, że naszym dążeniem docelowym jest to, aby prokuratura była autonomiczna. Prokuratura nie ma niezawisłości takiej jaką ma sąd, ale powinna być niezależna
— ciągnął swoje wywody szef MS.
Często jest tak, że w momencie, kiedy są jeszcze składane środki odwoławcze, to musimy zobaczyć, czy sąd przestrzelił naszym zdaniem z tym wymiarem karym, który jest zbyt łagodny, alby zbyt surowy. Obiecuję, że sprawdzę tę sprawę, jest prok. Ewa Wrzosek, która pomaga mi w tego typu sprawach, więc na pewno przygotujemy stosowne pisma, żeby przyjrzeć się tej sprawie z bliska
— obiecał Waldemar Żurek.
Czytaj także
Grupa „Wejście” – „ostatni raz”
Kolejne pytanie dotyczyło udziału Gregorczyk-Abram w tzw. grupie „Wejście”, na której to organizowano nielegalne przejęcie mediów publicznych. Gregorczyk-Abram natychmiast zaprzeczyła.
Pan podaje fakty, którym pani przewodnicząca zaprzecza
— min. Żurek próbował spacyfikować pytanie red. Grodeckiego.
Pani nazwisko pojawiło się na grupie „Wejście”, gdzie była mowa o nielegalnych działaniach, o stanie wojennym
— nie dawał za wygraną Grodecki.
Proszę o pytanie
— w końcu ustąpił Żurek.
Pytanie brzmi. Dlaczego pani Sylwio znalazła się pani na grupie „Wejście”, gdzie mówiono o nielegalnych działaniach, o rzeczach gorszych niż w stanie wojennym, a wszystko dotyczyło mediów publicznych. Ile osób liczyła ta grupa, dlaczego pani w niej uczestniczyła i jaki był jej cel
— zapytał red. Grodecki
Sądziłam, że pan mnie już o to nie zapyta, ale to jest już taka tradycja. Odpowiadałam już na to pytanie. To jest nieprawda, że byłam w styczniu i grudniu w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej. Jedyna grupa „Wejście” jaką ja kojarzę to jest grupa pana Mateckiego, proszę sobie o tym „zgooglować”. Państwo w waszych telewizjach wPolsce24 i Republika o niej nie mówicie, ale teraz widzowie, którzy nas oglądają, to się dowiedzą.
Jeśli zaś chodzi o procedurę odzyskania mediów publicznych to sprawy, które toczą się przed sądami to one są do tej pory wszystkie wygrane
— oświadczyła Gregorczyk-Abram dodając, że odpowiada na tego typu pytania już po raz trzeci i ostatni.
Żurek to powiedział
Żurkowi marzy się natychmiastowe zaprzysiężenie przeforsowanych przez rządzącą koalicję w Sejmie kandydatów na sędziów TK. Choć ze słów byłego sędziego, Prokuratora Generalnego i ministra sprawiedliwości wynika, że żadne ślubowanie właściwie nie jest konieczne.
Zgodnie z prawem oni już są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Poczekałbym jeszcze chwilę, bo nie chcemy poganiać głowy państwa, ale te zapisane słowa - „niezwłocznie” - oznaczają przecież, że to ma być bez uzasadnionej zwłoki. Prezydent musiałby wytłumaczyć, dlaczego ta zwłoka teraz następuje
— oświadczył znacząco ruszając głową Waldemar Żurek.
Tyle że prezydent tę zwłokę wytłumaczył, czego minister Żurek nie zauważył. Zwłoka prezydenta jest uzasadniona, ponieważ istnieją poważne wątpliwości, co do poprawności przeprowadzonej przez Sejm procedury powołania kandydatów na sędziów do TK. O ich wyjaśnienie KPRP zwróciła się do marszałka Włodzimierza Czarzastego. Kandydaci zostali wybrani hurtem w 48 godzin.
Czytaj także
Robert Knap/PAP/wPolityce.pl
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756230-kolejny-kuriozalny-raport-gregorczyk-abram-i-zurka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.