„Sejm swą polityczną większością bezprawnie uznał, że kilku sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych przez poprzednią sejmową większość, od których ślubowanie przyjął Prezydent RP, wybrano z naruszeniem prawa, choć Sejm takiej kompetencji oceny wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie posiada” – podkreśla prof. Krystyna Pawłowicz, sędzia TK w stanie spoczynku. Prawnik odnosi się w felietonie dla Radia Wnet do forsowanych przez koalicję rządzącą i większość sejmową zmian w TK.
Choć koalicja 13 grudnia od lat nie uznawała obecnego Trybunału Konstytucyjnego, to zgłasza do tej instytucji swoich kandydatów (dwie kandydatury proponowane przez PiS zostały odrzucone przez Sejm) i podejmują próby „naprawienia” TK. Wbrew sugestiom obecnych władz, próby te - w ocenie prawników - nie mają zbyt wiele wspólnego z praworządnością.
Ignorancja prawna autorów ustawy
Zwraca na to uwagę między innymi prof. Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. W felietonie dla Radia Wnet prawnik ocenia, że uchwała „W sprawie działań niezbędnych do zapewnienia spełniania przez Trybunał Konstytucyjny wymogów sądu ustanowionego na mocy prawa niezawisłego i bezstronnego” została przyjęta „z naruszeniem konstytucji i ustaw obowiązujących w Polsce”. Prawnik podkreśla, że uchwała odwołuje się „do uzurpatorskich, prywatnych wypowiedzi i opinii grupy” sędziów, jak również - do opinii zagranicznych instytucji niekoniecznie przychylnych naszemu krajowi. A przy tym wszystkim znajdują się w niej postanowienia dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, a więc organu niezależnego od władzy ustawodawczej.
Wbrew konstytucji i ustawom dotyczącym Trybunału, uchwała ta uznaje legalnie wybrany skład Trybunału Konstytucyjnego, za „niespełniające wymogów sądu niezależnego, bezstronnego i ustanowionego z mocy ustawy”Sejm swą polityczną większością bezprawnie uznał, że kilku sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych przez poprzednią sejmową większość, od których ślubowanie przyjął Prezydent RP, wybrano z naruszeniem prawa, choć Sejm takiej kompetencji oceny wobec sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie posiada. uchwała sejmowa wbrew prawu uznała też za nielegalnych byłą prezes Trybunału Konstytucyjnego panią sędzię Julię Przyłębską i obecnego, też poprawnie przecież wybranego prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego
— czytamy.
Uchwała będąca dowodem ignorancji prawnej dla „uzdrowienia” obecnie nielubianego politycznie Trybunału Konstytucyjnego nakazała też dokonanie jednorazowego wyboru uzupełniającego sześciu kandydatów do tego organu
— wskazuje prof. Pawłowicz.
Sędzia TK w stanie spoczynku zwraca przy tym uwagę, że wybór dokonywany jest według tej samej procedury, co we wcześniejszych kadencjach Sejmu.
Czyli przy wyborze politycznie swoich kandydatów i bez zmiany tak krytykowanej ustawy o statusie sędziów TK, ustawa ta okazuje się być dziś już właściwą i będącą prawem
— pisze prawnik.
Czytaj także
Dlaczego TK nie jest sądem?
W ocenie Krystyny Pawłowicz, uchwała dowodzi tak naprawdę wyłącznie ignorancji jej autorów, którzy nazywają TK sądem (niezgodnie z prawdą), a co więcej uznają, że powinien on być „ustanowiony na mocy ustawy”.
Tak jakby Trybunał Konstytucyjny nie był powołany Konstytucją i nie działał na podstawie dwóch ustaw o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym i ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Obie ustawy uchwalono w Sejmie w 2016 roku na podstawie artykułu 197 Konstytucji. Opinii publicznej w Polsce wmawia się jednak od lat, że i Krajowa Rada Sądownictwa, i Trybunał Konstytucyjny oraz sędziowie powołani w czasie ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości nie działali na podstawie ustawy lub prawa. Używa się do tego niezrozumiałego unijnego bełkotu urzędniczo-orzeczniczego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, mówiącego o braku w Polsce „sądów ustanowionych na mocy prawa lub też ustawy”, podczas gdy każda instytucja i organ konstytucyjny, zgodnie z artykułem 7 konstytucji, powoływany jest w Polsce tylko w drodze ustawy i działa na podstawie właściwych sobie ustaw
— podkreśla była sędzia TK.
Obecny podległy polityce Unii Europejskiej Sejm i autorzy jej dokumentów powtarzają w urzędowych tekstach grafomańskie i kłamliwe sformułowania, licząc na to, że Polak ciemny, spragniony zagranicy, zakompleksiony Zachodem, Brukselą i Berlinem, przyjmie na wiarę językowo-prawne bzdury. Otóż, kochani Polacy, powtórzę, wszystkie organy w Polsce, także Trybunał Konstytucyjny, zgodnie z artykułem 7 konstytucji, działają na podstawie i w granicach prawa. Nie dajcie się nabierać na celowo niezrozumiałe, maskujące różne językowe przekręty, podstępy i nadużycia, to jest unijne określenia i terminy wprowadzane do języka polskiego prawa tylko po to, byście stracili orientację, o czym jest mowa
— czytamy w felietonie.
Pawłowicz wyjaśnia też, dlaczego Trybunału Konstytucyjnego nie należy traktować jako sądu.
Sądy zajmują się w Polsce wymiarem sprawiedliwości w sporach o konkretne sprawy między spierającymi się stronami – Iksińskim, Malinowskim, Kowalskim itd. Sądy oceniają fakty, zdarzenia, wypadki i wyrokują np. w sprawie rozwodów, niewykonanych umów, niespłaconych długów, pomówie i rabunków zbrodni itd. Orzekają w sporach między Malinowskim i Kowalskim na tle naruszania przez nich prawa. Zasądzają zwroty długów, nakazują eksmisje, przeprosiny, skazują na kary więzienia i grzywny. Trybunał Konstytucyjny zaś, wbrew wynikającym z niewiedzy opiniom zagranicznych trybunałów, czyli ETPCz i TSUE, nie jest takim powszechnym sądem od spraw typu zbrodni, pobić, kradzieży czy rozwodów. Trybunał Konstytucyjny już swą nazwą „konstytucyjny” wskazuje, że nie jest żadnym sądem
— zwraca uwagę sędzia Trybunału w stanie spoczynku. Jak wylicza prof. Pawłowicz, kompetencje TK wynikające z konstytucji, to „ocena, czy obowiązujące w Polsce przepisy prawa są hierarchicznie zgodne z polską konstytucją”.
Trybunał Konstytucyjny nie zajmuje się faktami, wypadkami, zdarzeniami. Nie prowadzi postępowań w sprawach wypadków drogowych czy pobić. Trybunał Konstytucyjny bada szczegółowo tylko przepisy, które są zaskarżane do Trybunału jako niezgodne z polską konstytucją. (…) Różnica między Sądem Powszechnym a Trybunałem jest oczywista dla studentów prawa, ale jak widać nie dla osób przygotowujących w Sejmie projekty jego dokumentów
— podkreśla.
Uchwałę Sejmu prof. Pawłowicz określa jako błędną - tak w treści, jak i formie. Zwraca uwagę, że przyjęta została „z ciężkim naruszeniem konstytucji”, ponieważ aktem wewnętrznym Sejm próbuje ingerować w funkcjonowanie konstytucyjnego organu niezależnego od władzy ustawodawczej i wykonawczej, jakim jest TK.
Uchwała Sejmu z 13 marca 2026 dotycząca Trybunału Konstytucyjnego jest przejawem politycznej i prawnej agresji jednej z władz państwa na inną. Obecny Sejm działa przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu, to jest przeciwko władzy chroniącej suwerenność państwa polskiego
— podsumowuje sędzia TK w stanie spoczynku.
Wnet.fm/oprac. Joanna Jaszczuk
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756072-prof-pawlowicz-punktuje-uchwale-koalicji-ws-tk-akt-agresji
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.