Wbrew buńczucznym zapowiedziom podczas szczytu Unii Europejskiej nie doszło do żadnej rewolucji w systemie ETS. Mimo to premier Donald Tusk próbował mydlić oczy Polakom rzekomymi „zmianami w filozofii”. W istocie nie udało się mu załatwić nic, chociaż przed spotkaniem zapowiadał wręcz rewolucję. Konkluzje ze szczytu jasno pokazują, że eurokraci w ogóle nie chcą zrozumieć tego, jak opłaty za emisję hamują wszelką produkcję w Europie i uderzają w kieszenie obywateli. „Donald Tusk wylądował z Brukseli, napinał mięśnie, mówił, że będzie przełom, że trzeba będzie coś zrobić z ETS. I wyszło jak zwykle. Przyjechał z niczym i całkowitą kompromitacją” - spuentował kandydat PiS na premiera prof. Przemysław Czarnek.
Przypomnijmy, na szczycie UE w Brukseli przywódcy omówili m.in. kwestię wzrostu cen energii i reformy ETS - systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Wstrzymania systemu ETS… jednak nie będzie! Zamiast więc rewolucji i konkretnych decyzji, które ulżyłyby kieszeniom obywateli, miała się zmienić wyłącznie „filozofia”.
A przecież reforma systemu handlu emisjami ETS oraz działania na rzecz obniżenia cen energii miały być głównymi postulatami Polski - reprezentowanej właśnie przez premiera Donalda Tuska - na szczycie UE w Brukseli.
Zaklęcia Tuska
Szef rządu, chociaż robił dobrą minę do złej gry, wrócił z Rady Europejskiej tak naprawdę z podkulonym ogonem.
Premier oświadczył po szczycie, że w konkluzjach Rady Europejskiej znalazł się zapis gwarantujący, że Polska będzie w grupie państw, które będą objęte pomocą możliwą dzięki wykorzystaniu rezerw uprawnień do emisji CO2. Jak tłumaczył, środki, które będzie można uzyskać z uwolnienia niektórych uprawnień do emisji, będą przekształcone w pomoc finansową dla mniej zamożnych państw, dla których ETS jest istotnym obciążeniem, jeśli chodzi o ceny energii. Dodał, że grupa tych państw została tak zdefiniowana, aby Polska na pewno się w niej znalazła.
Fakt, że w najbliższych dniach KE „rzuci na rynek” pewną kwotę uprawnień, powinien spowodować spadek cen uprawnień i to powinno mieć wpływ na ceny energii
— przekonywał.
Premier stwierdził, że zmieniła się też „filozofia” w podejściu do systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Opowiadał, że powstała bardzo silna grupa państw, które są za uelastycznieniem ETS i udało się nakłonić także te najbardziej proklimatyczne kraje, by uwzględniać specyfikę tych gospodarek, dla których ETS jest problemem.
Udało się dokonać tak naprawdę przełomu. To jest w jakimś sensie polityczna rewolucja w Unii Europejskiej, że instytucje i wszystkie państwa właściwie zaczęły mówić naszym językiem, czyli zaczęły mówić, że potrzebne jest podejście do każdego państwa z osobna, tak żeby uwzględnić interesy, kłopoty, okoliczności, które towarzyszą temu państwu. W przypadku Polski, ponieważ u nas ETS jest bardzo dużym składnikiem ceny energii, bardzo mi zależało na tym, żeby to wreszcie uwzględniono i to się udało
— powiedział Tusk.
Przekazał również, że na szczycie udało się uzyskać deklarację KE ws. przedłużenia terminu, w którym będzie możliwe udzielanie bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 dla przemysłu energochłonnego. Dodał, że ma to zostać potwierdzone najpóźniej do czerwca tego roku.
To oznacza, że możliwość dawania tych bezpłatnych uprawnień dla przemysłu energochłonnego zostanie przeciągnięta na długie, długie lata
— ocenił premier.
Oszukuje się Polaków
Wątpliwy „sukces” Donalda Tuska skomentował podczas konferencji prasowej Przemysław Czarnek, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera.
Donald Tusk wylądował z Brukseli, napinał mięśnie, mówił, że będzie przełom, że trzeba będzie coś zrobić z ETS. I wyszło jak zwykle. Przyjechał z niczym i całkowitą kompromitacją. Mówi o jakimś przełomie, ale Polacy, którzy potrzebują niższych cen energii, ciepła i paliwa, nie mają żadnego konkretu z tego szczytu w Brukseli. Przełom polega na tym, że von der Leyen obiecała Tuskowi, że tak zmienią ten system ETS, że pomogą tym najbiedniejszym krajom, które nie mogą sobie z tym poradzić. Jak? Kiedy? W jaki sposób? Żadnych konkretów
— zauważył.
Dlaczego oszukuje się Polaków, którzy płacą nieprawdopodobne ceny za ogrzewanie? Mówią, że do lipca pomyślą co z tym zrobić, a do końca roku pomyślą, jak uchwalić akt, żeby wpłynąć na przemysł w Europie. To jedna wielka kompromitacja. Tusk, który napinał mięśnie przed wyjazdem na RE, podkulił ogon jak zobaczył von der Leyen i przyjechał z niczym dla Polaków. Polacy potrzebują działania państwa. Nie, Polski „się nie da” tylko „się da”. Da się natychmiast uchwalić ustawę o obniżeniu VAT i akcyzy na paliwa, żeby były tańsze.
— dodał.
„Twarde” negocjacje
Głos zabrał także Mateusz Morawiecki, były premier, szef Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Jaki jest efekt wczorajszego posiedzenia Rady Europejskiej z udziałem premiera Tuska? Tak twardo negocjował, że cena ETSów od razu… wzrosła o 5 EUR/tona (aż o 8% w dzień!)
— wskazał w serwisie X.
Na wczorajszej RE de facto nie ustalono nic. W konkluzjach widzimy same ogólniki i obietnice propozycji do czerwca - czyli zgodnie z dawno ogłoszonym planem prac KE. Nie ma nic o wykluczeniu z systemu instytucji finansowych, informacji o “price cap” albo chociaż korytarzu cenowym. I najważniejsze - nie ma ani słowa o reformie czy zawieszeniu systemu ETS! O kolejnym etapie zielonego szaleństwa - ETS 2, który popierał przecież obecny premier i jego europosłowie, też ani słowa. Mgliste obietnice dotyczące rezerwy i przedłużenia darmowych uprawnień nie wystarczą
— ocenił.
Miały być sojusze, twarde negocjacje, walka o polskie interesy i konkrety. A skończyło się jak zwykle u Tuska - propagandową rolką na tik toku. Siłę Polski w Europie buduje się otwartą dłonią, a nie zaciśniętą pięścią? Doprawdy? Na razie to Polska dostała otwartą dłonią od Europy. Bruksela po prostu po raz kolejny dała Tuskowi z liścia…
— stwierdził.
Konkluzje
A co właściwie ustalono w Brukseli? W istocie niewiele, co realnie zwiększyłoby konkurencyjność europejskiej gospodarki i ulżyło portfelom obywateli.
[Rada Europejska] zwraca się do Komisji, aby najpóźniej do lipca 2026 r. przedstawiła przegląd systemu handlu emisjami (ETS) z myślą o ograniczeniu zmienności opłat emisyjnych i złagodzeniu jej wpływu na ceny energii elektrycznej, łącznie z powiązanymi kosztami łańcucha dostaw, oraz na przekierowywanie działalności, przy jednoczesnym utrzymaniu zasadniczej roli ETS w transformacji klimatycznej i energetycznej dzięki rynkowemu sygnałowi cenowemu dotyczącemu emisji dwutlenku węgla pobudzającemu inwestycje i innowacje wzywa Komisję, by – w świetle niedawnego pisma swojej przewodniczącej, m.in. jeśli chodzi o zamiar zwiększenia rezerwy stabilności rynkowej – pilnie przedstawiła ukierunkowane środki obejmujące wszystkie komponenty cen energii elektrycznej i dotyczące konkretnych działań na rzecz obniżenia cen energii elektrycznej i zaradzenia nadmiernej zmienności w perspektywie krótkoterminowej, w tym w odniesieniu do sektorów energochłonnych, z uwzględnieniem różnych sytuacji w poszczególnych państwach członkowskich
— napisano.
Transformacja energetyczna pozostaje najskuteczniejszą strategią osiągnięcia strategicznej autonomii Europy, wzmocnienia odporności, strukturalnego obniżenia cen energii oraz zapewnienia dużych ilości czystej rodzimej energii, która jest potrzebna do zasilania gospodarki przyszłości
— wskazano.
Przyspieszenie wprowadzania i integracji odnawialnych i niskoemisyjnych źródeł energii i magazynów energii ma zasadnicze znaczenie dla zmniejszenia zależności od niestabilnych rynków paliw kopalnych i dla zwiększenia bezpieczeństwa dostaw
— dodano.
„Mydlenie oczu Europejczyków”
Spuentowała to dobitnie europoseł Anna Zalewska, która pyta w swoim wpisie, „jak skomentować konkluzje szczytu Rady Europejskiej?”.
Zamiast realnych działań, mydlenie oczu Europejczyków! Zamiast zawieszenia i rewizji EU ETS, otrzymaliśmy wezwanie KE do przeglądu, który zaproponowany zostanie dopiero za 4 miesiące
— czytamy.
Zamiast zmiany podejścia do polityki klimatycznej UE, która doprowadza do upadku europejskiego przemysłu, otrzymaliśmy deklarację utrzymania zasadniczej roli ETS w transformacji
— napisała w serwisie X.
Krajem walczącym o poważną reformę ETS były Włochy i Giorgia Meloni, która spierała się w tej kwestii z lewicowym Premierem Hiszpanii. O stanowisku Polski reprezentowanej przez Tuska europejskie media milczą
— skwitowała eurodeputowana PiS.
Czytaj także
PAP/X/wPolsce24/Adam Kacprzak/Adrian Siwek
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756028-porazka-tuska-oto-prawda-o-szczycie-i-konkluzjach-ws-ets
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.