W Polsce na siłę i wbrew obowiązującemu prawu legalizuje się związki jednopłciowe. Pierwszy krok wykonał dziś Naczelny Sąd Administracyjny, który nakazała wpisanie do akt stanu cywilnego związku osób tej samej płci. „A co będzie jak jeden z partnerów zmieni jednak orientację i zapragnie zawrzeć związek małżeński heteroseksualny? Wówczas może się okazać, że urzędnik USC odmówi zawarcia małżeństwa z uwagi na transkrybowany akt małżeństwa” - pyta w mediach społecznościowych sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Naczelny Sąd Administracyjny uchylił orzeczenie stołecznego sądu administracyjnego oraz wcześniejszą decyzję odmawiającą wpisania do rejestru stanu cywilnego aktu „małżeństwa” jednopłciowego obywateli polskich, zawartego za granicą. Zobowiązał kierownika stołecznego urzędu stanu cywilnego do przeniesienia do polskiego rejestru takiego aktu „małżeństwa” jednopłciowego. Orzeczenie zapadło po zeszłorocznym wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, który w związku z tą sprawą odpowiedział na pytanie NSA.
Sędzia NSA Leszek Kiermaszek uzasadniając zignorowanie jasnego przepisu polskiej konstytucji, który definiuje instytucję małżeństwa, stwierdził, że „z przepisu tego nie można wywieść normy, że stanowi bezwzględną przeszkodę w uznaniu małżeństwa osób tej samej płci”. A co przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego? Na ogromne zamieszanie prawne, jakie powoduje wyrok NSA zwróciła uwagę sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Czytaj także
„Aktywizm sędziowski szczęścia nie przynosi”
Z orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego, który na siłę wpycha do polskiego prawa związki jednopłciowe lekceważąc instytucję małżeństwa cieszą się politycy rządzącej koalicji, w szczególności Lewica. Marszałek Włodzimierz Czarzasty paradował dziś po Sejmie przyobleczony we flagę LGBTQ. Dla niego to początek legalizacji „małżeństw” homoseksualnych w Polsce. Sęk w tym, że UE nigdy nie przyjęła aktu pozwalającego na wzajemne uznawanie „małżeństw” jednopłciowych.
Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka nie kryje, orzeczenie TSUE, a później NSA spowoduje ogromny chaos w polskim prawie i jeszcze skomplikuje, zamiast uprościć sytuację osób ze związków jednopłciowych.
Po pierwsze, NSA zadając pytanie TSUE w sprawie transkrypcji aktu małżeństwa osób jednopłciowych, w świetle traktatu był zobligowany uwzględnić odpowiedź TSUE, a zatem bezpośrednio to nie NSA wykazał się aktywizmem sędziowskim, ale TSUE. Po drugie, realizacja wyroku TSUE bynajmniej nie kończy problemów prawnych, a wręcz je potęguje.
Proszę sobie wyobrazić, że ta dzisiaj szczęśliwa para, po uzyskaniu aktu małżeństwa za kilka lat już szczęśliwa nie będzie i zapragnie rozwodu. O rozwód zwróci się do sądu polskiego. I tutaj zaczynają się schody, bo tego rozwodu w świetle KRO nie dostanie (Kodeks rodzinny przewiduje, że małżeństwem jest związek mężczyzny i kobiety).
A co będzie jak jeden z partnerów zmieni jednak orientację i zapragnie zawrzeć związek małżeński heteroseksualny? Wówczas może się okazać, że urzędnik USC odmówi zawarcia małżeństwa z uwagi na transkrybowany akt małżeństwa. Niezależnie od światopoglądu, aktywizm sędziowski szczęścia nie przynosi
— napisała w mediach społecznościowych przewodnicząca KRS sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Czytaj także
Robert Knap/X
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/756014-sedzia-pawelczyk-woicka-wyrok-nsa-poteguje-problemy-prawne
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.