Tusk i Sikorski robią wszystko, by mniemamy Polexit funkcjonował jako tragedia narodowa porównywalna tylko z rozbiorami Polski w XVIII wieku.
Gdy walka polityczna się zaostrza, gdy Koalicja Obywatelska albo tworzony przez nią rząd ma kłopoty, Donald Tusk straszy Polexitem. I nie jest to odruch Pawłowa, choć na taki może wyglądać, tylko absolutny cynizm. Tusk wie przecież, że jego główny polityczny przeciwnik żadnego Polexitu nie chce. Czy obecny premier tego chce czy nie, straszenie przez niego Polexitem przypomina ogłoszoną w lipcu 1928 r. przez Stalina koncepcję, że im bliżej jest do ostatecznego zwycięstwa socjalizmu, tym silniejszy i bardziej desperacki staje się opór „elementów kapitalistycznych”, więc zaostrza się walka klasowa. Ta teza stała się ideologicznym uzasadnieniem Wielkiego Terroru, czyli masowych represji politycznych. Chyba mało kto zdziwiłby się, gdyby Tusk kombinował podobnie.
Donald Tusk i Radosław Sikorski wykorzystują też nagminnie argumenty tego typu, że brytyjski premier David Cameron Brexitu nie chciał, ale jak już użył tej broni jako politycznego argumentu, to wszystko się posypało i do Brexitu doszło. A teraz podobno Brytyjczycy bardzo tego żałują, czemu trochę przeczą sukcesy partii Reform UK (dawniej Brexit Party) Nigela Farage’a. Ale potwierdzają sondaże, choć mogą być instrukcją, a nie fotografią. W każdym razie w marcu 2026 r., niemal dziesięć lat po referendum i sześć lat po oficjalnym opuszczeniu Wspólnoty, Brytyjczycy oceniają Brexit w większości negatywnie, a zjawisko to jest określane mianem „Bregret”. Sondaże wskazują, że około 50-55 proc. brytyjskich wyborców zagłosowałoby za ponownym przystąpieniem do UE, gdyby teraz odbyło się referendum. Szczególnie silne poparcie dla powrotu ma być widać wśród młodych ludzi – w lutym 2026 r. aż 86 proc. osób w tej grupie wiekowej uznało Brexit za błąd.
Brytyjski przykład służy Tuskowi i Sikorskiemu do straszenia tym, że także w Polsce sprawa może się wymknąć spod kontroli, a potem wszyscy będą żałować. A straty będą takie, że właściwie Polska upadnie. Nieważne, że PiS tego nie rozważa, a Jarosław Kaczyński w ogóle nie widzi takiej perspektywy. Polexit ma funkcjonować jako tragedia porównywalna tylko z rozbiorami Polski w XVIII wieku. Nieprzypadkowo właśnie w marcu 2026 r. Donald Tusk ogłosił, że obecna opozycja chce Polexitu, a on jest jedyną siłą, która przed tą narodową tragedią jest w stanie Polskę i Polaków obronić. I musi to zrobić. A sprawę przedstawia tak demagogicznie, że krokiem do Polexitu są wszelkie dyskusje o błędach, jakie popełniają instytucje UE (a jest ich wiele), a nawet wzmianki o antydemokratycznej reformie ustroju Unii, która jest przygotowywana nie przez eurosceptyków, tylko euroentuzjastów. Każdy, kto w Polsce nie kocha UE taką, jaka ona jest, i to miłością bezgraniczną, chce Polexitu.
Donald Tusk od czasów Brexitu, do którego skądinąd mocno się przyczynił, za co brytyjskie bulwarówki nazwały go „protekcjonalnym pacanem”, używa argumentu o Polexicie w momentach zaostrzonych sporów politycznych z opozycją oraz w trakcie kampanii wyborczych. Wykorzystując kompleksy tych Polaków, dla których członkostwo w UE jest największym osiągnięciem w historii Polski oraz w ich życiorysie i nigdy nie zostanie to przebite, Tusk i Sikorski przedstawiają jak największych zdrajców i największych wrogów Polski tych, którym przypisują dążenie do wyjścia z Unii. Dlatego takich ludzi i partie trzeba jak najostrzej oskarżać i dopuszczalna, a nawet chwalebna jest najbardziej nawet brutalna walka z nimi, bo nie ma większej zbrodni niż Polexit. Nic to, że to przekaz dla wyjątkowo nienachalnie obdarzonych inteligencją.
Donald Tusk regularnie ostrzega przed „realnym zagrożeniem” wyjścia z Unii, gdy ktokolwiek kwestionuje prymat prawa unijnego lub uznaje za uzależniające, a nie pomagające takie projekty, jak instrument SAFE. Temat Polexitu powraca jako centralny punkt kampanii, aby spolaryzować scenę polityczną i przedstawić konkurentów jako najstraszliwsze zagrożenie dla bezpieczeństwa oraz dobrobytu Polski i Polaków. Żeby podnieść napięcie oraz pogłębić grozę sytuacji Tusk łączy ryzyko Polexitu z antypolskimi i antyeuropejskimi działaniami sił zewnętrznych, takich jak Rosja. Ale także takich, jego zdaniem, narzędzi Putina jak radykalne ruchy prawicowe w Europie i USA (np. MAGA). Twierdzi, że ich celem jest rozbicie jedności europejskiej i oddanie Europy w łapy Putina.
Poprzez przypisywanie obecnej opozycji chęci opuszczenia UE, Tusk buduje narrację, w której jego rząd jest jedynym gwarantem pozostania Polski na Zachodzie. A przeciwnicy Tuska prą do przyłączenia się do dzikiego i barbarzyńskiego Wschodu. Ponieważ z badań opinii publicznej od lat wynika, że Polacy są jednym z najbardziej proeuropejskich narodów, to groźba Polexitu nie tylko ma zniechęcać do obecnej opozycji, ale też jednoczyć zwolenników rządu pod jednym i najważniejszym sztandarem.
Argument o ratowaniu Polski przed Polexitem służy jako uzasadnienie dla łamania prawa i konstytucji – pod hasłem wprowadzania unijnych standardów i wręcz niewolniczego oddania instytucjom UE, także w tych najgłupszych i najbardziej szkodliwych kwestiach, które się w Brukseli wymyśla. Od siebie Tusk dodaje, że w obliczu wojny na Ukrainie Polexit byłby dla Polski „katastrofą”, bo oznaczałby podbicie naszego kraju przez Rosję. W marcu 2026 r. Tusk przekroczył wszelkie granice, wskazując prezydenta Karola Nawrockiego jako „patrona” środowisk dążących do Polexitu.
Donald Tusk i obóz rządzący wykorzystują nawet taki argument, że będzie jeszcze gorzej, gdy już lada chwila Polska stanie się płatnikiem netto w Unii, co przecież tylko potwierdza, jaką Polska jest potęgą. Tylko to kłamstwo. Polska na pewno nie stanie się płatnikiem netto w perspektywie budżetu UE na lata 2028-2034. Polska pozostanie w grupie państw otrzymujących więcej z budżetu UE, niż do niego wpłacają, korzystając ze środków polityki spójności i funduszy rolnych. Ale co sobie Tusk postraszy, to jego. Tyle że coraz więcej Polaków patrzy na obecnego premiera z politowaniem, a niektórzy się zastanawiają, czy jest jakieś lekarstwo na jego polexitową szajbę.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/755764-polexit-jest-dla-tuska-jak-bomba-wodorowa
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.