„Pan Prezydent stoi na stanowisku, że tutaj nie ma miejsca na półśrodki. Tu powinniśmy zacząć od przyczyny, czyli od likwidacji ETS” - zaznaczył prezydencki minister Karol Rabenda na konferencji prasowej, nawiązując do stanowiska prezydenta. Z kolei Wanda Buk wyjaśniła, jakie są alternatywne propozycje prezydenta Nawrockiego zaproponowane premierowi Tuskowi przed nadchodzącą Radą Europejską w trybie ustawy o współpracy Rady Ministrów z prezydentem oraz Sejmem i Senatem.
Karol Nawrocki skierował do premiera Donalda Tuska stanowisko w sprawie reformy systemu ETS (Europejskiego Systemu Handlu Emisjami) przed czwartkowym (19 marca) posiedzeniem Rady Europejskiej.
Oczekuję od polskiego rządu przyjęcia stanowiska, które w pełnym zakresie zabezpieczy Polaków przed dalszymi konsekwencjami polityki klimatycznej
— podkreślił Prezydent RP.
Droga wychodzenia z ETS
W czasie konferencji prasowej minister Karol Rabenda podkreślił, że opinia Prezydenta Karola Nawrockiego w tej sprawie jest jasna i stanowcza.
Unia Europejska powinna rozpocząć drogę wychodzenia z ETS, ponieważ jest on głównym powodem tego, że nie tylko mamy wysokie rachunki, ale większość przemysłu i gospodarki wycofuje się nie tylko z Polski, ale również z Europy
— mówił prezydencki minister.
Minister przypomniał, że „Polska rocznie wydaje na ETS 35 miliardów złotych, a po likwidacji darmowych uprawnień będzie to około 48 miliardów złotych”. Zwrócił uwagę, że w ciągu dwudziestu lat w Unii Europejskiej ograniczono emisję CO2 z około 3,7 miliarda ton o blisko 35 proc., do poziomu około 2,4 miliarda ton.
Jeśli chodzi o bilans światowy, to emisja wzrosła. Dla porównania gospodarka chińska swoim rozwojem spowodowała wzrost o 110 proc. samej emisji
— dodał.
Spadek produkcji przemysłowej
Karol Rabenda wskazywał również na spadek produkcji przemysłowej w krajach Unii Europejskiej, co rzutuje na pozycję ekonomiczną Europy.
Dwadzieścia lat temu udział Unii Europejskiej w produkcji przemysłowej to było około 20 proc., dzisiaj jest to 17 proc. (…) Z drugiej strony mamy Chiny, które z 9 proc. dwadzieścia lat temu, podniosły udział w produkcji przemysłowej do 28 proc.
— wyjaśnił prezydencki minister.
Jak zaznaczył, te dane stanowią najlepszy dowód tego, jak funkcjonuje ETS, który „nie zmniejsza produkcji przemysłowej, lecz ją wypycha w inne regiony świata”.
Minister przekazał, że Prezydent Karol Nawrocki w skierowanym do szefa rządu stanowisku przedstawił główne kierunki działań, jakie powinny być realizowane, aby zabezpieczyć polskie interesy gospodarcze. W rozmowie z dziennikarzami podkreślał również, że „od rozwiązania tego problemu zależeć będzie to, czy Polacy będą płacić niższe rachunki, czy będą miejsca pracy i czy polska gospodarka będzie mogła się rozwijać”.
Pan Prezydent stoi na stanowisku, że tutaj nie ma miejsca na półśrodki. Tu powinniśmy zacząć od przyczyny, czyli od likwidacji ETS
— zaznaczył Karol Rabenda.
Pięć konkretnych propozycji
Jak podkreśliła Wanda Buk, doradca prezydenta ds. energetycznych, „w sytuacji, gdyby nie udało się sformułować większości do likwidacji ETS-u - mamy pięć konkretnych propozycji”.
Nie są to propozycje, które mają charakter kosmetyczny i pozorny, bo na takie po 20 latach funkcjonowania ETS-u i danych, które przedstawił państwu minister Rabenda, już dzisiaj nie ma czasu
— wyjaśniła była wiceprezes PGE.
Pierwszą z propozycji jest wprowadzenie opłaty zastępczej.
Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że przedsiębiorcy kupują uprawnienia do emisji na giełdzie - jest to zwykły instrument finansowy - kupują go na rynku pierwotnym, bądź instytucji finansowych. Na rynku wtórnym Polska jest płatnikiem netto. Oznacza to, że polscy przedsiębiorcy płacą więcej za uprawnienia do emisji, niż finalnie trafia do naszego budżetu
— wskazała Wanda Buk.
Proponujemy, aby instrument finansowy, którego wysokość jest niczym nieograniczona i którego zmienność jest absolutnie niekontrolowana, zastąpić czy też umożliwić naszym przedsiębiorcom, a także przedsiębiorcom europejskim, wnoszenie tzw. opłaty zastępczej do budżetu poszczególnych państw członkowskich. Opłata zastępcza miałaby być nie wyższa niż koszt najniższego systemu ETS na świecie. Pan minister o tym nie powiedział, ale myślę, że warto wspomnieć, że system ETS w Unii Europejskiej jest najdroższym systemem na całym świecie, dziesięciokrotnie droższym, średnio od systemu chińskiego i o ponad połowę droższym od systemu kalifornijskiego
— mówiła.
Limit cenowy CO2
Drugą propozycją jest wprowadzenie limitu cenowego CO2 w systemie Market Stability Reserve.
Jest to mechanizm, który ma stabilizować cenę. Wprowadzony w 2015 r. do systemu ETS, który polega mniej więcej na tym, że jeżeli jest za dużo uprawnień na rynku i cena jest zbyt niska, to te uprawnienia są z rynku ściągane. Jeżeli jest za mało uprawnień i cena jest zbyt wysoka, wtedy są uwalniane dodatkowe uprawnienia. Niestety ten mechanizm działa fatalnie. Dlaczego? Dlatego, że jest powiązany z wolumenem uprawnień na rynku, a nie faktycznymi wzrostami cen. Czyli to tak jakbyśmy mieli termostat, który działa w taki sposób, że reaguje na to, ile mamy paliwa w piecu, a nie na to, jaka jest temperatura w pokoju
— zaznaczyła doradca prezydenta ds. energetycznych.
Proponujemy, żeby zrobić z systemu MSR dobrze funkcjonujący termostat. W sytuacji, kiedy cena ŁS przekroczy 10 euro za tonę do emisji. Dodatkowe uprawnienia powinny być uwalniane na rynek. Trzeci filar to koniec spekulacji. Od samego początku system ETS został zaprojektowany jako instrument finansowy. Często słyszycie państwo o tym, że jest to parapodatek i jest to adekwatna definicja czy adekwatne sformułowanie, dlatego, że on de facto wszystkie cechy podatku ma. Jednak w 2005 roku, kiedy przyjmowano te regulacje, nie byliśmy w stanie. Unia Europejska nie była w stanie sformułować jednomyślności. W związku z tym zaproponowano wprowadzenie, obejście przepisów związanych z wprowadzeniem nowego podatku do Unii Europejskiej poprzez sformowanie go jako instrumentu finansowego. Co to oznacza? Oznacza to, że dzisiaj gro tych, którzy zarabiają na uprawnieniach, to są instytucje finansowe, które tymi uprawnieniami handlują na poczet przyszłych zysków. Proponujemy wykluczenie instytucji finansowych, które w żaden sposób nie przyczyniają się do dekarbonizacji, a tylko obawiają się już nie tylko na portfelach gospodarstw domowych, ale też na przemyśle i naszej przyszłości. Czwartym rozwiązaniem to są bezpłatne uprawnienia, ograniczenie ich wycofywania się
— podkreśliła Wanda Buk.
Rezygnacja z systemu ETS2
Jak dodała, „przemysł energochłonny to nie jest przemysł, który tylko płaci za energię”.
Wraz z kosztami ETS u. Przemysł energochłonny też zobowiązany jest do umarzania emisji, które wytwarza. Dotychczas przemysł energochłonny miał możliwość korzystania z tak zwanych bezpłatnych uprawnień. Jednak teraz Komisja uznała, że skoro wprowadzono podatek graniczny Sibam, no to możemy te bezpłatne uprawnienia wycofać. Problem jednak polega na tym, że Sibam nie działa, że nie obejmuje całego łańcucha dostaw. Jest bardzo łatwo, można go obejść. Wycofanie bezpłatnych uprawnień to, jak powiedział pan minister, dodatkowe kilkanaście miliardów złotych naszego przemysłu, każdorocznie, które będzie musiał ponosić. Proponujemy rezygnację z wycofywania bezpłatnych uprawnień. Ostatnim filarem i to już nie jest opcjonalne, w przeciwieństwie do wcześniejszych propozycji, jest rezygnacja z systemu ETS2
— powiedziała była wiceprezes PGE.
CZYTAJ WIĘCEJ:
— System handlu emisjami rujnuje nasz przemysł, ale wycofanie się z niego może okazać się kosztowne
KPRP/300polityka.pl/Natalia Wierzbicka
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/755714-rabenda-powinnismy-zaczac-od-przyczyny-czyli-od-likwidacji-ets
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.