Wczoraj na portalu wnp.pl ukazał się wywiad z nowym prezesem NIK Mariuszem Haładyjem, który zapowiada strategiczne kontrole np. w zakresie ustalenia luki w CIT, czy kontrole największych inwestycji finansowanych ze środków publicznych pod kątem ich realnych efektów dla gospodarki. W tym wywiadzie prezes NIK przekazuje także szokującą informację dotyczącą wykorzystania środków z KPO w roku 2024, mówiąc wprost, że środki te zostały aż w 90 proc. przeznaczone na zapewnienie płynności budżetu, a tylko zaledwie w 10 proc. na realizację przedsięwzięć zapisanych w Planie Odbudowy. Chodzi o środki w wysokości ponad 20 mld euro (5 mld euro przekazane przez KE w formie zaliczki na realizację całego KPO pod koniec 2023 roku, i ponad 15 mld euro przekazane w 3 transzach w ciągu 2024 roku), a więc kwotę około 90 mld zł.
Jak wyjaśnia prezes NIK, cześć realizacji tej płynności to zwrot środków Polskiemu Funduszowi Rozwoju, który prefinansował realizację niektórych projektów z KPO w związku z zamrożeniem funduszy przez KE, ale nie ulega wątpliwości, że minister finansów, zamiast wykorzystywać te środki na realizację inwestycji zaprogramowanych w ramach KPO, przeznaczał je w 2024 roku przede wszystkim na finansowanie ogromnej dziury budżetowej. Przypomnijmy, że Platforma w kampanii wyborczej zapowiadała wzrost inwestycji, który miały zapewnić właśnie środki z KPO, jak mówił w kampanii wyborczej 2023 roku wiceprzewodniczący Platformy Rafał Trzaskowski „KE te środki zamroziła, ale jak my wrócimy do władzy, to je odmrozi” i tak się stało polityczną decyzją KE, która rzeczywiście odmroziła te środki. Okazuje się jednak, że nakłady inwestycyjne w relacji do PKB w 2024 roku wyniosły tylko 16,9 proc. i były nawet niższe od tych w 2023 roku, które wyniosły 17,7 proc. i to, mimo że przez cały ten rok środki z KPO nie wpływały do Polski. A więc minister Domański w 2024 roku zaryzykował nawet spadkiem stopy inwestycji w Polsce, aby tylko móc zapewnić płynność budżetowi państwa, przypomnijmy bowiem, że pod koniec października rząd zdecydował się na nowelizację budżetu, w wyniku której zwiększono deficyt budżetowy z dotychczasowych 184 mld zł do 240 mld zł, choć ostatecznie został on zrealizowany w wysokości 211 mld zł, ale tylko dlatego, że wydatki budżetowe wykonano tylko w 96 proc. zaplanowanych, a więc były aż 32 mld zł mniejsze, niż planowano.
Budżet na 2025 rok został zaplanowany z jeszcze wyższym deficytem w wysokości aż 289 mld zł i z szacunkowego wykonania budżetu wynika, że został zrealizowany w wysokości 276 mld zł, ale tylko dlatego, że znowu wydatki budżetowe zrealizowano w wysokości 94 proc., a więc o ponad 50 mld zł mniejszej niż planowano. Więc środki zewnętrzne na finansowanie płynności były potrzebne także ministrowi Domańskiemu, ale w jakim zakresie środki z KPO były w dalszym ciągu do tego wykorzystywane, dowiemy się dopiero w połowie 2026 roku, kiedy NIK przedstawi swoje sprawozdanie z kontroli wykonania budżetu za rok poprzedni. Ale zupełnie dramatycznie pod tym względem wygląda rok 2026, bo to już trzeci budżet z deficytem aż 272 mld zł i w związku z tym tak ogromna presja rządu Tuska na kolejne środki zewnętrzne, tym razem z pożyczki SAFE.
Presja na zawarcie tej nowej umowy pożyczkowej jest ogromna, o czym świadczy podjęcie przez Radę Ministrów uchwały o jej zawarciu w sytuacji prezydenckiego weta w sprawie ustawy o SAFE. Rządzący nie zważają nawet na to, że łamią w ten sposób art. 89, ust.1 pkt 4 Konstytucji RP, umowa ma być podpisana już w kwietniu a tuż po jej podpisaniu, KE ma przekazać 15 proc. zaliczki na jej realizację, czyli ponad 6,5 mld euro, a więc około 28 mld zł. Jak widać, środki te są potrzebne ministrowi Domańskiemu jak powietrze, bo samodzielne pożyczanie coraz droższe (rentowność 10-letnich obligacji wzrosła z 4,9 proc. w lutym do 5,9 proc. w marcu) i coraz trudniejsze, o czym świadczy odwołanie 11 marca przez ministerstwo finansów przetargu na rolowanie polskiego długu.
Skoro w ciągu zaledwie trzech lat, a więc razem z budżetem na 2026 rok, suma samych deficytów budżetowych wyniesie ok. 760 mld zł, a dług publiczny związany z tymi budżetami, urośnie aż o 1,1 biliona złotych, jakiekolwiek pieniądze zewnętrzne, nawet te pożyczone, minister Domański wita z pocałowaniem ręki. Wszystko jedno, czy są one z KPO, nawet jeżeli odbywa się to kosztem zaniechania realizacji inwestycji, tak jak było to w roku 2024, czy z SAFE, bo przecież jeżeli rząd, łamiąc prawo, weźmie tę pożyczkę, to już w kwietniu minister Domański otrzyma ok. 28 mld zł.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/755698-rzad-tuska-rozpaczliwie-szuka-pieniedzy-czy-z-kpo-czy-z-safe
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.