9 pytań Sławomira Mentzena do świeżo wyłonionego kandydata na premiera PiS można skrócić do jednego: Czy naprawdę uważasz, że PiS rządził dobrze? A odpowiedź prof. Czarnka i całego PiS – jak rozumiem – brzmi: TAK! PiS rządził dobrze! Lepiej niż jakakolwiek partia dotąd, i lepiej i mądrzej, niż proponują wszystkie inne partie obecnie.
To wybrzmiało zarówno w przemówieniu prezesa wzywającego do obrony dorobku rządów PiS („Myśmy potrafili stworzyć bardzo dobre rządy”), jak i w brawurowym przemówieniu nowego kandydata na premiera, który pokazał, że kampania PiS może i będzie polegać na konkretnych porównaniach: co było za rządów PiS, a co jest teraz, jak sobie radził PiS, a jak sobie nie radzi PO.
Aż trudno zrozumieć, jak mogło dojść do tego, że niektórzy działacze PiS zaczęli krytykować dorobek rządów PiS i przyznawać rację niemądrej demagogii Konfederacji. To że rozsądna polityka ułożenia sobie dobrych stosunków z Unią zawiodła (z winy UE i z winy polskiej opozycji), to fakt, z którego należy wyciągnąć wnioski i podejście do UE odpowiednio zmodyfikować. Ale to nie znaczy że polityka a’la Orban, a nawet radykalniejsza, do której nawoływała Konfederacja, przyniosłaby Polsce wówczas sukces. Równie dobrze mogłaby w efekcie przynieść większe zwycięstwo obozowi Tuska. Łatwo się gardłuje siedząc wiecznie w ławach opozycji i nie biorąc za nic odpowiedzialności. Prawdziwa polityka to jednak sztuka kompromisów i przewidywania konsekwencji działań.
Cieszę się, że kierownictwo PiS wreszcie uświadomiło sobie, iż kwestionowanie dorobku własnych rządów to droga do nikąd. Wszystko wskazuje tez na to, że uświadomiono sobie przy okazji kilka innych faktów, które jakoś dziwnie w publicystyce prawicowej były dotąd podważane albo w ogóle nie brane pod uwagę.
1) Najpierw powtórzmy: PiS popełnił różne błędy w rządzeniu (bo nie robi błędów, kto nic nie robi), ale rządził Polską w latach 2015–2023 dobrze, a nawet bardzo dobrze, w bardzo trudnych warunkach odniósł sukcesy, jakich nie odnotował nikt wcześniej i nikt później. Rządził mądrzej. Uświadomienie tego wyborcom – to podstawowy element na drodze powrotu PiS do wysokich notowań.
2) Poglądy wyborców w Polsce rzeczywiście przesunęły się na prawo, o czym świadczy choćby fakt podjęcia przez Tuska pewnych prawicowych haseł i narracji. Ale to nie znaczy, że przesunęły się w obręb radykalnej prawicowości! . Dla wielu nawróconych na poglądy bardziej prawicowe, wystarczająca jest „konserwatywna” oferta Hołowni i Tuska. Radykalna prawica nadal pozostaje dla nich opcją populistyczną, zacofaną, krzykliwą, bez programu i szkodliwą dla Polski – jednym słowem niewybieralną. To jest fakt.
3) Polskie społeczeństwo jest mocno podzielone w proporcji mniej więcej pół na pół. Połowa wyborców naprawdę popiera Tuska i jego 13 grudniową koalicję. Odzyskanie władzy na drodze demokratycznych wyborów wymaga więc pozyskania i przekonania przynajmniej części tych wyborców, że źle wybrali i na złego konia postawili. Od posiadania oferty również dla bardziej umiarkowanych wyborców nie da sie uciec.
4) Braun jest niestety ucieleśnieniem wszystkich złych cech i rzeczy przypisywanych przez przeciwników całej prawicy. Jego działalność i wzrost popularności są szkodliwe dla Polski i dla polskiej prawicy. Z Braunem nie będzie żadnej koalicji nie tylko dlatego, że tak zapowiedział już prof. Czarnek, ale dlatego, że (tak jak ja znam Grzegorza Brauna) on nigdy żadnej koalicji z nikim nie zawrze, w żadnej dobrej sprawie – chyba że na chwilę, żeby zrobić następny wielki show ku chwale swojej Osoby. Popularność Brauna to jest rodzaj patologii – miejmy nadzieję, że chwilowej.
5) Konfederacja Menzena i Bosaka gra nieczysto wobec PiS. Hasło „PiS-PO jedno zło”, jak pokazało niestety ostatnie wystąpienie Bosaka, jest ciągle żywe w Konfederacji i ciagle stanowi podstawę jej politycznej narracji. Można by przyjąć, że ocena rządów premiera Morawieckiego jest po prostu krytyczna, że takie mają przekonania. Ale nie widzieć zasadniczej różnicy pomiędzy PiS-em i PO, to albo ślepota polityczna albo cyniczna demagogia.
Taka jest sytuacja. Takie są fakty. I do nich należy dostosować strategię powrotu do wysokich notowań i powrotu do władzy.
To, że kandydatura prof. Czarnka została od razu zaatakowana zarówno przez rządzącą koalicję, jak przez opozycję konfederacką, pokazuje że wybór jest trafny! Faktycznie jest to najlepszy możliwy krok w aktualnej sytuacji! Chociaż oczywiście przeciwnicy PiS będą szukali tu dziury w całym.
Koalicja już maluje profesora jako prawicowego radykała, niestrawnego dla liberalnej lewicy, a związani z nią publicyści wmawiają (sobie i czytelnikom), że wybór ten obliczony jest na odzyskanie wyborców z elektoratu Konfederacji. Otóż, bynajmniej, nie tylko! Zarówno bardzo mocne odwołanie się do dorobku rządów PiS, jak i podkreślanie przez samego prof. Czarnka, że on nie wygłasza żadnych radykalnych opinii, tylko stwierdza po prostu oczywiste prawdy – że rodzina to mama i tata, że ekonomia i potrzeby ludzi są ważniejsze niż urojone cele klimatyczne, że duże państwa w Europie dbają przede wszystkim o własne interesy, i to samo powinna rozbić Polska, że Europie potrzebny jest powrót do zdrowego rozsądku! – taką postawą nie tylko nie zraża umiarkowanych wyborców, ale ma szansę ich pozyskać, wbrew fałszywym obrazom malowanym przez lewicowe media! Kandydaturę prof. Czarnka poparli wszyscy główni aktorzy niedawnych wewnętrznych sporów w PiS. To powinno dać premię za jedność! Teraz wszyscy mają nie tylko możliwość, ale i obowiązek kontynuowania objazdów po Polsce i pozyskiwania wyborców. Każdy na swój sposób, zgodnie ze swoimi predyspozycjami i umiejętnościami. Wszystkie one są potrzebne. Ważne jedynie, żeby przestrzegać wyznaczonej wspólnej linii: obrona dorobku dotychczasowych rządów PiS i nieatakowanie się nawzajem.
Jeśli chodzi o Grzegorza Brauna, to celem PiS-u (jak również Konfederacji) powinno być sprowadzenie jego notowań do poziomu 3 proc. (ponieważ jak powiedziałem, i jak wiem, nie ma żadnych szans na znalezienie z nim porozumienia). Systematyczne przypominanie takich jego wybryków, jak podważanie zasług rotmistrza Pileckiego, czy popieranie Putina, powinno wystarczyć. Ta strategia ma dodatkowy plus, że pozwoli osłabić argument straszenia przez lewicę potencjalnym udziałem Brauna w nowym rządzie.
Jeśli chodzi o Konfederację, to PiS musi zacząć się od niej zdecydowanie odróżniać, przez pokazywanie jej słabych stron. Konfederacja nie ma żadnego zaplecza ludzi mających doświadczenie w zarzadzaniu państwem. Jej ekonomiczna narracja opiera się na uproszczonym skrajnym liberalizmie, chwytliwym, ale niewiele mających wspólnego z realną gospodarką, Tutaj Mateusz Morawiecki ma powody i wszelki potencjał, żeby zacząć obnażać w sposób systematyczny słabość „myśli ekonomicznej” Konfederacji i jej brak doświadczenia w tej dziedzinie. Również polityczna narracja Konfederacji, nieodróżniająca PiS-u od PO, i idąca za tym gotowość zawarcia koalicji z każdym, pokazuje, że coś jest nie tak z rozumieniem sytuacji politycznej i patriotyzmu u jej przywódców. Prof. Czarnek ma w kwestiach patriotyzmu poglądy tak klarowne i spójne, że będzie znacznie bardziej atrakcyjny dla wyborców nastwionych patriotycznie, niż chociażby Sławomir Mentzen.. Oczywiście, ponieważ nie da się wykluczyć, że dla naprawy Polski konieczna okaże się koalicja PiS z Konfederacją, ważne jest żeby w krytyce i pokazywaniu słabości Konfederacji zachować odpowiedni umiar i przyzwoitość. Żeby po prawej stronie toczyć walkę na argumenty, a nie na wyzwiska. Trzeba jednak pokazać wyborcom różnice potencjałów. I PiS może i musi walczyć o samodzielne rządy.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/755176-prof-czarnek-droga-do-odzyskania-40-procent-poparcia
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.