Jedną z obietnic rządzącej dziś koalicji Donalda Tuska było przyspieszenie czasu trwania spraw w sądach. Ponowił ją kolejny szef resortu sprawiedliwości Waldemar Żurek. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie, czyli wolniej. Według danych ministerstwa, na które powołuje się „Rzeczpospolita”, oczekiwanie na wyrok wydłużyło się w 2025 roku o ponad miesiąc w porównaniu do roku poprzedniego. „Na orzeczenie w niektórych kategoriach spraw trzeba czekać ponad cztery lat” - pisze gazeta. Warto zwrócić uwagę, że szybko wyznaczane są za terminy w głośnych procesach politycznych.
Po roku sprawowania rządów na wymiarem sprawiedliwości Adam Bodnar przedstawił plan 10 punktów, które miały przyspieszyć postępowania w sądach. Miała to być m.in. digitalizacja akt oraz zwiększenie możliwości zaskarżenia przewlekłości postępowania. 8 miesięcy później Bodnar stracił stanowisko, ale nie ze względu na liche skutki tej reformy. Bardziej chodziło o brak wyników w ściganiu polityków opozycji, a w szczególności ciągły brak zarzutów dla Zbigniewa Ziobry, kompromitacja z aresztowaniem posła z immunitetem - Marcina Romanowskiego - czy konieczność wypuszczenia na wolność ks. Michała Olszewskiego. Kolejny szef MS Waldemar Żurek zamiast zająć się przyspieszeniem spraw w sądach zwykłych ludzi, zajął się wymianą prezesów w sądach, ściganiem KRS i tzw neosędziów oraz przyspieszaniem terminów i decyzji w głośnych sprawach politycznych. W efekcie czas oczekiwania na wyrok kolejny rok się wydłużył.
Sprawa na 4 lata
Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, na które powołuje się „Rzeczpospolita” w sądach zamiast szybciej jest wolniej. W sprawach cywilnych na orzeczenia trzeba czekać blisko 15 miesięcy w sądzie okręgowym i ponad 16 miesięcy w sądzie rejonowym. Rekordem jest jednak 50 miesięcy (ponad 4 lata) w sprawach upadłościowych po ogłoszeniu upadłości oraz 36 miesięcy (3 lata) w sprawach cywilnych dotyczących szkód geologicznych i górniczych.
Spowolnienie pracy sądów trwa od lat i w konsekwencji oczekiwanie na wyrok sądu okręgowego jest już o ponad pięć miesięcy dłuższe niż w 2011 r. Oznacza to, że procesy w tych sądach trwają o 73 proc. dłużej niż 15 lat temu. Wolniej pracują też sądy rejonowe, gdzie czas trwania postępowań wydłużył się w ostatnich 15 latach z 3,9 miesiąca do 6,1 miesiąca
— czytamy w artykule.
Średni czas trwania postępowania sądowego w I instancji w sądach okręgowych wynosił w ubiegłym roku 12,1 miesiąca i był o miesiąc dłuższy niż w 2024 r. Na orzeczenia w tych sądach trzeba czekać dłużej w niemal wszystkich kategoriach spraw. Rok do roku wydłużyły się w sądach okręgowych postępowania w sprawach cywilnych z 10,2 miesiąca do 11,9 miesiąca, w sprawach karnych z 9,1 miesiąca do 9,8 miesiąca, w sprawach gospodarczych z 12,6 miesiąca do 13,1 miesiąca. Jedynie na orzeczenie w sądzie pracy czekało się o niespełna miesiąc krócej
— pisze „Rzeczpospolita”.
Gorzej jest także w sądach rejonowych. Tu średni czas trwania procesu wydłużył się z 5,7 miesiąca w 2024 r. do 6,1 miesiąca. W sprawach cywilnych rozstrzyganie zajmowało 6,8 miesiąca, w sprawach karnych i wykroczeniowych 3,8 miesiąca, w sprawach prawa pracy 11,4 miesiąca, w sprawach rodzinnych i gospodarczych po 5,7 miesiąca, a w sprawach upadłościowych 7,7 miesiąca.
Żurkowy radykalizm z sądach
Nie można nie zauważyć, że po przejęciu władzy przez obecnie rządzących nie doszło nawet do zatrzymania tempa wydłużania się czasu trwania procesów sądowych. Czy nie tym właśnie powinien zajmować się resort sprawiedliwości w pierwszej kolejności? Na razie zadowoleni są przestępcy, którzy korzystają z „dobrodziejstw” wydłużających się postępowań.
Takie są skutki żurkowego radykalizmu w sądach Jak pisze „Rzeczpospolita” w 2025 na wyrok czekało się średnio o rok dłużej niż w 2024. Zatrzymajmy to szaleństwo!
— napisał w mediach społecznościowych poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.
Będą flagi UE na salach rozpraw a Ty Obywatelu sobie czekaj na sprawiedliwość. Prawdę mówiąc w większości Adam Bodnar odpowiada za ten stan rzeczy. W 2026, jak im dobrze pójdzie, będzie kolejny rok dłużej, a w 2027 o 2 lata dłużej. Razem przeciętnie 4 lata dłużej. Brawo. Jeszcze więcej pustych haseł rozliczenia, neosędzia i pewnie będzie 10 lata dłużej
— skomentowała sytuację w polskich sądach przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Podsumowanie
Głównym powodem są braki kadrowe i wywołany przez związane z obecnie rządzącymi środowisko sędziowskiego spór, który podważa legalnie przeprowadzoną reformę wymiaru sprawiedliwości w 2017 r. Jeśli pomysły Waldemara Żurka i większości Sejmowej dotyczące zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Trybunału Konstytucyjnego zostaną wdrożone, wówczas chaos w polskich sądach nie tylko się utrwali, ale znacząco pogłębi.
Robert Knap/Rzeczpospolita
Wszystkie najnowsze artykuły znajdziesz na wPolityce.pl/najnowsze. Nie przegap!
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/755108-wbrew-obietnicom-zurka-sady-pracuja-jeszcze-wolniej-dane-ms
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.